Apple

Pora na porzucenie Apple i przesiadkę na Androida? Rozterki po roku używania iPhone'a

KM
Kamil Mizera
192

Ponad rok temu zdecydowałem się zmienić telefon i porzuciłem Androida na rzecz iOSa. Długo zastanawiałem się, czy warto dokonywać tej zmiany, ale ostatecznie zakupiłem iPhone'a 4S i przeniosłem się do Apple, przynajmniej, jeżeli chodzi o mojego smartfona. Wówczas zmiana ta była jakościowym przeskoki...

Ponad rok temu zdecydowałem się zmienić telefon i porzuciłem Androida na rzecz iOSa. Długo zastanawiałem się, czy warto dokonywać tej zmiany, ale ostatecznie zakupiłem iPhone'a 4S i przeniosłem się do Apple, przynajmniej, jeżeli chodzi o mojego smartfona. Wówczas zmiana ta była jakościowym przeskokiem, nie tylko pod względem hardware'u, ale przede wszystkim software'u. Jednak pierwszy raz od kilkunastu miesięcy, od kiedy korzystam na co dzień z iPhone'a, zacząłem się zastanawiać, czy jednak nie pora wrócić do Google? Oto kilka moich za i przeciw porzuceniu iPhone'a na rzecz urządzenia z Androidem.

Przez ostatni rok wiele się zmieniło. Przede wszystkim pojawiło się sporo naprawdę dobrych urządzeń z Androidem na pokładzie, które nie tylko w niczym nie ustępują produktom Apple, ale niejednokrotnie je przewyższają. Co więcej, Google przez ostatnie kilkanaście miesięcy dokonało wielu zmian w swoim systemie mobilnym, czyniąc go o wiele stabilniejszym i wyposażając w funkcje, których posiadacze urządzeń z iOSem na pokładzie mogą tylko pozazdrościć. A tymczasem Apple... no cóż. iPhone 5 okazał się być nieco przebudowanym i wydłużonym odpowiednikiem iP4S. Również w kwestii iOSa niewiele się zmieniło. Wersja numer 6 różni się od poprzedniczki tak naprawdę detalami. Wygląda to tak, jakby Apple wytraciło swój innowacyjny impet i oddało pałeczkę konkurencji. Piszę o tym dlatego, ponieważ rozważałem update iPhone'a do 5tki, ale gdy ostatecznie nowy flagowiec Apple ujrzał światło dzienne, mój zapał całkowicie stopniał i zaczęły pojawiać się myśli o powrocie do Androida. Dlaczego wciąż się waham?

Co mnie irytuje w iPhonie?

Od czego by tu zacząć.... Przede wszystkim: bateria. Niestety, ale iPhone 4S, a przynajmniej mój model, nie jest stworzony do dłuższej pracy. Przy uruchomionym GPSie oraz 3G telefon nie jest w stanie przetrwać nawet 12-14 godzin. I to w sytuacji nader oszczędnego korzystania z funkcji telefonu - trochę mapy, trochę internetu, trochę aplikacji, zero gier. Mogą się podnieść głosy - a czego się spodziewałem, wszystkie smartfony tak mają. No cóż, nie wszystkie - to jedno. Poza tym, jeżeli przy włączonych podstawowych funkcjach bateria telefonu nie jest w stanie wytrzymać nawet połowy dnia, to coś jest chyba jednak nie tak.

Po drugie: ekran. A dokładniej, jego rozmiar. 3,5 cala to jednak zbyt mało, aby wygodnie korzystać z niektórych funkcji. I nie chodzi mi tutaj o oglądanie filmów, czy czytanie newsów, choć to również jest istotne. Chodzi mi o powierzchnię użytkową przy odpisywaniu na maile, przy obsłudze takich aplikacji, jak chociażby Wordpress. To nie wystarcza. Oczywiście, "widziały gały, co brały". Zgadzam się w 100%. Dlatego przytyk o ekran bardziej kieruję do iPhone'a 5. Drogie Apple, dodanie dodatkowego paska na aplikacje na wyświetlaczu nie zmienia zasadniczo wiele. Co najgorsze, nie zapowiada się, aby kolejny model iPhone'a miał być inny i właśnie również to skłania mnie do zastanowienia nad porzuceniem iPhonów.

