Technologie

Firma Olgi Malinkiewicz pokazuje, jak może wyglądać przyszłość energetyki - stworzyła zasilacz do smartfonów z perowskitów

MS
Maciej Sikorski
20

Perowskity - ostatnimi czasy to dość popularne słowo, w minionych tygodniach usłyszałem i przeczytałem o nich przynajmniej kilka razy. Ale trudno się temu dziwić, możliwe, że mówimy o rewolucji w sektorze energetyki, konkretnie pozyskiwania energii. A działają na tym polu Polacy - jeśli ziści się ich wizja, to wkroczymy w nową erę paneli słonecznych. Tanich, powszechnych, atrakcyjnych z ekonomicznego punktu widzenia. Na początek warto rzucić okiem na małą próbkę: ładowarkę do smartfonów, której nie trzeba podłączać do gniazdka.

Jeśli perowskity, to i Olga Malinkiewicz. Kto wie, może to przyszła gwiazda naszej sceny naukowej i biznesowej? Chociaż nie - mam nadzieję, że to będzie gwiazda globalnej sceny. O młodej Polce jest głośno od kilku lat, nie tylko w naszym kraju (możliwe, że poza Polską jest znacznie lepiej znana), a doniesienia na temat działań jej firmy nadal się pojawiają - to dobry znak, biznes nie zaginął krótko po wielkim wow, jakim temat cieszył się przed dwoma laty. wówczas o naszej rodaczce pisał m.in. Marcin Drews. I był to dość gorzki tekst - redakcyjny kolega nie krytykował wynalazczyni, lecz system polskiej oświaty. System, który mógłby hamować kreatywność pani Malinkiewicz. Ta jednak wyjechała do Hiszpanii, a tam rozwinęła skrzydła.

Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, Polka nie odkryła perowskitów - te znane są od dawna. A o czym właściwie mowa? O grupie minerałów, w której znajdziemy odmiany stanowiące dobry materiał do tworzenia ogniw słonecznych. Olga Malinkiewicz podjęła prace właśnie w zakresie wykorzystania perowskitów w fotowoltaice.

To, co najciekawsze w opracowanej przez Polkę metodzie, to fakt, że materiał będzie można nanieść na dowolną powierzchnię. Może to być plastik lub papier, jednocześnie zachowując wysoką wydajność ogniwa. Nie jest możliwe, by na materiały elastyczne nanieść krzem.

Jeśli udałoby się, by materiał z perowskitami był wystarczająco trwały, to to, na co zostanie nałożone ogniwo, będzie zależało już od wyobraźni osób, które zajmą się masową produkcją. Mogłyby to być m.in. domy, karoserie samochodów, okna wieżowców czy nawet odzież. Przy grubości warstwy wynoszącej zaledwie 200-300 nm.[źródło]

Dostrzegacie potencjał? Z dachów znikają znane nam dzisiaj panele słoneczne - cały dach może się stać takim panelem, a my tego nawet nie zauważymy. Nowy materiał ma być tani, prosty w produkcji, niezauważalny, a przy tym równie wydajny, co krzem. Perowskitowe panele będzie można nanosić na dachy, ściany, pokłady statków, karoserie samochodów, kadłuby samolotów. Ale też na ubrania czy urządzenia elektroniczne albo okna. Najpierw w postaci zadrukowanej folii, z czasem druk mógłby być nanoszony bezpośrednio na jakiś obiekt czy przedmiot. Robi wrażenie?

Jeśli ktoś stwierdzi, że nie robi, że nic z tego nie będzie, to przywołam film z prezentacji panelu wykonanego w nowej technologii. Cienki, elastyczny i zdolny do ładowania smartfonu. Jakość materiału (filmowego) nie powala, ale może to i lepiej - widywałem świetne filmy, które szły w parze z naprawdę kiepskimi produktami i pomysłami. Oby w tym przypadku film był jedynie przedsmakiem tego, co może się wydarzyć w kolejnych latach. Firma cieszy się z tego, że już widać efekty jej prac, jednocześnie zaznacza, że to dopiero początek.

Przedsiębiorstwo, które rozwija ten projekt nazywa się Saule Technologies. Na swój rozwój pozyskało pieniądze od japońskiego inwestora, a także z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Mówimy o dziesiątkach milionów złotych, a to są już w miarę poważne środki. Pozwalają rozwijać technologię produkcji oraz implementacji, z tym można ruszyć do kolejnych inwestorów lub korporacji z różnych sektorów. Wystarczy wspomnieć IT czy branżę motoryzacyjną. Wyobraźcie sobie samochody, które posiadałby powłokę z takich paneli i ładowały się podczas jazdy. Wyobraźcie sobie ekrany tabletów poryte takim materiałem. Czy to możliwe? Podobno tak. Czy okaże się wydajne? Przekonamy się.

Nie chce pisać, że Polacy już osiągnęli sukces, że dokonała się rewolucja. Przecież o takich rewolucjach czytaliśmy już niejednokrotnie, a potem pomysły gdzieś znikały, niewiele z tego wychodziło. Trzymam kciuki, by tym razem było inaczej. Obym za 5 lat nadal czytał o tym projekcie. I oby w tym czasie był już czymś naprawdę dużym.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu