Technologie

Putin tnie fundusze na kosmos ale chce, żeby Roskosmos był jak SpaceX

KK
Krzysztof Kurdyła
10

Rosyjski przemysł kosmiczny jest na równi pochyłej i pomimo niewątpliwych sukcesów w przeszłości stacza się coraz szybciej w dół. Pomocną dłoń Roskosmosowi postanowił podać Putin, ale jak to w Rosji okazało się zamiast dać, to obciął firmie dofinansowanie. Jednocześnie zaznaczył, że oczekuje poprawy wyników agencji.

Pamiątki po imperium

Symbolem dzisiejszej sytuacji Roskosmosu jest dla mnie moduł Nauka, który wyniesiony w kosmos po latach problemów konstrukcyjnych, miał szansę poważnie uszkodzić Międzynarodową Stację Kosmiczną. Agencja nie jest w stanie doprowadzić do końca projektów nowych rakiet nośnych, a buńczuczne wypowiedzi o budowie narodowej stacji kosmicznej brzmią w obliczu tego wszystkiego coraz mniej poważnie.

Co krok pojawiają się informacje o kiepskich zarobkach specjalistów, przekładających się na coraz gorszą „kulturę” inżynieryjną i naukową. Jednocześnie sporo mówi się o wszechobecnej korupcji wewnątrz koncernu i „wyciekaniu” pieniędzy na zachcianki wierchuszki. Coraz więcej znaków wskazuje, że Rosja chcąc realizować poważniejsze projekty będzie zmuszona przyjąć pozycję junior-partnera wobec coraz bardziej potężnych Chin.

Być jak Elon Musk

Elon Musk i SpaceX pokazali w ostatnich latach, że lepiej, nowocześniej, taniej i szybciej jest możliwe, nawet w tak trudnej branży, jaką jest biznes rakietowy. Wygląda na to, że panujący w Rosji Władymir Putin chciałby ten manewr powtórzyć, tylko zdaje się nie zdiagnozował, co za amerykańskim sukcesem stoi.

Sukces SpaceX wynikał z tego, poza pasją właścicieli i pracowników oczywiście, że firma żeby przeżyć musiała pokonać znacznie silniejszych konkurentów. Przegrywasz, wylatujesz, jesteś za mało konkurencyjny, tracisz wszystko. Agencji państwowej, szczególnie w kraju takim jak Rosja włos z głowy nie spadnie. Dostaną mniej pieniędzy, mniej pójdzie na inżynierów, a zarząd i tak się wyżywi.

Od lat żałośnie wynagradzani technicy i inżynierowie nie poczują nagle patriotycznego, czy choćby zawodowego wzmożenia, bo ktoś pokaże im kolejny nowy wspaniały plan narodowego podbijania kosmosu, równie lub bardziej nierealny od poprzedniego. Dość powiedzieć, że Putin zarzucił Rogozinowi, że kierowana przez niego agencja nie zrealizowała aż 30 z 83 wyznaczonych celów.

Cóż, w tym przypadku bodźce polegające na ograniczonym budżecie są podobne tylko pozornie. Putin musiałby sprywatyzować Roskosmos jakiemuś wizjonerowi, żeby jego nadzieję się spełniły. Czym skończy się obcięcie dotacji z budżetu o 16% i kolejne cięcia w latach kolejnych (już zaplanowano)? Moim zdaniem dalszą degrengoladą całego rosyjskiego programu kosmicznego.

Spadek swobodny

Co najbardziej szokuje, to że chcąc gonić SpaceX, co ponoć wskazał jak cel Putin ,jednocześnie prawie całkowicie obcięto środki na badania i rozwój. Co gorsza, Roskosmos nie zasypie tej dziury z własnych zysków, ponieważ te spadły w 2020 r. aż 42-krotnie, z 12,5 mld do 29,6 mln rubli. Firma utraciła na rzecz SpaceX amerykańskie kontrakty załogowe, a w obliczu zakończenia produkcji Atlasa V nie sprzeda już do Stanów żadnego silnika RD-180.

Co gorsza, przez sankcje na część sprzętu elektronicznego ogłoszono niedawno, że Roskosmos nie będzie w stanie wynosić na orbitę satelitów, w tym zakontraktowanych misji dla konstelacji OneWeb. Jest to podobno spowodowane brakiem jednego (!) układu elektronicznego, który podpada pod embargo.

Utrata tego kontraktu byłaby kolejnym poważnym ciosem tak finansowym, jak i wizerunkowym. Rosjanie próbowali w tej sprawie naciskać na Stany, grożąc wycofaniem się ze współpracy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Generalnie, sytuacja Roskosmosu wygląda źle, a perspektywy Rosji w kosmosie wyglądają jeszcze gorzej.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: