Mobile

Qualcomm też dodaje rdzenie. Nadchodzą Snapdragony 808 i 810

Tomasz Popielarczyk
7

Pamiętacie jak Qualcomm zapierał się, że nie przekroczy graniczy czterech rdzeni, bo zwyczajnie nie ma to sensu? Okazuje się, że zweryfikowano plany na najbliższe miesiące i jednak zobaczymy dodatkowe rdzenie w Snapdragonach. Firma zapowiedziała właśnie potężne układy oznaczone numerkami 808 i 810....

Pamiętacie jak Qualcomm zapierał się, że nie przekroczy graniczy czterech rdzeni, bo zwyczajnie nie ma to sensu? Okazuje się, że zweryfikowano plany na najbliższe miesiące i jednak zobaczymy dodatkowe rdzenie w Snapdragonach. Firma zapowiedziała właśnie potężne układy oznaczone numerkami 808 i 810. Co wniosą nowego na rynek mobilny?

Qualcomm nie tylko chce zaangażować się w produkcję procesorów wyposażonych w większą niż cztery liczbę rdzeni, ale również sukcesywnie zmierza w kierunku 64-bitowej architektury ARMv8. O ile korzyści z tego pierwszego ruchu są wymierne, o tyle na 64 bitach raczej nikt aktualnie nie skorzysta. Do smartfonów i tabletów z pamięcią 4 GB jeszcze nam daleko, a kto wie czy do 64-bitowego Androida nie dalej. Teoretycznie Intel już zaprezentował jądro, które jest w stanie efektywnie wykorzystać nową architekturę. Niemniej spójrzmy prawdzie w oczy - jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Co nowego ma dla nas Qualcomm? Firma przechodzi na architekturę big.LITTLE, a więc otrzymamy dwa klastry różniące się architekturą oraz częstotliwością. Rozwiązanie to w Snapdragonach ma działać w sposób nieco odmienny i bardziej efektywny niż dotychczas. Trudno powiedzieć, co to oznacza w praktyce. Qualcomm podaje jedynie, że będzie stosował tutaj autorską technologię do zarządzania rdzeniami. Jednocześnie nic nie będzie stało na przeszkodzie, by wszystkie one były aktywne w jednym momencie. Ma to być zasługą mechanizmu Global Task Scheduling.

Nowe procesory będą połączeniem rdzeni Cortex A53 i A57. W przypadku Snapdragona 810 będzie to połączenie cztery plus cztery, zaś w modelu 808 otrzymamy dwa rdzenie A57 i cztery A53. Całość zostanie wyprodukowana w procesie technologicznym 20 nm. Częstotliwości ani rozmiaru pamięci podręcznej jeszcze nie ujawniono.

Nowe SoC Qualcomma będą się dość znacząco od siebie różniły. Widoczne jest to chociażby w zastosowanych układach graficznych. Adreno 430 wbudowany w wyższym modelu będzie o 30 proc. szybszy od poprzednika z numerem 420. Obsłuży też wyświetlacze o rozdzielczości 4K i będzie wyposażony w sprzętowy dekoder i enkoder HEVC/H.265. W przypadku Snapdragona 808 zastosowanie znajdzie natomiast Adreno 418, który już jest porównywany do... Adreno 330. Wzrost wydajności ma w tym wypadku wynosi 20 proc., natomiast obsługa wyświetlaczy ograniczona zostanie do rozdzielczości 2K.  Co istotne Snapdragon 808 nie otrzyma też sprzętowego enkodera HEVC/H.265.

Różnice są też widoczne w interfejsach pamięci. Snapdragon 810 obsłuży kości LPDDR4-1600 w trybie dual-channel. W przypadku słabszego Snapdragona 808 będzie to jednak w dalszym ciągu LPDDR3-933. Natomiast w obu procesorach znajdziemy wsparcie dla łączności LTE Cat. 6 (maksymalna prędkość 300 Mb/s) i Bluetooth 4.1. Poprawie ma też ulec komunikacja z satelitami GPS i zarządzanie energią.

Najgorzej w tym wszystkim wygląda data premiery. Nowe Snapdragony mają pojawić się na rynku nie wcześniej niż w pierwszej połowie 2015 roku. Oznacza to, że obecny rok w high-endzie upłynie pod znakiem procesorów ARMv7 z numerami 800, 801 i 805. Znacznie prędzej zobaczymy natomiast nowe, 64-bitowe układy ARMv8 przeznaczone dla dolnych segmentów rynku. Snapdragon 410 zadebiutuje już w trzecim kwartale br., a mocniejsze modele 610 i 615 (z czego ten ostatni z ośmioma rdzeniami big.LITTLE Cortex A53) w czwartym kwartale. Wszystkie one jednak mają charakteryzować się ciągle wyższym procesem technologicznym 28 nm.

Potwierdza się zatem to, o czym pisałem kilka dni temu. Segment Androida raczej nie powinien nas zaskoczyć w ciągu najbliższych miesięcy niczym szczególnym. Zresztą czy nowe Snapdragony 808 i 810 będą aż tak ogromną rewolucją? Jest więcej, mocniej, lepiej i zgodnie z najnowszymi standardami. Jednocześnie ciągle jednak nie ma żadnych konkretów w kwestii zarządzania energią. Odnoszę wrażenie, że Qualcomm dał tym ruchem pewne pole do popisu Intelowi, a być może również i Tajwańczykom z MediaTek.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu