12

Oto kolejny przykład, że przyszłość staje się teraźniejszością

Sensor Kinect niesie ogromne możliwości. Przyznam jednak, że mierzi mnie fakt szerokiego promowania go, jako zabawki, niosącej jedynie samą rozrywkę. Dlatego za każdym razem, gdy dowiaduję się o kolejnym projekcie związanym z Kinectem, mającym na celu coś zmienić, a nie tylko rozbawić, dociera do mnie fakt z jaką opieszałością Microsoft obchodzi się ze swoim „akcesorium […]

Sensor Kinect niesie ogromne możliwości. Przyznam jednak, że mierzi mnie fakt szerokiego promowania go, jako zabawki, niosącej jedynie samą rozrywkę. Dlatego za każdym razem, gdy dowiaduję się o kolejnym projekcie związanym z Kinectem, mającym na celu coś zmienić, a nie tylko rozbawić, dociera do mnie fakt z jaką opieszałością Microsoft obchodzi się ze swoim „akcesorium przyszłości”. Studio Second Story postanowiło pokazać kolejny sposób na fantastyczne wykorzystanie sensora i rozszerzonej rzeczywistości, a film pokazowy zrobił na mnie ogromne wrażenie. Na naszych oczach sceny znane z science fiction stają się rzeczywistością.

Rozwiązanie opiera się na wspomnianym już sensorze Kinect, ale bardzo ważną rolę odgrywa także przezroczysty ekran LCD – Planar LookThru. Jego zadaniem jest wyświetlanie dodatkowych elementów wokół konkretnego przedmiotu, znajdującego się za nim. Kinect śledzi, pod jakim kątem i z jakiej odległości spoglądamy na ekran, po czym wielkość czcionki czy perspektywa jest natychmiastowo dostosowywana. Wyobraźmy sobie, że sklepy czy muzea decydują się na zastosowanie tego rozwiązania na swoich wystawach – kuszące prawda?

Sightlines from Second Story on Vimeo.

W pewien sposób interaktywna witryna sklepowa to rzeczywiście niebanalny pomysł, a sprzedawca ma o wiele większe możliwości zareklamowania i przedstawienia produktu, aniżeli za pomocą, umówmy się, „tradycyjnych” metod. Jednak z jeszcze większym optymizmem spoglądałbym na muzea i inne tego typu placówki, które robią co mogą, by przyciągnąć zwiedzających. Co prawda pewne kroki są podejmowane już teraz – iPod zamiast przewodnika, aplikacje na smartfony wykorzystujące rozszerzoną rzeczywistość, wielkie ekrany wiszące na ścianach i efekty audiowizualne. Dla mnie jednak, jest to zbyt wiele. Zdecydowanie bardziej, wolałbym w ciszy przemieszczać się pomiędzy gablotami z przedmiotami, o których informacje wyświetlane byłyby bezpośrednio na ekranie oddzielającym mnie od nich.

Świat brnie do przodu i tak jak zawartość naszych kieszeń, plecaków i toreb ulega co raz częstszym zmianom, tak i całe otoczenie musi dostosować się do tempa rozwoju technologicznego. Opieranie się mu nie jest dobrym rozwiązaniem – należy go w jak najlepszy sposób wykorzystać, by miejsca które utraciły swój blask i atrakcyjność, odnalazły się w dzisiejszych realiach.

Źródło, foto.