parasite
6

Ten film na pewno będzie wśród najlepszych z tego roku. Parasite – recenzja

Zdobywca złotej Palmy w Cannes jest zdecydowanie wart uwagi. To film, którego nie powinno się omijać. Spokojnie, spojlerów nie będzie.

Raz na jakiś czas pojawia się na świecie fenomen. Świat filmów nie jest wyjątkiem. Wiem, że to Oscary są najważniejszą nagrodą pod względem marketingowym, ale to festiwal w Cannes rzeczywiście nagradza dzieła wybitne. To właśnie ku temu festiwalowi powinniśmy kierować wzrok, jeśli chcemy poznać najlepsze produkcje, a nie te, o których będzie najgłośniej. Paraiste otrzymał Złotą Palmę w Cannes. Po obejrzeniu go stało się dla mnie oczywiste, jak do tego doszło. To film wyjątkowy, którego nie powinniśmy się bać. Po wielu staraniach (ostatecznie dzięki Gutek Film) Parasite w ogóle trafiło do polskich kin. Jest o nim głośno już od jakiegoś czasu i to przyniosło rezultaty. W otwierający weekend stał się najchętniej oglądanym azjatyckim filmem w polskiej dystrybucji, odbierając pierwsze miejsce… Wejściu smoka. Nie bójcie się, że to film z kraju, który mało znamy. Przedstawione w nim realia szybko staną się wam bliskie. Nie obawiajcie się też języka. Napisy i gra aktorów wszystko zrekompensują.

Parasite zaskakuje i zniewala

Reżyser filmu niejednokrotnie zwracał się do widzów z prośbą o niespojlerowanie, więc przedstawię fabułę ostrożnie. Parasite opowiada o koreańskiej, biednej rodzinie. Dzięki poleceniu znajomego (i kilku fałszerstwom) syn otrzymuje posadę korepetytora języka angielskiego licealistki z bardzo bogatej rodziny. Szybko zaczyna wdrażać w życie plan, który pozwoli mu zgarnąć do pracy dla bogaczy siostrę i rodziców. No, tyle wystarczy. Nie bójcie się jednak, film nie jest taki prosty ani nudny. Obserwowanie prób zmiany statusu społecznego przez głównych bohaterów jest bardzo ciekawe. Jeśli myślicie, że to Polacy są kombinatorami, jeszcze nie widzieliście, do czego zdolni są Koreańczycy! Większość rzeczy, które wydarza się wraz z rozwojem fabuły jest nieprzewidywalna. Kilkukrotnie w trakcie seansu otwierałam szerzej oczy, nie mogąc uwierzyć w to, co widzę. Akcja Parasite rozkręca się jak prawdziwa lokomotywa. Powoli rusza do przodu, ciągnąć za sobą wagony i miarowo się rozpędza, aby ostatecznie mknąć przed siebie bardzo szybko.

TVN kontra YouTuberka, czyli naginanie faktów dla taniej sensacji

Historia niesamowicie wciąga. Bardzo łatwo jest polubić głównych bohaterów. Parasite łączy w sobie kilka gatunków. Wszystko zaczyna się od komedii, której poczucie humoru zdecydowanie przypadło mi do gustu. W ten sposób twórcy chcieli przybliżyć nam głównych bohaterów, wzbudzić sympatię. Z czasem produkcja zamienia się w dramat, a nawet thriller. Wszystko przechodzi w siebie bardzo płynnie i naturalnie. Jakkolwiek nie spodziewamy się następnej sceny, kiedy już wybrzmi, wiemy, że nie mogło się przecież zdarzyć inaczej i tak to właśnie powinno wyglądać. Joon-ho Bong to świetny reżyser. Bardzo dobrze zarysował nam różnice klasowe i bolączki bohaterów, które z czasem zdecydowanie przybierają na znaczeniu. Stworzył bardzo ciekawy i trafny komentarz społeczny.

W Parasite udało się właściwie wszystko

Nie tylko scenariusz i reżyseria w Parasite są znakomite. Na pochwałę zasługują wszyscy aktorzy. Naprawdę nie trzeba mówić płynnie po koreańsku, aby odbierać ich grę wszystkimi zmysłami. Piękne są też zdjęcia. Do tej pory mam w głowie kilka pięknie zbudowanych kadrów – szczególnie z domu bogaczy oraz scen wielkiego deszczu. Parasite jest opowiedziane w sposób nowoczesny, poetycki, lekki, finezyjny i brawurowy. To kino, które „wchodzi” w odbiorcę bardzo łatwo, nie sprawia żadnych problemów z przyswojeniem, a jednocześnie jest absolutnie dopracowanym dziełem na najwyższym poziomie. Jeśli miałabym się już czegoś czepiać, mogłabym oczekiwać większego rozwinięcia i wyjaśnienia pojedynczych wątków. Ale to tylko moje głupie widzimisię, które niepotrzebnie wydłużyłoby film.

Kiedy zdarza się taki film, aż serce się raduje. Na świecie powstaje tyle niesamowitych dzieł sztuki, o których może nawet nigdy nie usłyszymy. Gdy nadarza się okazja do poznania czegoś potencjalne spoza naszego kręgu zainteresowań, warto po to sięgnąć. Powodów do obejrzenia Parasite możecie znaleźć kilka. Po pierwsze, to po prostu fenomenalny film. Po drugie, warto jest wiedzieć, o czym się obecnie w świecie kina mówi. Po trzecie, seans bawi, zaskakuje i skłania do refleksji. A po czwarte, może w towarzystwie uda wam się wyjść na bardziej wykształconych kulturowo, jeśli na wspomnienie azjatyckiego czy też ogólnie egzotycznego kina nie zrobicie wielkich oczu, a rzucicie niby to nonszalancko: „Tak, tak. Widział*m Parasite. Niezły, niezły. Doceniam takie kino”.