Telewizja

Polska będzie potęgą technologiczną. W serialu komediowym TVP2

MS
Maciej Sikorski
38

Polska potęgą technologiczną. Mógłbym tak rozpocząć wpis z serii AntySens, ale tym razem nie ma mowy o zmyślonej informacji - rzecz dzieje się naprawdę. A właściwie będzie się dziać. Telewizja publiczna zamierza stworzyć serial komediowy "2050", w którym nasz kraj zostanie ukazany jako mocarstwo. Dumny kraj odnoszący sukcesy na świecie. Czytam i sprawdzam datę. Ale pierwszy kwietnia był tydzień temu. Tym razem ktoś mówi serio.

Wstajemy z kolan. W sitcomie

O sprawie donosi serwis wirtualnemedia.pl, z tekstu dowiadujemy się, że TVP2 rozpoczęło prace nad projektem "2050", czyli serialem komediowym ukazującym Polskę w połowie XXI wieku. Nie będzie to jednak zwyczajna Polska, oj nie:

Akcja serialu ma dziać się w 2050 roku, gdy pozycja Polski na świecie jest zdecydowanie lepsza niż obecnie. To nie Polacy wyjeżdżają za pracą na zachód, ale w Polsce pracować chcą Niemcy, Francuzi czy Belgowie. Dzieje się tak, bo nasz kraj stał się prawdziwą potęgą technologiczną. Polska odnosi sukcesy też na innych polach. Serial zaczyna się, gdy nasza drużyna narodowa w finale piłkarskiego mundialu pokonuje Brazylię.

Za pomysłem stoi Marcin Baczyński, który wcześniej napisał m.in. scenariusze "Listów do M". Idea przypadła do gustu Maciejowi Chmielowi, szefowi Dwójki i coś zaczyna się wokół niej dziać. Brak szczegółów odnośnie tego, kiedy serial miałby trafić do ramówki, ile odcinków pojawiałoby się w miesiącu czy informacji na temat obsady. Póki co jest mowa o pomyśle. Ale za to jakim...

Będę szczery: może i byłbym zainteresowany taką produkcją, ale musiałby za nią stać Juliusz Machulski ze swoich lepszych czasów. Najlepiej, by kręcił to w PRL. Wtedy rzeczywiście mogłoby być śmiesznie. Ewentualnie mógłby zostać rozwinięty wątek konstruktora Manca z serialu Alternatywy 4. Dzisiaj mam wątpliwości. Zwłaszcza dzisiaj i nie zamierzam tego ukrywać - skoro władze mówią cały czas o podnoszeniu Polski z kolan, o uzyskiwaniu wpływów na arenie międzynarodowej i budowaniu przynajmniej regionalnej potęgi, to doniesienia o takim serialu powinny zastanawiać. Może nawet śmieszyć.

I zamiast komedii, będzie tragikomedia, w której ukazane zostaną nasze kompleksy. W pełnej krasie. Chyba, że taki jest ukryty cel - to ma być terapia dla narodu udręczonego przez zabory, faszyzm i komunizm. Nie możemy stworzyć silnego sektora nowych technologii w realu, to przynajmniej w serialu go sobie zmajstrujemy. Mam już nawet propozycję lokalizacji - Inowrocław wydaje się dobrym miastem na takie eksperymenty. Polska technologiczną potęgą, a nie Mesjaszem narodów... A może uda się to jakoś połączyć? I to w zabawny sposób. Chociaż nie, to sitcom - nie musi być zabawnie, dorzuci się nagrany śmiech.

Polska potęgą technologiczną? Mam kilka propozycji

Nasz kraj ma być mocarstwem, silnym graczem w przeróżnych dziedzinach, więc pomysłów mogą być setki i to pewnie cieszy scenarzystów - wielkie pole do popisu. Wspomina się jednak o wątku technologicznym (co nie powinno dziwić - wszak to przyszłość) i ja chętnie zgłoszę się ze swoimi konceptami z tego podwórka.

Polacy mogliby rozwiązać problemy energetyczne świata (najpierw wypadałoby rozwiązać własne) i zyskać w oczach Billa Gatesa, który mówił o kłopocie z paliwami kopalnymi. Źródłem zasilania powinny się stać psie kupy, których nie brakuje na naszych trawnikach i chodnikach. Miasta staną się czyste, a energia (zielona) zaspokoi potrzeby ludzkości. Wydajność 350%. Do uzyskania tylko nad Wisłą. Innym źródłem zasilania mogłyby być osoby biorące udział w marszach KOD i ONR. Specjalne opaski zamieniałyby energię kinetyczną podskoków na energię elektryczną zasilającą telewizory.

A w telewizorach politycy nowej generacji, chociaż od poprzedników różniliby się tylko brakiem ciała. To boty powtarzające, że moja racja jest najmojsza i ja panu nie przeszkadzałem. Gdy w wieczornej debacie ta sztuczna nieinteligencja będzie się obrzucać mięsem, prawdziwi politycy mogą się cieszyć spokojem domowego ogniska.

Nasi studenci przerabialiby pojazdy spalinowe na w pełni autonomiczne i elektryczne, a na świecie sprzedawaliby je panowie z lokalnych giełd motoryzacyjnych. Bezwypadkowe, pierwszy właściciel, na liczniku 10 tysięcy km po 6 latach, bo kierowca jeździł głównie do kościoła. Ten sam numer dałoby się pewnie wykonać i w lotnictwie i w żegludze. Dla Polaka nie ma rzeczy niemożliwych. Wszak polski lotnik poleci i na drzwiach od stodoły...

Grafen? Z grafenu to my będziemy wszystko robić! Nawet kiełbasę w mięsnym będziemy owijać w powłokę grafenową. Bo nas stać i niech inni widzą, kto jest potęgą. A z perowskitów zrobimy parasol nad całym krajem. Może dzięki temu deszcz nie zaskoczy już obsługi Stadionu Narodowego?

Widzę to wszystko, widzę już tytuł "2050" i podtytuł "Polska technologiczną potęgą". Liczę na angaż, bo przy takim projekcie po prostu trzeba pracować...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

TVP2serial