66

Pojedynek ARM pomiędzy Windows a macOS już dziś wygrywa Apple

A więc stało się, Apple porzuca Intela i przechodzi na własne procesory budowane w architekturze ARM. Po Windowsowej stronie sceny pojawiły się z tej (i nie tylko tej) okazji głosy, że Microsoft był pierwszy, a Apple tylko bezczelnie kopiuje ruchy konkurenta. Nie moi drodzy, niestety dla koncernu ze Seattle nie kopiuje, tylko prowadzi ten projekt tak, jak powinien zrobić to Microsoft, który notabene chyba się już swoją ARM-ową zabawką trochę znudził.

Windows na ARM i Edge w emulacji

Zacznijmy od tego, co Microsoft zrobił przy prezentacji tak strategicznego projektu, jak Windows dla ARM. Zaprezentował świetny komputer, piszę bez cienia ironii, testowałem go i to jedno z najlepszych urządzeń, jakich używałem. Sercem komputera został opracowany wspólnie ze Qualcomm’em procesor SQ1, który gwarantuje długi czas pracy na baterii i świetną wydajność tam, gdzie może obsłużyć skompilowane na ARM aplikacje.

Aplikacje… rzecz, która utopiła już inny świetny projekt Microsoftu, czyli Windows Mobile, powinna być oczkiem w głowie ludzi odpowiedzialnych za ten projekt. Niestety, nie dość, że Microsoft nie zdołał przekonać żadnego ważnego dla platformy dewelopera do współpracy w zakresie przygotowania aplikacji na ARM od dnia „zero”, to nie zrobił tego nawet z własnym oprogramowaniem. I nie mówię tu o jakichś drobnych programach pomocniczych, w momencie debiutu, nawet przeglądarka Edge pracowała w trybie emulacji.

Office 365 ciągle jest aplikacją hybrydową, z rekompilowanymi na ARM wnętrznościami oraz intelowym, emulowanym wrapperem. Z jednej strony zapewnia to ponoć zgodność z różnymi wtyczkami do Office, z drugiej spowalnia te programy oraz nie daje impulsu deweloperom do przeniesienia wszystkiego natywnie na nową platformę. Do dziś nie przygotowano też, tak ważnych w dzisiejszych koronawirusowych warunkach, natywnych Teamsów, a emulowana wersja pracuje bardzo niestabilnie.

Wygląda też na to, że Microsoft nie przygotował wygodnych narzędzi dla deweloperów, które mogłyby ułatwić i przyśpieszyć takie przejście. W takim oto stanie Microsoft wypuścił na rynek swój bardzo drogi produkt, którego znakiem rozpoznawczym są irytujące problemy, a użytkownik ma jednocześnie wybór z pozostaniem przy klasycznym, intelowym Windowsie. Może nie tak finezyjnym, ale działającym. Nie brzmi to jak przepis na sukces.

macOS on ARM – kluczowe aplikacje będą natywne

Apple do kolejnej rewolucji przygotowywało się od lat. Sukcesywnie wycinało starsze technologie, szczególnie te, których samo nie było autorem. Przygotowano środowisko XCode do pracy z nową architekturą. Odcinano, często boleśnie, aplikacje, których deweloperzy nie chcieli podążyć za zmianami. W efekcie, w momencie prezentacji nowej platformy, będącej w stadium beta, już pokazano część kluczowych aplikacji firm trzecich w wersjach natywnych. Żeby było zabawniej, jedną z nich był… Microsoft ze swoim Officem. Jak widać, włodarze tej firmy zrozumieli powagę sytuacji w przypadku Apple, a u siebie machnęli na wszystko ręką.

Apple przygotowało komplet narzędzi pozwalających łatwo kompilować aplikacje uniwersalne oraz działające warstwy systemu, odpowiadające za emulację i wirtualizację oprogramowania. Windows on ARM do dziś nie potrafi emulować własnych 64-bitowych aplikacji, przez co spora część nowoczesnych programów nie zadziała, a wirtualizacja dopiero teraz jest na finiszu. U Apple istnieje co prawda groźba, że nie zadziałają programy oparte np. na OpenCL/GL, ale oznacza to problemy tylko z przestarzałymi narzędziami. Oczywiście nie trzeba chyba dodawać, że komplet aplikacji Apple, w tym FCP X i Logic Pro będzie gotowy do pracy w nowym systemie od dnia debiutu?

Z marktingowego punktu widzenia ważne jest też, że na rynek nie trafia teoretycznie gotowy produkt dla konsumentów, z którym Ci będą co chwila mieć jakieś problemy. Na wypożyczenie do deweloperów trafią zestawy przeznaczone stricte do pracy nad natywnymi aplikacjami, ARM-owe Mac Mini. Dopiero, gdy twórcy programów w większości przygotują soje produkty, pojawi się Mac przeznaczony dla konsumentów.

Nawet jeśli nie podoba mi się to, co Apple wyczynia z UI macOS, czy promocja aplikacji gorszego sortu typu Catalyst, nie można nie docenić finezji, z jaką Apple przygotowuje ten system dla klienta końcowego. Pod koniec roku, gdy pierwsze Maki z ARM wjadą do salonów, większość oprogramowania będzie grzecznie czekaćw Mac App Store. Użytkownicy Surface Pro X, o takiej sytuacji po roku obecności na rynku, nie mają nawet co marzyć. Przypuszczalnie zastanawiają się bardziej, czy Surface Pro X2 w ogóle kiedykolwiek się pojawi. W Apple nie obejdzie się oczywiście bez problemów, ale sygnał dla użytkowników jest jasny, z naszej strony, zrobiliśmy co się tylko dało, żeby to przejście ułatwić.

Microsoft – grabarz doskonałych pomysłów

Nie specjalnie mogę zrozumieć, o co chodzi z tą firmą w ciągu ostatniej dekady. Sukcesy finansowe związane z rozrostem Azure i Office prawdopodobnie spowodowały, że cała reszta działalności firmy podlega mniejszym lub większym kaprysom, zamiast chłodnej analizie. Gdzieś od 2010 r. Microsoft jest firmą znacznie bardziej kreatywną niż Apple, a jednocześnie po mistrzowsku topi najlepsze pomysły, pogrążając ich rozwój w totalnym chaosie.

Projekty są rozwijane tak, że nikt nie może nadążyć za zmianami, aby potem wypaść z orbity zainteresowania na dłuższy czas. Rok temu Windows 10X startował jako system dla dwuekranowych urządzeń, potem zmieniono koncepcję na zwykłe, teraz sprawa ucichła zupełnie. Surface Pro X wystartował z wielką pompą, po czym na kolejnym Buildzie nie wspomniano o nim prawie w ogóle. O historii z Windows Mobile to nawet nie warto wspominać. Co zabawne, elementy utopionych pomysłów pojawiają się często u konkurencji, nierzadko w gorszej formie, a i tak odnoszą sukces, przyprawiając fanów marki o kolejne siwe włosy.

Wygląda na to, że niezależnie od jakości macOS Big Sur w stosunku do poprzedników, Apple bitwę o komputery z ARM wygrało walkowerem. Microsoft do swojej rewolucji kompletnie się nie przygotował, a wygląda na to, że zdążył się już nią znudzić. Pewnie, gdyby zjawił się ktoś wierzący w ten projekt, byliby w stanie choć trochę nadgonić stracony czas. Tyle że znając tę firmę, ludzie od rozwoju software, są teraz bardzo zajęci… portowaniem Office na nowego ARM-owego Maka.