Militaria

NBPWP Borsuk na testach kwalifikacyjnych, wieża ZSSW-30 dla Rosomaków

8

Polska zbrojeniówka ostatnich dekad nie może zaliczyć do udanych. Bałagan w zakładach, chaos w programach zbrojeniowych, słabe finansowanie odcisnęły swoje piętno. Jednocześnie są firmy i produkty, którymi można się chwalić wszędzie, ale ich droga do naszej armii bywa wyboista.

„Niezniszczalny” BWP-1

To, że BWP-1 wciąż pozostaje na uzbrojenia polskiej armii zakrawa na ponury żart, tym bardziej, że polski przemysł miał już na następcę kilka koncepcji. BWP-2000 czy platforma UMPG (najbardziej znana z prototypów „Anders”) nie zdołały jednak wyjść poza stadium demonstratorów technologii.

Wojsko jak zwykle kręciło nosem, w nieskończoność debatowano nad legendarną już „pływalnością”, w efekcie czego oddziały zmechanizowane wciąż ujeżdżają i wymieniają błotniki w poradzieckich „bewupach”, których odporność na dzisiejszym polu walki jest czysto iluzoryczna.

Początek końca jedynki

Na szczęście w ostatniej dekadzie rozbłysła mocno gwiazda Huty Stalowa Wola. Firma doprowadziła, we współpracy z Koreańczykami, do ładu armatohaubicę samobieżną Krab, która dziś z powodzeniem walczy dziś na Ukrainie. Jej dwa kolejne projekty badawczo-rozwojowe można nazwać wręcz przełomowymi. Jeden z nich ma w końcu zastąpić w wojsku polskim poradzieckiego BWP-1.

Mowa tu oczywiście o NBPWP „Borsuk”, w którym wygląda na to, że udało się pogodzić pływalność z dobrą odpornością. Tę ostatnią, po rezygnacji z pływania, można dzięki modułowemu pancerzowi jeszcze wzmocnić. Co ważne, dzięki zastosowaniu nowoczesnego hydropneumatycznego zawieszenia mowa jest tu o poważnym dopancerzeniu rzędu 10 ton.

Dziś ogłoszono, że nowy wóz rozpoczęcie testy kwalifikacyjne, co powinno być ostatnią prostą przez złożeniem zamówienia na te pojazdy. Dzięki temu, że ktoś ostatnio poszedł po rozum do głowy i zamówił na tę okazję dodatkowe prototypy, można mieć nadzieję, że badania zakończą się szybko, a HSW będzie mogła skupić się na rozkręcaniu produkcji.

Wieża na prawie wszystko

Ważnym elementem Nowego Bojowego Pływającego Wózu Piechoty, bo tak rozwijamy to tajemnicze NBPWP, jest drugi ze wspomnianych produktów huty, czyli ZSSW-30. Jest to lekka, bezzałogowa, zdalnie sterowana wieża, wyposażona w działko 30 mm Bushmaster II Mk.44S i podwójną wyrzutnię pocisków przeciwpancernych Spike.

Ważnym elementem wieży są system kierowania ogniem i podsystemy elektroniczne, których twórcami są polskie firmy m. in. inna gwiazda polskiej zbrojeniówki, WB Electronics. Warto podkreślić, za zdecydowana większą część elementów wieży, jej sterowania i sensorów odpowiadają polskie firmy. Tajemnicą poliszynela jest, że wielu firmom zachodnim pojawienie się polskiej konstrukcji jest bardzo nie w smak.

ZSSW-30 była jednak przygotowywana nie tylko pod Borsuka. To nowoczesna, uniwersalna konstrukcja, którą można montować na pojazdy bez ingerencji w ich zasadniczą konstrukcję. Rozpatrywano ją jako uzbrojenie dla KTO Rosomak, a nawet, pomostowo dla części BWP-1 (po ich wycofaniu wieże trafiałyby na nowoczesne wozy). Dziś ogłoszono w końcu, że MON podpisał umowę na dostarczenie pierwszej partii 70 szt. ZSSW-30 dla Rosomaków.

Koreański cień

Największym problemem HSW są na dziś możliwości produkcyjne. Po zatwierdzeniu Borsuka zakład będzie miał naprawdę pełne ręce roboty. Z drugiej strony, wszystkie trzy flagowe produkty HSW, Krab, Borsuk i wieża to idealne produkty, na których taką bazę można sensownie rozbudować.

Trochę niepokoją więc przecieki, że MON chce uzupełniać braki koreańskim AS-21 Redback. Ukraina kupiła nam ponad dekadę spokoju od Rosji, która wyczerpuje dziś sprzętowo, materiałowo i ludzko swoją armię. Mamy czas, aby wyposażyć nasze wojsko w jeden typ, bądź jedną rodzinę bojowych wozów piechoty.

Nawet jeśli wojsko nagle zmieniło zdanie i chce mieć dodatkowo cięższego, niepływającego BWP, to po pierwsze nawet obecnego Borsuka można dopancerzyć, a HSW deklaruje też, że ma przygotowane plany na prawdziwie cięższą odmianę Borsuka.

 

W dekadę rozwinięcie możliwości HSW tak, aby zrealizować projekt Borsuk / Heavy Borsuk jest do ogarnięcia. Oczywiście współpracy z Koreą nikt nie każe odpuszczać, Krab pokazał, że warto z nimi działać. Trzeba to jednak robić tam, gdzie nie będzie się wchodzić w paradę dobrym, rodzimym projektom i firmom.

Warto byłoby dogadać się np. w sprawie licencji na silniki i przekładnie, szanse widzę też w kwestii wspólnego opracowania Kołowego Transportera Opancerzonego. Nasza umowa z Patrią się kończy i to w kiepskim stylu, a koreański K808 jest oceniany jako gorszy od Rosomaka. My jednocześnie mamy na bazie tego ostatniego wypracowane sporo ciekawych rozwiązań i mamy ZSSW-30. Obie strony mogłyby na takiej współpracy skorzystać. Tak czy inaczej, za HSW, Borsuka i ZSSW-30 warto trzymać kciuki, takich projektów potrzebuje tak nasza armia, jak i nasz przemysł.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu