13

ELV001, czyli marzenie o polskim samochodzie elektrycznym. Niezrealizowane marzenie

Polski samochód elektryczny - brzmi dumnie. Ale jednocześnie dość nierealnie, a przynajmniej mało perspektywicznie. Bo zapaleńcy czy nawet startup wsparty większymi środkami mogą zaprojektować i zbudować taki pojazd, lecz pojawia się pytanie: co dalej? Patrzę na przykład ELV001 i dochodzę do wniosku, że... nic. Można się rozejść w ciszy i spokoju, zabrać za kolejne projekty. Kto wie, może będą to następne samochody elektryczne?

Rano otrzymałem link do tekstu na temat pojazdu ELV001, szybko dowiedziałem się, że temat wypłynął kilka dni temu w serwisie Wykop. Wątek całkiem ciekawy, dotyczy samochodu elektrycznego tworzonego nad Wisłą. Problem polega na tym, że informacja była… sprzed trzech lat. Tak, trzy lata temu media informowały, że pojawiła się nadzieja dla rodzimej motoryzacji, że może w końcu coś się ruszy na tej płaszczyźnie, że powstała maszyna o niezłych osiągach i do tego gwarantująca ekonomiczną jazdę.

Postanowiłem poszukać nowszych informacji na ten temat. Niestety, okazało się, że trudno na takie trafić. Media poruszyły zagadnienie mniej więcej w tym samym czasie ponad trzy lata temu, a potem zrobiło się cicho. Najwyraźniej nie udało się znaleźć inwestora, o którym mówiono w 2013 i sprawa została pogrzebana. Zastanawiam się przy tym, czy ów inwestor w ogóle był poszukiwany? Czy polski samochód elektryczny ELV001 miał jakiekolwiek szanse, by wyjechać na drogi w większej liczbie sztuk?

Już w 2013 pisano, że ten projekt nie zakładał stworzenia pojazdu, który miałby wyjechać na ulice.

– Na to potrzeba ogromnych funduszy. My takich pieniędzy nie mamy, zresztą konstruując to auto nie zamierzaliśmy go produkować. Założeniem projektu było stworzenie możliwości krajowym małym i średnim firmom z branży motoryzacyjnej zdobycia doświadczenia przy projektowaniu i wytwarzaniu podzespołów dla samochodu z napędem elektrycznym. Miały także dostać możliwość sprawdzenia własnych pomysłów i konstrukcji w tym zakresie. Firmy już współpracują lub zyskały możliwość kooperowania z największymi producentami samochodów w Europie – mówi koordynator projektu.[źródło]

Pozyskano środki z Unii Europejskiej, za 8 mln powstał prototyp ELV001 i… tyle. Założeniem było wsparcie rodzimych firm, które miały zapoznać się ze specyfiką tworzenia auto elektrycznych i nawiązać kontakty z dużymi producentami samochodów. Brzmi ciekawie. Intryguje mnie jednak, jak bardzo ten projekt wpłynął na owe firmy i współpracę? Ile powstało miejsc pracy związanych z projektem ELV001? Ile firm zdobyło kontrakty? Ile osób nadal pracuje nad rozwojem aut elektrycznych w Polsce i jakie są tego efekty? Informacje, na które trudno trafić. Ale czy komuś to przeszkadza? Miał powstać polski samochód elektryczny, konkretnie jego prototyp i z tego się wywiązano.

Nie mam nic przeciw prowadzeniu eksperymentów i prac badawczych. Dobrze się dzieje, gdy studenci zbierają kasę w ramach crowdfundingu i próbują pozyskać inwestorów na realizację swoich pomysłów. Dobrze, gdy firmy czy naukowcy mają dostęp do środków, z których można finansować projekty typu ELV001. Ale z tego powinno coś wynikać. Tymczasem trafiam na doniesienia o odrodzeniu polskiej motoryzacji przy czym albo są stare i nieaktualne (przykład przywołany wyżej) albo oderwane od rzeczywistości, jak Syrena, o której też kiedyś wspominałem.

Naprawdę nie wiem, czy jest sens prowadzić takie „zabawy” w czasach, gdy temat rozgrywają już wielkie firmy? Koncerny z Japonii, USA czy Niemiec, firmy z Chin i Indii niedługo zaczną dostarczać na rynek naprawdę dużo samochodów elektrycznych i polskie projekty niewiele tu wniosą. Czy w czasach, gdy Tesla Motors zadziwia rynek swoimi rozwiązaniami, gdy General Motors i Nissan próbują konkurować z tymi pomysłami, kogoś zainteresują pomysły typu ELV001? Czy ten samochód naprawdę coś komuś da i pomoże się rozwinąć? Może warto się nad tym zastanowić przed realizacją kolejnych projektów opartych o unijne dofinansowania.