Świat

Policjanci zamiast złodzieja złapali Snorlaxa w Pokemon GO i wylecieli z pracy

KC
Kacper Cembrowski
13

Według dokumentów sądowych opublikowanych w piątek, dwóch funkcjonariuszy policji z Los Angeles zostało zwolnionych za ignorowanie trwającego napadu. Zamiast interwencji… próbowali złapać Snorlaxa w Pokémon GO.

Oficerowie LAPD potwierdzili, że Louis Lozano i Eric Mitchell zostali zwolnieni za świadome zrzeczenie się obowiązku pomocy w reakcji na trwający napad i zamiast tego grali w grę mobilną Pokémon podczas służby. Trzeba przyznać, że cała sytuacja jest wręcz absurdalna.

Incydent miał miejsce już jakiś czas temu, bo dokładnie w kwietniu 2017 roku. Sytuacja działa się w Crenshaw Mall w Los Angeles. Zarządca patrolu skontaktował się poprzez radio z Lozano i Mitchellem, informując funkcjonariuszy o możliwym napadzie w lokalu Macy’s. Mężczyźni jednak zignorowali zgłoszenie - w okolicy pojawił się Snorlax, więc ich głównym zmartwieniem stało się to, jak najszybciej dostać się do ogromnego i rzadkiego (szczególnie jak na 2017 rok) Pokemona.

Żeby było zabawniej, funkcjonariusze podczas procesu sądowego zdecydowanie zaprzeczali, że poruszali temat Pokemonów. Według mężczyzn, znajdowali się w bardzo głośnej okolicy i zwyczajnie nie słyszeli wiadomości z radia, a jeśli już rozmawiali w tym czasie, to prowadzili normalną konwersację. Niewykluczone, że taka wersja by przeszła - gdyby nie zapis audio z samochodu, na podstawie którego powstało pismo sądowe, w którym czytamy:

„Przez około 20 minut [system monitorowania w samochodzie] uchwycił [Mitchella i Lozano] dyskutujących o Pokémonach, podczas tego, gdy jechali do różnych miejsc, w których wirtualne stworzenia najwyraźniej pojawiły się na ich telefonach komórkowych [...] W drodze do miejsca gdzie znajdował się Snorlax, funkcjonariusz Mitchell zaalarmował funkcjonariusza Lozano, że „właśnie pojawił się Togetic”"

Zapisy audio sugerują również, że dla funkcjonariuszy nic nie liczyło się tak, jak schwytanie tych dwóch kieszonkowych stworków. Podczas domniemanego napadu w Macy’s, mężczyźni siedzieli w aucie i krzyczeli z radości, kiedy złapali Snorlaxa, a Mitchell dokładnie relacjonował swoje próby łapania Togetica: “Cholera jasna, stary. Ten Pokémon doprowadza mnie do szału. Użyłem już Ultra Balla i dalej nic”. Chwilę później na nagraniu można było usłyszeć: “O kurde, wreszcie… chłopaki będą tacy zazdrośni!”.

Z perspektywy gracza, rozumiem ekscytację mężczyzn. Snorlax to faktycznie rzadki i solidny defensywnie Pokémon, idealnie nadający się na gymy w Pokémon GO. Podobnie z Togeticiem - ewolucją Togepi, którego naprawdę ciężko było wykluć z jajka. Jedynym sposobem, żeby go ewoluować do Togetica, a następnie Togekissa, było chodzenie wielu kilometrów z tym stworkiem na Buddy lub inwestowanie w niego wielu Rare Candy - to faktycznie kosztowna i czasochłonna operacja, więc w 2017 roku widząc na radarze tego Pokemona, sam bym wybiegł z domu. Jest jednak sroga różnica między hobbystycznym łapaniem wirtualnych stworzeń, a ignorowaniem z tego powodu swojej pracy, w dodatku tak poważnej i odpowiedzialnej. Zachowania Mitchella i Lozano zwyczajnie nie da się usprawiedliwić.

Funkcjonariusze po tej sytuacji zostali od razu zwolnieni, na co bez dwóch zdań zasłużyli. Mężczyźni jednak odwołali się do decyzji, twierdząc, że LAPD podsłuchując rozmowy  w samochodzie naruszyło ich prywatność. Sprawa ciągnęła się aż do piątku, 7 stycznia 2022 roku, kiedy oficjalnie odrzucono odwołanie Mitchella i Lozano.

We wcześniejszych wnioskach sądowych mogliśmy przeczytać, że rada prawna, która zwolniła dwóch funkcjonariuszy, stwierdziła: ​​„granie w Pokémon GO oznaczało całkowite lekceważenie społeczności, marnowanie zasobów, naruszenie zaufania publicznego i było nieprofesjonalne oraz zawstydzające dla Departamentu”. Stwierdzono również, że funkcjonariusze kłamali, w związku z czym „ich zachowanie odzwierciedlało rażące niedbalstwo, tchórzostwo, brak rozwagi i zwykły podstęp”. Cóż, ciężko się z tym nie zgodzić.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: