29

3 tygodnie, 88 osób i tylko 100 paczek z Chin z VAT-em? Wydajność jak na Poczcie… oh wait!

Są już pierwsze dane z funkcjonowania nowego oddziału celnego, uruchomionego pod koniec listopada w Lublinie, którego zadaniem jest ściślejsza kontrola przesyłek z Chin, które Polacy zakupują między innymi na AliExpress.

O planach uruchomienia nowego oddziału celnego w Lublinie pisałem Wam pod koniec października, a o jego uroczystym otwarciu miesiąc później, a jak czytamy na Gazeta.pl Next są już pierwsze wyniki skuteczności celników.

Celem powstania nowego oddziału celnego w Lublinie, było odciążenie warszawskiej sortowni Poczty Polskiej między innymi w zakresie kontroli skarbowych paczek, które trafiają do Polski z Chin.

Obowiązkiem Poczty jest pobór opłat nałożonych przez Krajową Administrację Skarbową i odprowadzenie ich do Skarbu Państwa. Każdy towar przywożony spoza Unii Europejskiej musi bowiem przejść odprawę celną. To funkcjonariusz Krajowej Administracji Skarbowej decyduje o zastosowaniu odpowiedniej stawki cła i VAT.

W oddziale podjęło pracę 48 celników i 40 pocztowców (na NEXT podają, że 22 osoby, ja posiłkuje się komunikatem PP), przez ich ręce ma przechodzić 12 tysięcy, a docelowo 100 tysięcy paczek dziennie, jaki efekt? Jak czytamy w podlinkowanym materiale, przez 3 tygodnie wykryli 100 podejrzanych paczek, na które celnicy nałożyli VAT, a 150 kolejnych trafiło do depozytu – prawdopodobnie one również obciążone zostaną cłem i podatkiem.

Marta Szpakowska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Lublinie:

Ich odbiorcy zostali wezwani do zapłaty podatku VAT lub cła. Dopóki tego nie zrobią przesyłka nie zostanie dostarczona. Kolejnych 150 przesyłek zostało odesłanych do depozytu i czeka na wydanie podobnych decyzji.

Nawet jeśli pracuje tam te 22 celników, to i tak wydaje się to bardzo mało, no chyba że skala problemu, jaki próbuje się tu załatać, czyli uszczelnienie pobóru VAT-u z przesyłek, które do tej pory unikały opodatkowania („gifty” opatrzone deklaracją, że ich wartość nie przekracza 22 euro oraz „prezenty” – 45 euro) jest znikoma. Ewentualnie całe to przedsięwzięcie można by odebrać jako „straszak” dla zamawiających, którzy w reakcji na te doniesienia sami mieliby opłacać należne daniny.

Źródło: Gazeta Next.