Technologie

Rosja wystrzeliła moduł Nauka, ostatni duży element stacji ISS

KK
Krzysztof Kurdyła
4

2007, to na ten rok Roskosmos przewidywał wyniesienie i dołączenie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Wielofunkcyjnego Modułu Laboratoryjnego Nauka. Jak się okazało, potrzebne było jeszcze 14 lat prac, aby moduł znalazł się w końcu na orbicie. 21 lipca rakieta Proton-M wystartowała z położonego w Kazachstanie, a dzierżawionego przez Rosję, kosmodromu Bajkonur i wyniosła pechowy moduł na orbitę. Czy to oznacza koniec problemów, nie zostało jednak jeszcze powiedziane.

Gdzie zmierza Nauka

Nauka ma być kolejną częścią segmentu rosyjskiego i zostanie zadokowana do modułu Zvezda, po usunięciu z niego śluzy powietrznej Pirs. 23 lipca śluzę usunie bezzałogowy statek Progress 77, następnie oba obiekty spłoną w czasie wejścia w atmosferę. Na 29 lipca przewidziane jest najważniejsze, czyli dokowanie nowego naukowego „klocka” stacji.

Wraz z jego dołączeniem kosmiczne laboratorium wzbogaci się o robotyczne ramię długości 11 metrów, zaprojektowane i zbudowane przez Europejską Agencję Kosmiczną. Nauka ma 13 metrów długości, średnicę do 4,3 metra i waży ponad 23 tony. Moduł udostępni astronautom nowe urządzenia badawcze, zapasowe łóżko, dodatkową toaletę, system regeneracji tlenu i sprzęt do recyklingu woda z moczu.

To wszystko nastąpi pod warunkiem, że nic więcej już nie zawiedzie. Historia Nauki jest bowiem ciągiem błędów, problemów i awarii. Jej wystrzelenie opóźniały przeciekające zawory, konieczność wymiany elementów napędu, metalowy pył w zbiornikach, a w końcu problemy ze starzejącymi się, przez ciągłe opóźnienia, częściami.

Według nieoficjalnych doniesień także w czasie startu Nauki nie wszystko przebiegło zgodnie z planem. Problemy miały sprawiać czujniki podczerwieni i silniki korekcyjne, nie można też było początkowo uzyskać potwierdzenia, że moduł i anteny zostały poprawnie ustawione. Na dziś wygląda jednak, że sytuacja została opanowana lub przecieki były fałszywe i planowane połączenie nie zostanie opóźnione.

Ostatni taki projekt?

Za budową Międzynarodowej Stacji Kosmicznej stała piękna idea zgodnej współpracy różnych państw i agencji kosmicznych. Ten najdroższy z wytworów ludzkiej cywilizacji składa się z dwu głównych segmentów, rosyjskiego i amerykańskiego. Nazwy nie oddają jednak stopnia skomplikowania praw własności nad poszczególnymi modułami, w stacji mają swój udział także inne agencje, między innymi ESA i JAXA.

 

Kolejny projekt tego typu raczej szybko nie powstanie. Tak szeroko zakrojonej współpracy przeszkodzą zapewne przyziemne konflikty polityczne, w których szczególnie rola Rosji jest niezbyt zachęcająca do rozwijania współpracy.

Dość powiedzieć, że nawet w kwestii Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Rosjanie wypuszczają sprzeczne sygnały. Z jednej strony wysyłają nowy/stary moduł, z drugiej zapowiadają budowę nowej, narodowej stacji i odgrażają się opuszczeniem projektu ISS po 2025 r.

Jest to raczej forma wywieranie presji na Stany Zjednoczone przy załatwianiu innych spraw, ale nie buduje atmosfery zaufania dla nowych projektów, nawet jeśli pominąć inne „ziemskie” sprawy.

Ruch jak w Rzymie

Wakacje na stacji będą w ogóle bardzo pracowite, oprócz nowego modułu, do stacji ma zadokować, również trapiony problemami technicznymi, statek kosmiczny Boeinga CST-100 Starliner. Dziś ma odbyć się przegląd potwierdzający gotowość do startu, a bezzałogowa misja OFT-2 ma polecieć na ISS 30 lipca przy pomocy rakiety Atlas 5. Z tego powodu przeparkowano już do innego portu dokującego kapsułę Crew Dragon.

Źródła: [1], [2], [3], [4]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: