władimir putin rysunek
26

Rosja jak Chiny. Putinowi nie podobały się programy VPN, to je zablokował

Jak nie wiadomo, o co chodzi w działaniach przywódców, to chodzi o cenzurę. Serwery VPN i powiązane z nimi programy pozwalają na ominięcie rządowych mechanizmów blokujących dostęp do niektórych treści. Dlatego też, Rosji nie są one w smak podobnie, jak w Chinach. Choć obydwa kraje w sposobie działania sporo różni, to tożsame między nimi jest to, że rządzi nimi grupa osób, które nie mają na celu uczynienie obywateli "wolnymi".

Władimir Putin, prezydent Federacji Rosyjskiej podpisał ustawę, która ma na celu uczynienie VPN-ów nielegalnymi. Wkrótce, prawo ma wejść w życie i od tej chwili, korzystanie, rozpowszechnianie z tego typu rozwiązań będzie podlegało sankcjom prawnym. Podobnie jak w Chinach, Rosja dysponuje listą stron, które są niewygodne dla władzy i dlatego nie powinny być one dostępne dla obywateli. Korzystanie z serwerów VPN pozwala na ominięcie rządowych blokad i cieszenie się ich zawartością.

Co ciekawe, rząd o swoim pomyśle na listę „stron zakazanych” mówił w kontekście blokowania witryn, na których umieszczane były treści pornograficzne lub związane z korzystaniem z narkotyków. Jednak nie jest sobie trudno wyobrazić sytuację, w której za „niewłaściwe” uznaje się również te dotyczące walczącej w Rosji opozycji, czy niewygodnych faktów z historii kraju, szczególnie w okresie panowania komunistów.

otwarta kłódka na szyfr

W Chinach mieliśmy podobną sytuację, ale z Apple w roli głównej. Teraz na celowniku są Rosja i Putin

W ostatnich dniach z AppStore wyleciało sporo aplikacji, które pozwalały na łączenie się z serwerami VPN. Jeden z producentów takiego oprogramowania – ExpressVPN zapytał Apple, jaki był powód usunięcia również i jego programu z repozytorium. Okazało się, że komunistyczny rząd Chin wywierał naciski na firmę, aby ta zlikwidowała VPN-y ze swojego sklepu dla tego kraju. Miało to związek z niekorzystnymi z punktu widzenia wolnego dostępu do informacji regulacjami dotyczącymi programów VPN w Chinach. Te muszą być certyfikowane przez instytucje rządowe – oczywiście celem sprawdzenia, czy nie oferują one przy okazji dostępu do stron, które nie odpowiadają władzom.

Wkrótce może się okazać, że i z rosyjskiej wersji AppStore zaczną wylatywać aplikacje, które pozwalają na łączenie się z sieciami VPN. Właściwie, to jesteśmy tego nawet bardziej, niż pewni, bowiem wczoraj napisaliśmy Wam, że nawet potężne Apple nie ma szans w starciu z chińskim rządem. Firma kierowana przez Tima Cooka ugięła się pod naciskami z pobudek czysto biznesowych. Okazuje się, że bardziej opłaca się być uległym i móc kontynuować biznes w spokoju niż bić się o prawo do wolnego dostępu do informacji. Wojowanie z autorytarnymi rządami nie przynosi pieniędzy, dostęp do perspektywicznego i chłonnego rynku już tak.