Konsole

Kolejny tydzień, kolejny problem. Nintendo Switch się wygina. Znowu bendgate?

Kamil Świtalski
28

Użytkownicy Switcha zgłaszają kolejne problemy — tym razem z... wyginaniem się urządzenia. Czyżby szykował się bendgate w wykonaniu Nintendo?

Pamiętacie iPhone'owy bendgate sprzed kilku lat? Wyginające się telefony były zmorą użytkowników, a nie trzeba było długo czekać, by stały się memem i doskonałą okazją do żartów. Problemy szybko zostały zlokalizowane, konstrukcja telefonu była jaka była — a świat szybko zapomniał o tym co się działo. Okazuje się jednak, że Apple nie jest jedyną firmą, która zafundowała użytkownikom taką atrakcję. Teraz podobnych wrażeń mogą oczekiwać również posiadacze Nintendo Switch. Z tą różnicą, że zamiast wygiętego metalu w kieszeniach spodni, konsola... bez żadnej pomocy wygina się w stacjach dokujących. Prawdopodobnie pod wpływem ciepła.

Nintendo Switch się wygina

Jeden z zaniepokojonych użytkowników pokazał zdjęcie swojej wygiętej konsoli na Reddicie. I szybko okazało się, że jego przypadek nie jest odosobnionym. W komentarzach zaczęli zgłaszać się kolejni użytkownicy, którzy mają problem ze swoimi egzemplarzami Nintendo Switch. I cóż mogę powiedzieć, nie wygląda to najlepiej. Jedni piszą że stopień odkształcenia jest równie duży co ten widoczny na zdjęciu. Inni, że znacznie mniejszy, ale teraz zaczynają obawiać się o swoje konsole. Czyli co, dochodzimy do sytuacji przy której w paranoi przed uszkodzeniem stacjonarnej (jak ciągle powtarza nam firma) konsoli, nie będziemy używać jej w trybie stacjonarnym? A może po prostu dzielnie zaczekamy aż firmy trzecie wejdą do akcji i zaproponują nam stację dokującą, która nie będzie rysowała sprzętu a przy okazji będzie zaprojektowana na tyle sprytnie, że nie pozwoli mu się przegrzać? Przecież to jakaś paranoja. No chyba, że problemem nie jest ciepło, a co innego?

Coraz więcej kłopotów

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że największymi problemami firmy jest stosunkowo niewielka ilość gier — i niewiele więcej nowości na horyzoncie. Później do zestawu doszły kłopoty z synchronizacją kontrolerów, stacje dokujące masowo rysujące ekrany i kilka innych. Wielokrotnie zauważyłem że konsola po wyjęciu ze stacji potrafi być naprawdę rozgrzana, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, jakie mogą być tego konsekwencje. Wierzyłem że firma projektując tak niezwykłą w swojej budowie konsolę przemyślała wszystkie "za" i "przeciw", jednocześnie dbając o to, by do tak, eee, banalnych problemów jak wygięcie z powodu przegrzania konstrukcji nie dochodziło. Widać: byłem w błędzie.

Szczerze mówiąc, te doniesienia o wygiętych konsolach to cios poniżej pasa. Kolejna samobójcza bramka ze strony Nintendo — owszem. Ale jeżeli ten kłopot faktycznie dotknie dużego procenta konsol, to już bez bez krępacji przestaniemy mówić o soft-launchu konsoli. Wtedy będziemy mogli z czystym sumieniem powiedzieć, że to sprzęt niedopracowany i z większą ilością wad, niż ktokolwiek mógł przewidywać. Firma ma dość bogatą historię związaną z wadliwymi konstrukcjami (patrz: chociażby samorysujące się ekrany w 3DSie), ale kolejny błąd na taką skalę? Brak mi słów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Nintendonintendo switch