Aplikacje mobilne

To najgorszy polski portal randkowy. Nie zaglądaj tu, szukaj "na własną rękę"

Jakub Szczęsny
29

Moi Drodzy, natrafiłem na bardzo ciekawy... serwis randkowy. Taki, który zaskakuje już od pierwszego kontaktu, który jest z Polski i skierowany jest do osób "Przebudzonych". W skrócie - operuje w bańce osób, które między innymi wierzą w elementarne światowe spiski i dosyć osobliwe twierdzenia o nauce.

Zainteresowałem się tym tematem, bo mignęło mi na Twitterze, że w ogóle coś takiego istnieje. Nie obraźcie się, Przebudzeni - ale nie po drodze mi z Waszymi poglądami na świat. I powiem w tej kwestii jedynie tyle - bo nie mnie te poglądy oceniać. Jestem tutaj, żeby sprawdzić "Wasz" serwis randkowy, który... zaskoczył mnie już na samym początku. I to tak, że ten tekst mógłby w ogóle nie zostać napisany, bo nie byłoby po co.

Dobra wiadomość? Mamy to! Zła wiadomość? Nie działa...

Właściwie, to ten artykuł mógł zakończyć się na tym akapicie. Spróbowałem sobie pobrać aplikację Przebudzonych na iOS. Nie obiecywałem sobie zbyt wiele - wiem po Albicla i innych takich tworach, że jak nie masz pomysłu, ogarniętego dewelopera i pieniędzy - to możesz sobie co najwyżej "hello worlda" zrobić. Jednak tutaj stało się w ten sposób, że zwyczajnie mnie zatkało. A potem się roześmiałem. Trochę smutno mi się zrobiło, że straciłem dobry temat na trochę luźniejszy wpis, ale ostatecznie udało się "backdoorem" temat wchłonąć.

Siedzicie? Nie? To usiądźcie. Spróbowałem otworzyć ów program i okazało się, że... nie działa! Kochani, no po prostu parsknąłem śmiechem i poczułem się przebudzony jak nigdy dotąd. Program cały czas prosi mnie, żebym sprawdził połączenie internetowe. Nie wiem, co robię źle. Pani Kamila Machowska - deweloperka tego serwisu zrobiła coś bardzo nie tak i to nie działa. Może intencjonalnie, może nie. Ale komunikat "sprawdź połączenie internetowe" w sytuacji, gdy NA PEWNO je mam - to wygląda bardzo nieprofesjonalnie. I może być powodem bardzo słabego odbioru programu oraz platformy, które nie są szczególnie oblegane.

I wiecie, gdyby było tak, że aplikacja nie działa i nie ma innej drogi wstępu do serwisu - temat bym odpuścił i pewnie byście go nie zobaczyli. Ale... można wejść z mobilnej przeglądarki! Trochę dziwnie to wygląda, ale uznajmy że może tak miało być. Ale tak umownie, bo zwyczajnie nie ogarniam co złego musiało się stać w tym projekcie, że tak koncertowo go "uszkodzono"...

Nawet, jeśli działa - to tak średnio

Nie mam nic do tego, że ktoś robi sobie tematyczny serwis randkowy. Tym bardziej, jeżeli po prostu sobie go zrobił, a ten leży odłogiem nieruszany. Tam się nic nie dzieje. Tam nikogo nie ma, naprawdę. Jest kilka kont, które mogę sobie przejrzeć, nawet urządzić swojego rodzaju "hot or not" - wybierając fajne i niefajne konta. I to wszystko. Skonfigurować profil, sprawdzić obserwujących, zwrotne polubienia i zmodyfikować swój profil. Taki Tinder, ale w superbiednej wersji, gdzie wszystko jest zakodowane i UX-owo ogarnięte "tak sobie".

