Polska

Posłanka tropi niezdrowe jedzenie w bajkach i grach? Dobrze, mam propozycję

MS
Maciej Sikorski
66

Gry znowu na celowniku. Tym razem jednak ludzie nie będą w nich szukać przemocy, by udowodnić, że to niszczy mózg i skłania dzieci/młodzież do przemocy. Badania mają dowieść, że przez gry dzieciaki tyją. Tak, dobrze widzicie. Co ciekawe, pod tym kątem były już badane bajki i programy dla dzieci. Gdy...

Gry znowu na celowniku. Tym razem jednak ludzie nie będą w nich szukać przemocy, by udowodnić, że to niszczy mózg i skłania dzieci/młodzież do przemocy. Badania mają dowieść, że przez gry dzieciaki tyją. Tak, dobrze widzicie. Co ciekawe, pod tym kątem były już badane bajki i programy dla dzieci. Gdy dłużej się nad tym zastanowić, spawa wydaje się mniej kuriozalna. Jest jednak pewne "ale".

Dostałem link do tekstu i czytam w nim: Posłanka z Łodzi tropi niezdrowe jedzenie w bajkach i grach komputerowych (wszystkie cytaty pochodzą z tego tekstu). Pierwsza myśl: oho, będzie wesoło, znowu ktoś nawiedzony. Szybko okazuje się, że ten ktoś to Małgorzata Niemczyk - znana polska siatkarka, która, o czym nie wiedziałem, ręki używa już nie do serwowania piłki, a do wciskania guzików podczas głosowań w Sejmie. Pani Niemczyk, była sportsmenka, do kwestii żywienia podchodzi pewnie inaczej niż przeciętny człowiek. Moglibyśmy zatem stwierdzić, że przesadza, bo to jakieś zboczenie zawodowe. Do tego w Sejmie nie mają się czym zajmować, więc poświęcają czas na takie głupoty...

Tak zareagowała część osób komentujących doniesienia o poczynaniach pani poseł. Ale jak tu podchodzić do sprawy poważnie i z akceptacją, gdy czyta się takie rzeczy:

Małgorzata Niemczyk ustala, jak często w bajkach pojawiają się niezdrowe przekąski. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji potwierdziła jej obawy znajdując przykłady w serialach "Goofy i przyjaciele" i "Pingwiny z Madagaskaru".

Albo to:

Jak przekonuje łódzka posłanka, jest wiele scen, w których bohaterowie podjadają np. chipsy i paluszki oraz popijają je gazowanymi i słodkimi napojami. Jej zdaniem, ma to wpływ na wybory żywieniowe młodych telewidzów. - Dzieci czerpią wzorce z ulubionych bajek i filmów mogą wyrabiać sobie złe nawyki, co sprzyja między innymi otyłości - tłumaczy.

Głupoty. Na pewno? Nie zgodzę się z krytykami. Uważam, że problem istnieje. Nie kończy się on jednak na jedzeniu w bajkach - to znacznie bardziej złożone zjawisko i trudno zaprzeczyć jego istnieniu. Dzieci w Polsce tyją (wyjątkiem nie jesteśmy), a to nie służy ani im, ani rodzicom, ani służbie zdrowia, a co za tym idzie finansom państwa. Dzieciaki jedzące batoniki na każdej przerwie są problemem, podobnie jak te, które nie mogą wejść na rower, bo przesadzają z hamburgerami. Nie ma co udawać, że wszystko jest ok - dane pokazują, że źle się dzieje i stajemy się otyłym społeczeństwem. Od najmłodszych lat.

Czy to oznacza, że popieram te badania, raporty i np. zmiany wprowadzane siłą? Nie. Tu nie ma czego badać, szkoda czasu i pieniędzy - przekonuje o tym sama Niemczyk:

Proszę pooglądać kreskówki: szybko można dojść do wniosku, że dania jedzone przez bohaterów są nieproporcjonalnie wielkie - mówi posłanka.

Wiadomo, że nie jest dobrze, trzeba brać się do pracy. Ale źle się stanie, gdy tworcom zabroni się robić bajki/filmy/gry, w których ktoś niezdrowo się odżywia - to zakrawałoby na absurd. Dlatego zastanawiam się, co usłyszą twórcy gier, gdy spotkają się z posłami:

Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Otyłości, w którego pracach bierze udział Małgorzata Niemczyk planuje zajęcie się obecnością niezdrowego jedzenia również w grach komputerowych. - W grach symulujących jakąś działalność także pojawia się np. produkcja frytek, lodów czy hamburgerów - mówi Niemczyk. Zespół ma się wkrótce spotkać z polskimi twórcami z branży wirtualnej rozrywki.

Dowiedzą się, że od teraz koniec z frytkami i możliwe są kary? Niby niemożliwe, ale przecież nie takie rzeczy pojawiły się już w głowach urzędników. W tej kadencji niewiele z tego wyjdzie, lecz nie byłbym zdziwiony, gdyby w kolejnej ktoś podłapał ten temat. Skoro jedna z wiodących obecnie sił politycznych nie ma programu, to przecież może się okazać, że jego częścią będzie walka z zachodnimi koncernami serwującymi dzieciom niezdrową żywność. Tym razem bez rozmów, na ostro.

Złoty środek? Proponowałbym pani poseł, całemu zespołowi parlamentarnemu, przedsięwziąć projekt, w którym powstałaby np. gra promująca zdrowe odżywianie. Zarządzanie firmą z eko żywnością, barem tego typu, ekologiczną farmą. Niech wezmą w nim udział dzieci, bo to do nich kierowany jest produkt. Niech zajmą się tym specjalisci, by nie powstał gniot, w którym po prostu utopi się pieniądze. Efektem końcowym ma być atrakcyjna gra, przyciągająca uwagę dzieci i młodzieży. Dorosłych też, bo da się to zrobić. To samo można zrealizować w przypadku bajki. Niemożliwe? Dekady temu Popeye udowodnił, że się da - szpinak był cool i nadal jest, gdy pomyśli się o tym bohaterze.

Bez biadolenia, że dzieci są grube, bez nakazów i zakazów. Nowoczesny, dobrze przygotowany i zrealizowany projekt, którym będzie można pochwalić się w Europie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Gryhot