0

W branży szykują się spore przejęcia. Naprawdę spore

Przejęcia jednych firm przez drugie nie są niczym nowym, ale zawsze wywołują one emocje – zwłaszcza, gdy w grę wchodzą poważne pieniądze. Raz na jakiś czas robi się glośno na temat takich transakcji i nierzadko napędzają one dyskusje jeszcze długo po domknięciu wszystkich formalności. Teraz możemy mówić o prawdziwym urodzaju ciekawych doniesień tego typu – […]

Przejęcia jednych firm przez drugie nie są niczym nowym, ale zawsze wywołują one emocje – zwłaszcza, gdy w grę wchodzą poważne pieniądze. Raz na jakiś czas robi się glośno na temat takich transakcji i nierzadko napędzają one dyskusje jeszcze długo po domknięciu wszystkich formalności. Teraz możemy mówić o prawdziwym urodzaju ciekawych doniesień tego typu – niewykluczone, że szykują się nam dwa przejęcia większego kalibru – oba związane z sektorem mobilnym.

Zacznijmy od tego bardziej pewnego i jednocześnie większego. Japońska korporacja Softbank zamierza kupić 70% (w niektórych źródłach wspomina się o 75%) udziałów w amerykańskim operatorze telefonii komórkowej Sprint Nextel. Ta przyjemność będzie kosztowała Japończyków minimum 20 mld dolarów, ale część źródeł podaje dużo większą kwotę – ponad 25 mld dolarów. Wiele wskazuje na to, iż będziemy mieli do czynienia z największą zagraniczną akwizycją firmy z Kraju Kwitnącej Wiśni. Czy to się im opłaci?

Sporo głosów przoduje, że to dziwne i ryzykowne posunięcie i trudno się z tym nie zgodzić. Przedstawiciele Softbanku tłumaczą swoją decyzję faktem, iż na japońskim rynku telekomów zrobiło się już zbyt ciasno i można mówić o stagnacji, a to wymusza na nich konieczność poszukiwania nowych klientów w innych krajach. Tylko czy USA jest najlepszym pomysłem? I czy zadłużony po uszy Sprint jest wart swojej ceny?

Zapewne nikogo nie zaskoczy informacja, iż plotki na temat transakcji (które wkrótce potwierdzono) doprowadziły do wzrostu ceny akcji amerykańskiej firmy. Inaczej sprawa wyglądała w przypadku japońskiego Softbanku – zaliczyli spadki na giełdzie i to dość poważne. Wszak sprawa dotyczy przejmowania telekomu zadłużonego na ponad 20 mld dolarów. W chwili obecnej nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miał on zagrozić liderowi amerykańskiego rynku (Verizon Wireless) i odebrać mu część klientów. Wspomina się jednak, że sposobem na powiększenie grona abonentów mogłoby być przejmowanie mniejszych graczy. W takim scenariusz jedna inwestycja pociągnęłaby za sobą kolejne i na dobrą sprawę Japończycy po jakimś czasie mogą się stać właścicielami worka bez dna.

Rynek amerykański nadal odgrywa w tym sektorze olbrzymią rolę (choć po pietach depcze mu już rynek chiński, rozwijający się w zawrotnym tempie), ale z pewnością nie jest to eldorado. Japończycy narzekają na stagnację u siebie i jednocześnie kierują się w stronę kraju o równie ustabilizowanej sytuacji w branży telekomów. Być może jednak w tym szaleństwie tkwi metoda – skoro wszyscy ostrzą sobie zęby na rynki wschodzące, to szczęścia należy poszukać gdzie indziej.

Kolejne przejęcie póki co funkcjonuje jedynie w sferze pogłosek, ale brzmi całkiem sensownie. Kupującym ma być Amazon, a kupowanym Texas Instruments. Jeżeli dojdzie do akwizycji, to internetowy sklep będzie musiał wydać na ten cel kilka miliardów dolarów. Tablety Amazona bazują na procesorach TI OMAP – przejęcie ich producenta mogłoby skutkować dalszym obniżaniem cen urządzeń, na czym pewnie zależy Amazonowi (wszak zamierzają zarabiać na korzystaniu z ich sprzętu, a nie jego sprzedaży). Warto mieć także na uwadze inną kwestię – przedstawiciele TI poinformowali kilka tygodni temu, że firma zamierza się wycofać z rynku mobilnego.

Producent nie radzi sobie w starciu z konkurencją i nie zarabia na dostarczaniu podzespołów dla smartfonów i tabletów, więc postanowił się przerzucić na produkcje chipów do samochodów, robotów i szeroko pojętej infrastruktury. Przejmując tę firmę, Amazon zapewniłby sobie względne bezpieczeństwo (zwłaszcza, że od dawna mówi się o tym, iż niedługo wprowadzą na rynek smartfon). Sprawa jest także ciekawa ze względu na jednego z odbiorców produktów TI. Mam na myśli Motorolę, która od jakiegoś czasu należy do Google. A korporacja z Mountain View staje się bezpośrednią konkurencją dla Amazona, więc cała układanka zaczyna wyglądać niezwykle ciekawie.

Jak widać, w sektorze szykują się spore zmiany. Trudno jednak stwierdzić, czy będą one miały wpływ na rynek. Jeśli tak, to spodziewam się, że większe zamieszanie mógłby wywołać Amazon, który umocniłby swoją pozycję na rynku mobilnym i potwierdził, że na serio rozpatruje konkurowanie z Google, Microsoftem, a nawet Apple.

Źródła zdjęć: nydailynews.com, TheVerge, extremetech.com