Nie ma tam niczego, co może przyciągnąć użytkownika. A przede wszystkim brakuje tych użytkowników. Ale nie dziwię się - jeżeli ktoś pobiera aplikację mobilną, a ta nie działa - to sądzicie, że będzie przechodzić dalej? Dociekać, co się stało? Ja dociekałem, bo mam to we krwi. Nie każdy ma i nie każdy będzie używał tej abominacji na przeglądarce mobilnej. Webowa odsłona Przebudzeni.com jest trochę bogatsza. Oferuje nawet wideo chat i rozmowy audio. Jest również chat ogólny, na który ludzie wchodzą i zaraz z niego wychodzą - bo nic się nie dzieje. Serio.

Szukanie ludzi z konkretnych miejsc jest lekko mówiąc nieintuicyjne. Człowiek może się nie połapać, że w pierwszym kroku szuka w obrębie tylko swojego województwa i może nie znaleźć swojego miasta... o ile województwa nie zmieni. Ale jest to na tyle dziwnie skonstruowane, że musiałem chwilę pomyśleć nad tym, co jest tutaj nie tak. O, z Rzeszowa są tylko dwie osoby. No, brawo.

Co to w ogóle ma być?

Ja rozumiem, że istnieje potrzeba skupienia w takim miejscu ludzi o konkretnych poglądach. Więc okej, rozumiem pomysł. Ale potencjał - o ile tutaj był - zmarnowano kompletnie. Nie sądzę, by ktokolwiek znalazł tutaj miłość, jeżeli z Warszawy jest dosłownie kilka osób. Mobilka? Nie istnieje. Mobilna webówka? Szoruje głową po dnie. Komputerowa webówka ma więcej sensu. To nie przystoi w obecnych czasach, gdzie żyjemy w duchu "mobile first" i tak właśnie to powinno działać. A tutaj mamy odwrotnie - "mobile last" i niech się dzieje wola nieba. To nie na moją głowę, naprawdę. To mógł być naprawdę fajny projekt. Serio.

Ale w dalszym ciągu to wszystko nie trzyma się kupy. Naprawdę, chyba lepiej jest użyć Tindera, kupić tego chrzanionego Golda (bo my, faceci mamy trudniej...) i sprawdzić, kto nas polubił - a potem zaatakować. Inaczej nie ma sensu. Na Przebudzeni.com wejdziesz i z niego wyjdziesz - z pustymi rękami. Dlaczego? Bo jest tam pusto. Bo nikt nie postawił na rozsądny marketing, również lekko poza własną bańką.

O, marketing objawia się między innymi na takich rollupach. I to pojawia się na eventach, gdzie znajdują się "Przebudzeni". Wiecie co... ja chyba nie jestem pewien, gdzie tak naprawdę trafiłem. Gdzie budżet na reklamę w sieci? Dlaczego ja nic o tym nie wiem? Jeżeli jakiś budżet był, to prawdopodobnie został przepalony i tych pieniędzy po prostu szkoda.

Ponadto, program nie bardzo przystoi standardom, które aktualnie obowiązują obecnie na rynku aplikacji / portali randkowych. No, po prostu nie. Nie dość, że działa leciutko ociężale, to w dodatku nie jest ani ładny, ani funkcjonalny, ani zaludniony. Zabrakło promocji, zabrakło dobrego pomysłu. To nie jest nic, czemu można poświęcić szczególnie dużo czasu. Tym bardziej, że to miejsce operuje w pewnej bańce - osób, które mają określone poglądy i to w tym kręgu wszystko będzie się kisić. Nie bardzo to widzę ani biznesowo (chociaż to raczej nie jest projekt komercyjny), ani nawet w kontekście chęci do używania po stronie użytkowników. Serio, mimo niewielkich oczekiwań, nie porwało mnie to miejsce. Nie skłoniło do przeżywania chęci pozostania tu dłużej.

A zatem nie polecam - zupełnie niezłośliwie. Gdyby nie to, że zobaczyłem informację o owym serwisie na Twitterze - pewnie bym się nie dowiedział. A tak... moje życie nie będzie już takie samo. Biorę niebieską tabletkę, sorry.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu