13

Otwarte API pozwoli dowolnej aplikacji zagościć na kartach Google Now

Google Now to aktualnie zamknięta usługa, w której pojawiają się wyłącznie te treści, którym zielone światło dadzą twórcy. Na dynamicznie zmieniających się kartach możemy oglądać głównie to, co serwują inne usługi Google’a. Wkrótce ulegnie to zmianie, bo firma chce iść szerzej. Otwarte API otworzy tutaj drogę każdej aplikacji. Maile z Outlooka? Rankingi z mobilnych gier? […]

Google Now to aktualnie zamknięta usługa, w której pojawiają się wyłącznie te treści, którym zielone światło dadzą twórcy. Na dynamicznie zmieniających się kartach możemy oglądać głównie to, co serwują inne usługi Google’a. Wkrótce ulegnie to zmianie, bo firma chce iść szerzej. Otwarte API otworzy tutaj drogę każdej aplikacji.

Maile z Outlooka? Rankingi z mobilnych gier? Przypomnienia o zadaniach z Wunderlist? Google Now niedługo może zyskać nowe oblicze. Firma już wcześniej miała konkretne plany z tym związane – pod koniec stycznia ogłoszono kompatybilność 40 nowymi aplikacjami. Teraz ta otwartość ma się odbywać z jeszcze większym rozmachem. Zapomnijcie zatem o ograniczeniach – deweloperzy otrzymają niemal niczym nieskrępowaną wolną rękę.

Oczywiście nie wiemy póki co, na jak wiele będzie pozwalało wspomniane API. Trzeba jednak zaznaczyć, że pomysł ten będzie się wiązał z pewnym ryzykiem – większa aktywność aplikacji, która przełoży się na większe zapotrzebowanie na energię i pamięć operacyjną. Może to również wiązać się z dodatkowymi powiadomieniami, których niektórzy np. nie będą sobie życzyć. Spekuluje się, że Google Now otworzy przed deweloperami nowe możliwości budowania przekazu w oparciu o big data – na podstawie nawyków i preferencji użytkownika na kartach będą się pojawiały tylko te treści, które w danym momencie chciałby on zobaczyć.

Google-Now-shown-off-in-latest-Nexus-4-commercial-_-Android-Central.mp4_snapshot_00.16_[2013.02.11_10.54

Google Now ma stale ewoluować. Wśród nowości, jakie tutaj pojawią się w nadchodzącej przyszłości ma znaleźć się m.in. bardziej precyzyjne określanie lokalizacji użytkownika i dostarczanie lepszych informacji na temat czasu dotarcia w określone miejsca – np. na lotnisko, gdzie za chwilę odlatuje nasz samolot. Wydaje się to ciekawe, ale też nie powinno być zaskoczeniem. W obliczu dostępności Cortany na Androidzie i iOS, Google oraz Apple muszą również inwestować w swoich asystentów głosowych.

Daty pojawienia się nowego API nie znamy. Założę się jednak, że znacznie więcej na ten temat dowiemy się podczas tegorocznego Google I/O.