Militaria

Przeciwpancerna pięść dla polskich dywizji. Wozy Ottokar Brzoza zamówione

Krzysztof Kurdyła
4

W czasie wyczekiwania na to, co też MON ostatecznie zamówi w Korei pojawiła się informacja zupełnie niekontrowersyjna, a wręcz wyczekiwana. Wojsko podpisało kontrakt na dostawy nowego niszczyciela czołgów Ottokar Brzoza, którego efektorem będą pociski z rodziny Brimestone.

Polsko-czeska baza

Bazą dla niszczyciela będzie budowany przez Hutę Stalowa-Wola pojazd pancerny o napędzie 4x4, zaprojektowany i zbudowany w kooperacji z czeską Tatrą. Ta uniwersalna platforma ma służyć do budowy wielu pojazdów specjalistycznych dla polskiego wojska, a „Ottokar Brzoza” ma być jednym z pierwszych.

Pojazd, czasem pieszczotliwie nazywany „TatroSanem” (ze względu na kolejnego kooperanta,  firmę Autosan), ma masę 13 t i 5 ton udźwigu. Jego układ jezdny pochodzi od ciężarówki Tatra 815-7 i być wyposażony w jeden z  dwu silników, od Tatry (300 kW) lub Cumminsa (270 kW). „TatroSan” zapewnia ochronę balistyczną STANAG 4569 poziomu od 2 do 4, zależnie od konfiguracji opancerzenia. Prędkość maksymalną określono na 110 km/h, a zasięg to ~700 km.

Brytyjski efektor

Głównym uzbrojeniem przeciwpancernym „Ottokara Brzozy” mają być pociski z rodziny Brimestone, opracowane przez brytyjski koncern MBDA UK. Są to naddźwiękowe pociski rakietowe wyposażone w aktywny radar naprowadzający, pracujący na częstotliwości fali milimetrowej oraz w nowszych wersjach namierzanie laserowe. Zaprojektowane jako pociski powietrze-ziemia, mogą być odpalane zarówno z samolotów i helikopterów, jak i z ziemi, w taki sposób używa ich dziś armia ukraińska.

W tym ostatnim przypadku ich zasięg jest nieco niejasny, podawane oficjalnie dane, od 20 km do nawet ponad 60 km (zależnie od wersji) dotyczą odpaleń z powietrza. Przyjmuje się, że Brimestone I wystrzelony z wyrzutni naziemnej będzie miał zasięg około 12 km i z oświadczenia MON wynika, że początkowo takie pociski będą na wyposażeniu tych pojazdów. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że umowa przewiduje się polonizację tego pocisku przez Mesko i nie wiadomo na dziś, jakie parametry będzie miał docelowy efektor.

Według udostępnionych przez PGZ grafik koncepcyjnych wyrzutnia zawierałaby 4 pociski wystrzeliwane z prawego boku pojazdu. Prawdopodobnie za wyrzutnią znajduje się magazyn na kolejne 4 szt. Brimestone'ów. Na dachu pojazdu widać zdalnie sterowany karabin maszynowy i wyrzutnie granatów wielospektralnych / dymnych.  Czy tak będzie wyglądać docelowa konfiguracja? Tego wciąż nie wiemy, MON podało, żeby nie wyciągać z renderów daleko idących wniosków, a wizualizacje pokazane przy podpisywaniu umowy były zupełnie inne.

BMO i pułki przeciwpancerne

Niszczyciele czołgów mają być zgrupowane w bateryjnych modułach ogniowych, które na dziś mają składać się z 8 pojazdów „Ottokar Brzoza” oraz 3 wozów dowodzenia (dla dowódców baterii i dwu plutonów), 2 wozów amunicyjnych, 2 artyleryjskich wozów rozpoznawczych, 2 wozów ewakuacji medycznej i 2 mobilnych warsztatów (remontu podwozi oraz uzbrojenia/elektroniki).

Każda dywizja będzie posiadać 1 pułk przeciwpancerny z 1 BMO przypadającym na każdą z brygad. Pozostaje pytanie, czy przewiduje się również występowanie samodzielnych jednostek tego typu. Pierwsze pojazdy mają trafić na stan 14. Suwalskiego Pułku Artylerii Przeciwpancernej. Zastąpią tam zapewne dzisiejsze „ersatze” w postaci Rosomaków przystosowanych do przewozu wyrzutni i obsługi pocisków Spike oraz przestarzałe zestawy 9P-133 (BRDM-2 z wyrzutniami Malutka).

Baterie mają być zintegrowane z systemem zarządzania walką TOPAZ firmy WB Electronics, który jest używany przez polską artylerię. Każdy z modułów ogniowych zostanie też zapewne wyposażony w drony zwiadowcze, a być może i amunicją krążącą tej firmy.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu