Rzeczywistość rozszerzona

Przeraża mnie ten cud techniki. Oto nowe gogle VR Zuckerberga

KK
Konrad Kozłowski
7

Wrażenia niemal nie do odróżnienia od rzeczywistości? Taki cel przyświeca Markowi Zuckerbergowi w pracach nad zupełnie nowymi goglami VR.

O marce Oculus na pewno słyszeliście choć raz, a być może nawet przy okazji przejęcia tej firmy przez Facebooka (dziś firma operuje pod nazwą Meta). Czy już wtedy Mark Zuckerberg planował tak brawurowe i futurystyczne działania? Trudno powiedzieć, ale na przestrzeni ostatniego roku czy dwóch jasne stało się, że szef Meta upatruje przyszłość swojej firmy właśnie w wirtualnej rzeczywistości. Zwrot "metaverse" odmieniano tysiące, jeśli nie miliony raz przez wszystkie przypadki, a przecież my jesteśmy dopiero na początkowym etapie zbudowania czegoś takiego. Ciężko mówić nawet o zalążkach, skoro nie istnieje platforma ani sprzęt, za pomocą którego mielibyśmy do tego wirtualnego świata wkroczyć. A to właśnie on będzie tutaj kluczowy, bo wyzwań technologicznych przed zespołami kierowanymi przez Marka i zastępy ekspertów jest bez liku.

VR i Metaverse są oczkiem w głowie Marka Zuckerberga

To jednak wcale nie demotywuje ich, lecz napędza. Wyraźnie było to widać po występie szefa i pracowników na specjalnym spotkaniu z mediami. Tak zwany "Inside the Lab" to szansa na zajrzenie za kurtynę i poznanie zespołu oraz kolejnych etapów rozwoju tych urządzeń. Opracowywany nie jest bowiem pojedynczy zestaw, lecz kilka i niemal każdy powstaje po to, by rozwiązać jeden z głównych problemów dzisiejszego sprzętu do VR. Do tych najważniejszych należą oczywiście masa urządzenia i komfort po założeniu na głowę, rozdzielczość w jakiej pracują oraz... soczewki, które nie działają tak, by sprawnie oszukiwać ludzki wzrok.

To prawdziwa czy wirtualna rzeczywistość? - kiedy zadamy takie pytanie...

Celem jest osiągniecie takiej jakości obrazu, która będzie dorównywać lub przewyższać wynikowi 6/6 z badania wzroku. By korzystanie z gogli przez długi czas było komfortowe, musimy mieć możliwość skupiania wzroku na bliskich obiektach przez długi czas. Stała ostrość w obecnych modelach gogli VR sprawia natomiast, że soczewki nie pracują podobnie do naszych oczu, więc nie mamy szansy bliżej przyjrzeć się konkretnym obiektom, gdy pozostałe w naszym otoczeniu pozostaną niewyraźne. Osiągnięcie tego możliwe będzie dzięki ruchomym soczewkom reagującym na zawartość wyświetlanego obrazu i odległość wirtualnych przedmiotów od nas. Technologia zmiennoogniskowa będzie mieć gigantyczny wpływ na to, jak będziemy używać VR-u, bo tylko wtedy możliwe będzie osiągnięcie warunków zbliżonych do realnych.

O postępach świadczą kolejne prototypy Half Dome od wersji Zero po 3, w których udało się nawet zastąpić mechaniczne elementy elektronicznymi, ale to udało się dopiero w ostatniej wersji. Wcześniej zwiększono m. in. pole widzenia do 140 stopni, zredukowano rozmiary części optycznych oraz zmniejszono masę urządzenia o 200 g. Krokiem milowym było zastąpienie wspomnianych części mechanicznych soczewkami ciekłokrystalicznymi, co też wpłynęło na rozmiar i masę. Walkę o pozbycie się zniekształceń częściowo wygrano dzięki... technologiom z telewizorów z panelami 3D. Wtedy też opracowano specjalny symulator .Wykorzystuje on wirtualną optykę, aby dokładnie odtworzyć zniekształcenia, które byłyby widoczne w zestawie słuchawkowym i
wyświetla je w warunkach podobnych do VR.

Meta pracuje nad wieloma prototypami rozwiązując przeróżne problemy

O tym, że Meta planuje na całego pójść w VR świadczą też inne opracowane urządzenia, w tym headsety o nazwach kodowych Starburst, Holocake 2 i Mirror Lake. Pierwszy z nich powstał z myślą o przygotowaniu zestawu wspierającego HDR, który znacząco przybliża wyświetlany obraz do tego, jaki postrzegamy własnymi oczami. Drugi jest najsmuklejszym i najlżejszym prototypem, który docelowo ma się stać urządzeniem nie większym niż typowe okulary. Ostatni jest wynikiem blisko 7 lat pracy nad najbardziej zaawansowanymi technologiami, takimi jak zmiennoogniskowość i śledzenie wzroku, kompaktowość, lekkość i energooszczędność obudowy.

Imponuje mi i trochę przeraża wizja wirtualnej rzeczywistości istniejącej obok naszej

Z przejęciem wysłuchałem prezentacji przygotowanej przez członków zespołów badawczych oraz samego Marka Zuckerberga, ale przez cały czas miałem przed oczami nie cudowny świat VR i nowoczesną technologię, lecz (młodych) ludzi spędzających długie godziny w wirtualnym, bardziej atrakcyjnym i ciekawszym świecie, niż ten prawdziwy. Tak bowiem może być on postrzegany przez wiele osób, co pokazuje zafascynowanie social mediami, grami i Internet już dzisiaj. I choć nie przekraczamy pewnej granicy jako ludzkość, a mówimy raczej o incydentach i wyjątkach, to jednak możliwość ucieczki do VR jest w mojej ocenie zupełnie inną szansą i zagrożeniem. Dlatego z jednej strony chciałbym, żeby jeszcze za mojego życia powstały miasta i atrakcje w metaverse, ale wcale mi do tego nie spieszno, bo wydaje mi się, że odsetek osób zapominających o realnym świecie na rzecz tego cyfrowego urośnie do problematycznych rozmiarów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu