Facebook

Oszuści na Facebooku "wskrzeszają" ofiary katastrofy Airbusa - gdzie jest granica?

JS
Jakub Szczęsny
13

Przy okazji takich sytuacji, zawsze zastanawiam się, na ile czasem ludzie potrafią być bezmyślnymi bestiami. Widocznie średnio obchodzą ich jakiekolwiek świętości - katastrofa samolotu we Francji to ogromna tragedia. Nie tylko ze względu na fakt, iż zginęło w niej bardzo wiele osób, ale także dlateg...

Przy okazji takich sytuacji, zawsze zastanawiam się, na ile czasem ludzie potrafią być bezmyślnymi bestiami. Widocznie średnio obchodzą ich jakiekolwiek świętości - katastrofa samolotu we Francji to ogromna tragedia. Nie tylko ze względu na fakt, iż zginęło w niej bardzo wiele osób, ale także dlatego, iż cierpią z jej powodu całe rodziny. Również rodzina pilota, który jakoby miał doprowadzić do tej katastrofy z powodu problemów osobistych.

Przypadek taki jak wszystkie - na Facebooku pojawia się sensacyjny nagłówek udostępniony przez znajomego. Osoba nieświadoma zagrożenia klika, czyta i trafia na treść, która zasłonięta jest logowaniem przez Facebooka. W przypadku tego oszustwa chodzi o film przedstawiający moment odnalezienia żywej osoby w miejscu katastrofy - po kliknięciu w link wiadomość jest udostępniana dalej, a strona subskrybowana.

Odwiedziny na takich stronach internetowych są oczywiście stanowczo odradzane - podobna sprawa ze "śmiercią" Wardęgi również opierała się na podobnym mechanizmie, jednak tam strona "wołała" o numer telefonu - po jego podaniu internauci otrzymywali płatne wiadomości SMS, które nieco nadszarpnęły ich budżety - niejako na własne życzenie.

Oszuści jednak szybko się uczą. Wabik pozostał ten sam. Atrakcyjna dla czytelnika wiadomość, sensacyjny nagłówek i wykorzystywanie wirusowego rozprzestrzeniania się informacji. Następnie już pozostaje zmuszenie użytkownika Facebooka do autoryzowania aplikacji, która wykona niepożądane akcje na koncie. W przypadku oszustwa z katastrofą lotniczą we Francji, mamy do czynienia ze stroną bardzo podobną do standardowych portali informacyjnych. Także i adres strony laikowi może wydać się wiarygodny. W kolumnach natomiast można przeczytać litanię innych, równie agresywnych i "sensacyjnych" nagłówków.

Podobnie, jak i w poprzedniej opisywanej przeze mnie sytuacji, należy bardzo uważnie weryfikować wszelkie informacje pochodzące z Facebooka i co również bardzo ważne - informować znajomych o zagrożeniu. Szczególnie tych, którzy już dali się złapać. Widać bowiem, że skoro w dalszym ciągu pojawiają się w Internecie podobne akcje, liczba osób złapanych w pułapkę cały czas jest atrakcyjna dla oszustów.

Grafika: 1

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu