3

Okazuje się, że emulator Nintendo GameCube i Wii na Androida może działać naprawdę dobrze

Swego czasu miałem hopla na punkcie emulacji. Były to czasy, kiedy dysponowałem za słabym komputerem do najnowszych gier. Dziś moja zabawa z ROM-ami ogranicza się właściwie jedynie do hitów z GameBoya i Nintendo DS na Androidzie. Zbliża się jednak premiera, która prawdopodobnie to zmieni – mobilna wersja Dolphina. Dolphin fanom emulacji jest na pewno dobrze […]

Swego czasu miałem hopla na punkcie emulacji. Były to czasy, kiedy dysponowałem za słabym komputerem do najnowszych gier. Dziś moja zabawa z ROM-ami ogranicza się właściwie jedynie do hitów z GameBoya i Nintendo DS na Androidzie. Zbliża się jednak premiera, która prawdopodobnie to zmieni – mobilna wersja Dolphina.

Dolphin fanom emulacji jest na pewno dobrze znany. To najlepszy istniejący emulator konsol Nintendo GameCube oraz Wii na pecety. Jego twórcy od lat robią podchody na mobile (aplikacja jest dostępna w sklepie Play od grudnia 2013 roku), ale jak dotąd bez skutku. Trudno się dziwić, bo na naszych smartfonach i tabletach emuluje się naprawdę trudno. Potrzeba stosunkowo mocnego smartfona, żeby płynnie grać w cokolwiek z antycznego PlayStation – o nowszych generacjach nie wspominając. Tym bardziej zaskoczyła mnie prezentacja mobilnego Dolphina, która działa tak:

Rewelacja, prawda? Niestety tak Dolphin działa tylko na Tegrze X1, a konkretnie na przystawce telewizyjnej Nvidia Shield wyposażonej w ten procesor graficzny. Jak wiemy, dysponuje on potężną mocą obliczeniową i bazuje na desktopowej architekturze. Dotąd chyba jeszcze nie udało się jej w pełni wykorzystać. Twórcy Dolphina chyba właśnie to zrobili i efekty są fantastyczne.

Niestety nie ma róży bez kolców. Dolphin na Androida musiał porzucić wsparcie dla 32-bitowych chipów ARMv7, a więc nie zadziała na ogromnej liczbie procesorów. Biorąc pod uwagę to oraz wymagania w stosunku do GPU, można śmiało postawić, że emulator będzie zdatny do użytku dopiero na kolejnej generacji smartfonów. Nie łudziłbym się bowiem, że gorący Snapdragon 810 sobie z nim poradzi. Prędzej sam się ugotuje.

Wersja alpha Dolphina, jak wspomniałem, jest już od dawna dostępna w Google Play, ale raczej nie ma co liczyć na komfortowe granie w cokolwiek. Inna sprawa, że na dotykowym ekranie gry z Wii i GameCube sporo tracą – tak naprawdę nie wyobrażam sobie ich bez podłączonego pada (swoją drogą ten od GameCube był genialny!). Pozostaje zatem póki co traktować ten emulator jako ciekawostkę, zachwycać się wideo (no chyba, że macie Shielda, ale on jeszcze do Polski nie wjechał) i czekać. Patrząc na trendy, smartfony w przyszłym roku będą jeszcze potężniejsze. Jest zatem przynajmniej jedno zastosowanie dla tej absurdalnej mocy obliczeniowej.