Po trzecie: iOS 6. System nie jest zły, tego nie powiem. I bynajmniej nie mam nic przeciwko jego zamkniętości, bo wbrew pozorom daje on wystarczająco dużo swobody, aby wygodnie się na nim pracowało, o zabawie nie wspomnę. Problem w tym, że Apple jakby zapomniało, że iOS zawsze był jedną z największych zalet ich urządzeń mobilnych i nie potrafi wyjść poza utarte schematy. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego od kilku lat firma z uporem maniaka ukrywa tak oczywiste funkcje, jak włącz/wyłącz Wi-Fi, GPS, 3G, etc. Aby włączyć GPSa należy wykonać aż 4 czynności. Co śmieszniejsze, w iOS6 Apple ukryło tę funkcję nawet jeszcze głębiej. Takich absurdów iOS ma niestety sporo i nie są one rozwiązywane wraz z kolejnymi upgradami. W porównaniu do tempa rozwoju Androida, iOS się po prostu wlecze.

Po czwarte: brak wiary. Wszystkie wyżej wymienione powody były mniej lub bardziej subiektywne, ale ten jest chyba z nich najbardziej personalny. Otóż, patrząc na politykę Apple w kwestii rozwoju jego urządzeń i systemu zaczynam tracić wiarę w to, że coś się w najbliższym czasie zmieni. Apple w ostatnim czasie nie tworzy nic, czego konkurencja by już nie miała, lub nie potrafiła zrobić lepiej. Najlepszym przykładem jest Siri. Projekt ma już kilkanaście miesięcy i tak na prawdę nie ma on większej racji bytu poza USA. Tymczasem Google Now rozwija się jak na drożdżach i zasadniczo deklasuje Siri. iCloud to wciąż niedopracowana funkcja, która nie daje prawie żadnej kontroli użytkownikowi nad całym procesem synchronizacji. W tym momencie Apple odcina tak naprawdę kupony od iPhone'a pierwszej generacji i od iPada.

Dlaczego więc jeszcze nie machnąłem ręką na iPhone'a i nie przeniosłem się na SGS3 czy Nexusa 4?

Stabilność. Można wiele złego mówić o iOSie i iPhone'ach, ale nie da się zaprzeczyć, że postawienie na politykę głębokiej integracji systemu z urządzeniem się sprawdza. Zabrzmi to jak slogan z reklamówki, ale iPhone po prostu działa. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy system zawiesił mi się może z 2-3 razy. Pod tym względem Google ma jeszcze trochę do zrobienia i widać, że to robi, stawiając na własną linię urządzeń.

Aplikacje i ekosystem. Dalej stoję na stanowisku, że Apple oferuje lepsze rozwiązanie. Przede wszystkim większość nowości trafia najpierw na iOSa. Co więcej, mimo, że liczbą aplikacji oba ekosystemy się do siebie zbliżają, to wiele niezwykle ciekawych i dobrych produkcji nigdy nie trafiło na Androida. Poza tym, o ile niezwykle irytuje mnie iTunes, jako sposób synchronizacji muzyki czy innych mediów, o tyle doceniam w nim AppStore.

Czy więc zdecyduję się na zmianę? Na razie jeszcze poczekam, szczególnie na to, co pokaże w najbliższym czasie Samsung i czy Apple w końcu zacznie coś rzeczywiście zmieniać.

Na koniec: zaznaczam, że powyższy post to moja subiektywna opinia w każdym niemal calu, a nie przeprowadzone w laboratoryjnych warunkach porównanie i analiza.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu