Pokemon Go

Twórcy Pokemon GO nauczyli się zarabiać, ale wciąż nie umieją zorganizować wydarzenia w grze

Kamil Świtalski
2

Niantic zorganizował duże, płatne, wydarzenie w Pokemon Go. I zgodnie z tradycją — dziś też sporo poszło nie tak, jak powinno.

Niantic dość mocno odczuło skutki pandemii. Ich gra polega przecież przede wszystkim na spacerowaniu, odkrywaniu nowych miejsc, spotykaniu się z ludźmi i wspólnej zabawie. Firma całkiem sprawnie reagowała na wprowadzane obostrzenia. Dało się wygodnie grać w domu, pojawiło się sporo nowych opcji, a lokalne wydarzenia przybrały charakter globalny (patrz: relacja z Pokemon Go Fest 2020). Finansowo wszystko wygląda jak w bajce — ogromne wzrosty, gracze zadowoleni. Ale Go Fest 2020 — mimo że był sukcesem kasowym, napotkał szereg problemów technicznych przez które kilka weekendów później Niantic zorganizowało powtórkę. Dzisiaj w grze trwa specjalne wydarzenie związane z regionem Kanto. Płatny event z kilkoma bonusami dla tych którzy zdecydowali się wykupić dostęp (koszt to około 55 złotych). I wszystko byłoby fajnie, gdyby tylko Niantic zorganizowało wszystko jak należy. Niestety, nie tym razem.

Niantic ZNOWU nie podołało w organizacji wydarzenia we własnej grze

Zawiniła komunikacja? A może Niantic doskonale wiedział co robi i myślał, że ujdzie mu to płazem? O kontrowersjach związane z dzisiejszym eventem zrobiło się głośno wczorajszego popołudnia. Na Twitterze zawrzało, kiedy okazało się że najbardziej wyczekiwane stworki będą dostępne w pojedynczych sztukach tylko w formie nagród za zadania. Sytuacja zrobiła się na tyle nieprzyjemna, że Niantic zdecydowało się zmienić zasady. Jak zmienił się opis zabawy możecie podejrzeć na poniższych obrazkach:

Na tym jednak jeszcze nie koniec przyjemności. Gdy rano chciałem sprawdzić jak się wszystko ułożyło, okazało się, że przez noc zrobiło się jeszcze zabawniej. Nagle użytkownicy którzy nie wykupili dostępu otrzymali bilet zapewniający im dostęp do płatnych opcji. Podobno u części działał bez problemów, u innych — nie. Ale jego obecność w pewnym stopniu uniemożliwiła im grę. Stracili dostęp m.in. do sekcji z podglądem zadań. Jak można się było spodziewać, na Niantic ponownie wylało się wiadro pomyj. Z jednej strony od tych którzy kupili bilety i poczuli się oszukani, z drugiej — tych "obdarowanych" darmowym dostępem, który niczego tak naprawdę nie oferował, a dodatkowo jeszcze psuł.

No cóż — najwyraźniej jest to KOLEJNY raz, kiedy Niantic nie podołał w organizacji większego wydarzenia. Czy warto było kupić dostęp? Szczerze mówiąc — mam mieszane uczucia. Nie ukrywam że należę do grona tych raczej bardziej, niż raczej mniej, zaangażowanych graczy w ten tytuł, więc chociażby z szacunku do ekipy dostarczającej mi codziennej rozrywki zapłaciłem i nie żałuję. Gdybym przeliczył ilość godzin i frajdy na pieniądze spędzone w świecie Pokemon Go, wyszłyby naprawdę grosze. Na co dzień nie kupuję monetek, te "darmowe" w zupełności mi wystarczają. Zatem dla samej chęci wsparcia — było warto. Szkoda tylko, że kolejny raz wyszło jak wyszło. Tradycyjnie więc — będzie przeprosinowa dogrywka.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: