Google

Przydatne nowości w Dysku Google. Cel: szybciej, łatwiej

KK
Konrad Kozłowski
24

Google już dawno wyleczyło się z kompleksu pakietu Office od Microsoftu. Ambitnie rozwija swoją usługę w chmurze, nie tylko zwiększając możliwości samego magazynowania plików, ale także poszerzając funkcjonalność swoich web-aplikacji pozwalających pracować nad dokumentami, skoroszytami i prezentacja...

Google już dawno wyleczyło się z kompleksu pakietu Office od Microsoftu. Ambitnie rozwija swoją usługę w chmurze, nie tylko zwiększając możliwości samego magazynowania plików, ale także poszerzając funkcjonalność swoich web-aplikacji pozwalających pracować nad dokumentami, skoroszytami i prezentacjami. Dwie ostatnie nowości po cichu zawitały do usługi, jednak zdecydowanie warto jest się nim przyjrzeć.

Pierwsza z nich pojawiła się już jakiś czas temu i na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że jest mało istotna i tak naprawdę niewieli zmieni. Otóż cała sytuacja dotyczy aplikacji Dysku Google dla systemu Windows, podczas instalacji której, tworzone są skróty do trzech wspominanych web-aplikacji - Dokumentów, Skoroszytów i Prezentacji. Sporo osób może powiedzieć, że skróty do aplikacj na pulpicie to przeżytek, inni zaś stwierdzą, że stworzenie takowego skrótu to kwestia kilku kliknięć. Tak bezsprzecznie jest, jednakże taka pojawienie się tychże ikon może być także bardzo ciekawym sposobem na uświadomienie użytkownikom faktu, jak bardzo granice pomiędzy typowymi programami, a tymi w oknie przeglądarki się zacierają. Uruchamianie ich może odbywać się w bardzo podobny sposób, jak robiliśmy to ze standardowymi aplikacjami, więc nie ma potrzeby zmiany przyzwyczajeń u zwykłych użytkowników.

Aż jestem lekko zdziwiony, że o drugiej z opisywanych nowości Google pomyślało dopiero niedawno, bo nie wierzę że jej implementacja mogła zająć zbyt dużo czasu. Dodana wczoraj funkcja pozwala na skorzystanie z wyszukiwarki Google podczas dodawania linku podczas edycji dokumentu lub skoroszytu - w ten sposób, bez opuszczania okna z otwartym dokumentem możemy odwołać się do strony, do której nie znamy lub nie pamiętamy adresu. Niby nic wielkiego, ale naprawdę może to znacznie przyspieszyć pracę.

Mimo wszystko pewna bariera nadal pozostaje w głowach użytkowników - wszystkie pliki, oprócz lokalnej kopii, znajdują się na serwerach Google, więc nie mamy pojęcia gdzie dokładnie fizycznie się one znajdują. Biorąc pod uwagę ostatnie zamieszanie wokół bezpieczeństwa i prywatności w Sieci nie zdziwiłbym się, gdyby za jakiś czas okazało się, że pojawiła się tendencja spadkowa co do zainteresowania użytkowników usługami typu Dysk Google. Google stara się jak może, by ukazać tylko te dobre strony korzystania z rozwiązań oferowanych przez firmę z Mountain View - czy taka "edukacja" przyniesie zamierzone skutki?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu