59

TVN kontra YouTuberka, czyli naginanie faktów dla taniej sensacji

Nie od dziś wiemy, że telewizja kłamie. Czasem jednak robi to bardziej bezczelnie.

Znacie Martynę Wojciechowską, prawda? Podróżniczka ma swój program telewizyjny, który jest emitowany na antenie TVN-u. Kobieta na krańcu świata, bo taki jest jego tytuł, przybliża nam historię pań z najodleglejszych i najciekawszych zakątków globu. Wraz z tegoroczną ramówką jesienną wystartował 11. sezon. Do tej pory bardzo ceniłam ten program, uważałam za jeden z ciekawszych w telewizji. Niedługie odcinki zawsze potrafiły przybliżyć ekscytujące historie. Jak pokazał jednak pierwszy odcinek najnowszego sezonu, czasami opowieści są zbytnio podkręcane.

Ja nazwałbym to „efektem Netfliksa” – Player.pl staje się ważniejszy od TVN-u

Na kanale Pyra w Korei, który subskrybuję od dłuższego czasu, pojawił się ostatnio film dotyczący Kobiety na krańcu świata. To właśnie ten materiał skłonił mnie do obejrzenia nowego sezonu. Agnieszka, czyli autora kanału, pochodzi z Poznania, ale od 6 lat mieszka w Korei Południowej. Jak wielu Polaków za granicą, prowadzi kanał, na którym opowiada o kulturze i życiu codziennym w azjatyckim kraju. Zachęcam do obejrzenia materiału poniżej, w którym Agnieszka dokładnie tłumaczy problem z odcinkiem Kobiety na krańcu świata. Pokrótce powiem, że niestety TVN zdecydował się ponaciągać fakty. Korzystając z nieistniejących danych statystycznych, przedstawili problem bycia singlem w Korei. To miało być wytłumaczeniem dla istnienia solo ślubów. Żyjące samotnie Koreanki podobno decydują się na poślubienie samych siebie w duchu samoakceptacji i miłości. Problem w tym, że takie zjawisko nie istnieje. W Korei odbywają się wyłącznie solowe sesje fotograficzne w sukniach ślubnych, które niewiele różnią się od przebrania się do zdjęć za wikinga. Każdy ma inne marzenia, prawda? Zarówno bohaterka odcinka, jak i jej znajomi oraz fotografka, która się zajmowała się bohaterką, doskonale wiedzieli, co robią i nawet nie myśleli o żadnej ceremonii. Lektor usilnie jednak próbował wmówić widzom, że coś takiego się wydarzy, do czego rzecz jasna ostatecznie nie dochodzi. Produkcja posunęła się nawet do niepoprawnego tłumaczenia wypowiedzi Koreańczyków, aby nagiąć materiał pod swoją tezę.

Kobieta na krańcu świata to program podróżniczy, który na Wikipedii został określony mianem dokumentalnego. Jak jednak możemy mówić o formie dokumentu, gdy mamy do czynienia z takimi zakłamaniami? Ten przykład to nie delikatne zagięcie sytuacji dla wzmocnienia tezy. To wyciągnięcie tezy z totalnej dupy. Domyślam się, skąd ten pomysł. Idea ślubnych sesji to raczej nic specjalnego, prawda? Nie wzbudziłaby większego zainteresowania w mediach. Ale ślub z samym sobą? To dopiero dziwactwo, trzeba o tym napisać i pośmiać się trochę z tych Koreańczyków! Szkoda tylko, że absolutnie nie ma z czego.

TVN-ie, nie róbcie z Azjatów idiotów

Kultura azjatycka znacznie różni się od europejskiej. Nie twierdzę, że jesteśmy identyczni co Koreańczycy, bo to bzdura. Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy wschodu są z natury nienormalni. Dzieciom nie dosypuje się tam do wody dziwnych proszków, przez które z wiekiem dziwaczeją. Typowy Japończyk nie jest zboczeńcem, nie każdy Chińczyk ślepo wierzy w tamtejszy rząd i media, istnieją Koreańczycy, którzy nie są pracoholikami. To normalni ludzie, tacy sami jak my. Oczywiście, że zdarzają się wśród nich ewenementy i dziwactwa, ale to samo dzieje się przecież w Europie. Kreowanie obrazu Azjatów jako kompletnie oderwanych od rzeczywistości jest idiotyczne. Pogłębia tylko niechęć tych, którzy o tamtejszej kulturze niczego nie wiedzą. Wymyślanie bzdur tylko po to, żeby się o tym mówiło, jest wyjątkowo słabym zagraniem. Jak łatwo się domyślić, nie naciągnięto by faktów w ten sposób, opowiadając o podobnym zjawisku występującym np. w Czechach czy w Niemczech, bo nikt by w to nie uwierzył. Po co więc wmawiać ludziom, że Koreańczycy to kosmici? Nie mam pojęcia. Szczerzę liczę, że to jedyna taka wpadka Kobiety na krańcu świata, bo ten program zawsze niósł za sobą piękne przesłanie i pozwalał się czegoś nauczyć. TVN-ie, nie idźcie w tak złą stronę.

Zdjęcia: 1, 2, 3