Gry

Patrzę na listę wspieranych konsol i nie dziwię się, że multiplatformowe gry są tak źle zoptymalizowane

Kamil Świtalski
9

O ilu platformach muszą współcześnie pamiętać producenci gier? Wielu, prawdopodobnie... zbyt wielu.

Crisis Core: Final Fantasy to jedna z tych gier, dla których konsolę kupiłem dwukrotnie. Raz wyłącznie by przeżyć historię Zacka, a po czasie... by przeżyć ją ponownie. Dlatego też ma ona dość specjalne miejsce w moim sercu, a na remake gry czekam z wypiekami na twarzy. Mam cichą nadzieję, że powróci ona w blasku chwały - jeszcze bardziej dopracowana i dopieszczona, z równie wspaniałą ścieżką dźwiękową. Ale kilka godzin temu opublikowano na Twitterze jak gra będzie sobie radziła na poszczególnej z platform. I patrząc na tę pokaźną listę rozgraniczającą ją na (dosłownie) 11 wariantów można złapać się za głowę. Ale nie przesadzam ani ja, ani twórcy - naprawdę tyle tego jest. A wersja PC (Steam) zajmuje tylko jedną rubryczkę...

Optymalizacja gier pod konsole chyba przestała już być łatwym zadaniem...

Często irytuję się na produkty, które uruchamiane na konsoli są dalekie od ideału. Ruszają się nie najlepiej, potrafią zasmucić marną jakością tekstur czy ich doczytywaniem się w locie. Ale często też te różnice wynikają bezpośrednio ze sprzętu, na którym je uruchamiamy. Są takie, na których działają lepiej, na innych gorzej, a komunikacja twórców w tym zakresie potrafi być dość rozczarowująca. Zwłaszcza z perspektywy człowieka, który do dyspozycji ma kilka konsol - zarówno obecnej, jak i minionej generacji. Intuicyjnie wiadomo, że im mocniejszy sprzęt - tym lepiej gra podziała (choć czasem i tak czekam na analizy Digital Foundry by sprawdzić, czy warto wybrać wersję na PlayStation 5 czy Xbox Series X). Ale dopiero wspomniana rozpiska w jakiej rozdzielczości oraz w ilu klatkach na sekundę związana z Crisis Core: Final Fantasy VII REUNION dobitnie pokazuje, jak trudne zadanie przed twórcami konsolowych gier stawia współczesny świat. Zobaczcie sami:

Jak widać - twórcy mają ręce pełne roboty. A decyzje góry związane z tym, by nie zrywać ze starymi generacjami serwują zestaw dodatkowych problemów. Sprawy nie ułatwia też ich rozwarstwienie. Bo przecież poprzednia generacja to nie tylko PlayStation 4, ale też PlayStation 4 Pro. Analogicznie sprawy mają się z konkurencją, która jest jeszcze bardziej skomplikowana — bo poza Xbox One jest też Xbox One S oraz Xbox One X. Do tego dochodzi jeszcze kwestia współczesnych konsol (bo przecież na Switchu inaczej gra działa w stacji dokującej, a inaczej w trybie konsoli przenośnej; Xbox Series S to też inna bajka niż Xbox Series X) oraz komputerów, gdzie ustawienia są w cały świat. Dlatego patrząc na tę listę nie dziwię się, że przy stopniu skomplikowania współczesnych produkcji i ilości konfiguracji o które trzeba zadbać wygląda to... jak wygląda.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu