4

Niepoprawnie działające kontrolery to nie wina projektu, zawiniła produkcja

I kolejne partie, podobno, mają już być w porządku i działać bez zająknięcia.

Dziś po raz kolejny powracamy do problemów i nie-problemów Nintendo Switch. O całej serii kłopotów po starcie już pisałem — i kwestia kłopotliwego działania lewego Joy-Cona to tylko jedno z wielu „ale”. Zebrałem zresztą cały zestaw problemów jakie ludzie z całego świata mieli ze Switchem w jednym wpisie. Ale okazuje się, że te wszystkie zawirowania z kontrolerem to nie kwestia niedopracowanej konstrukcji, a… partii, która wyszła z fabryki. Solidny zestaw premierowych konsol zmaga się z problemami łączności w lewym kontrolerze. Solidny, bo nie wszyscy skarżą się na takie problemy — sam takowych również nie uświadczyłem. Na szczęście.

Firma obiecuje, że kolejne produkowane przez nich kontrolery będą już działały jak należy — bez wyjątku. A co z Joy-Conami które już są w naszych łapkach i non-stop w trybie stacjonarnym gubią zasięg? Firma obiecuje sprawną wymianę. Otworzyli już specjalny program naprawczy, przy okazji obiecując że załatanie problemu nie powinno zająć im dłużej niż tydzień. Choć w Polsce musimy być prawdopodobnie przygotowani na nieco dłuższy czas oczekiwania — prawdopodobnie tak jak 3DSy i Wii U — muszą najpierw trafić do dystrybutora, firmy Conquest. A dopiero ten będzie zajmował się ich naprawą.

Patrząc na ich inne praktyki — to można by rzec, że są naprawdę mili. Tym razem stanęli na wysokości zadania. Przypominam że na tyle szczęścia nie mogą liczyć osoby, które trafiły zestaw martwych pikseli na  ekranach swoich konsol. Nintendo twierdzi że to żaden defekt, a… specyfika ekranów LCD.

Mała ilość zablokowanych lub martwych pikseli to charakterystyczna cecha ekranów LCD. Jest to normalne i nie powinno być uważane za defekt.

Naprawa tych usterek podobno nie jest niczym specjalnie trudnym. Już kilka dobrych dni temu ekipa Spawn Wave Media rozłożyła oba kontrolery, porównała je i kiedy odkryli co jest nie tak — pokazali na wideo jak pozbyli się problemu. Jednocześnie jednak ostrzegając, że nie jest to rozwiązanie próbne i nie proponują robić tego w domu, na własną rękę. A teraz kiedy Nintendo przestało milczeć i oficjalnie zabrało głos w sprawie — rzecz stała się znacznie łatwiejszą.

Wszyscy ci którzy zdecydowali się wstrzymać z zakupem konsoli prawdopodobnie się cieszą. Automatycznie zminimalizują tym samym szansę trafienia na wadliwy egzemplarz urządzenia. Skoro już głośno mówią o problemach z Joy-Conami, to czekam na odniesienie się do wadliwych konstrukcji stacji dokujących. Te są w wielu przypadkach na tyle źle wyprofilowane że rysują wkładane do nich urządzenia — jak nie szybkę, to tylną część obudowy. Będzie wymiana, milczenie czy dobra mina do złej gry?

Źródło: Cnet

Grafika: Cnet