94

Polacy polubili „odbiór w punkcie” – pocztową alternatywę dla Paczkomatów

Na temat Paczkomatów, ich wad i zalet, a także zmian, jakie wprowadzają na rynku, pisaliśmy wielokrotnie. Naprawdę ciekawe rozwiązanie, które jest w stanie namieszać np. w biznesie Poczty Polskiej. Ale ta nie zamierza stać z założonymi rękami i obserwować odpływ klientów. Firma wprowadziła usługę, która ma odciągnąć ludzi od Paczkomatów i ściągnąć ich do placówek pocztowych, ewentualnie na stacje benzynowe Orlen. A jak już pojawią się, by odebrać przesyłkę, to może przy okazji kupią kalendarz albo obrus...

Odbiór w punkcie to usługa, dzięki której przesyłkę można odbierać we wskazanej placówce PP lub na stacji Orlen. Tych pierwszych jest ponad cztery tysiące, tych drugich blisko tysiąc. Solidna sieć, która może być jeszcze rozbudowana. Pocztę jest w stanie do tego skłaniać m.in. rosnąca popularność rozwiązania, którym chwali się firma.

Klientów przybywa nie tylko Paczkomatom

Na początku roku pisałem o sukcesie Paczkomatów – usługa dynamicznie się rozwija, przybywa maszyn i klientów:

Liczba przesyłek nadanych w roku 2015 była o 86% wyższa od wyniku, jaki udało się osiągnąć rok wcześniej. To też należy uznać za solidny wzrost. Rozwój na przestrzeni kilku lat wygląda naprawdę imponująco – w porównaniu z rokiem 2012 liczba nadanych przesyłek wzrosła o ponad 900%. [źródło]

Robi wrażenie, nie dziwi, że PP tworzy własne rozwiązania tego typu. Mowa zarówno o automacie pocztowym, jak i o usłudze odbiór w punkcie.

Poczta Polska notuje bardzo dynamicznie rosnącą liczbę paczek dostarczanych do punktów odbioru. I kwartał 2016 to o ponad 200 procent paczek więcej niż w I kwartale 2015 roku. Już ponad 5 proc wszystkich paczek obsługiwanych przez Pocztę Polską jest wybieranych przez klientów w serwisie „Odbiór w Punkcie”.

Solidny wzrost, ale chyba nie powinien dziwić – decydując się na takie rozwiązanie, klient nie jest uzależniony od wizyty listonosza czy kuriera, może się pojawić w placówce albo na stacji benzynowej wtedy, gdy mu pasuje: udając się do pracy lub z niej wracając, przy okazji spaceru, zakupów czy tankowania. Ten model wydawał się całkiem sensowny, gdy Merlin był jeszcze w formie i planowano połączyć e-zakupy w tym sklepie z odbiorem w stacjonarnych punktach, np. sklepach Małpka Express:

Ciekawe jest to, że oferta Merlina ma być poszerzana (nie tylko o produkty spożywcze), a odbiór tych towarów również będzie możliwy w sklepach Małpka Express. Tym samym pojawi się naprawdę sporo punktów odbioru produktów zakupionych w sklepie internetowym. Jednocześnie to szansa dla samej Małpki – chociaż są to sklepy o małej powierzchni, to będzie w nich można sprzedawać naprawdę szeroki wachlarz produktów znajdujący się w ofercie Merlina. Wstępując po butelkę wody w drodze do pracy, klient zamówi książkę czy śpiwór i odbierze go następnego dnia wracając z pracy. Podejrzewam, że wielu osobom taki model może się spodobać.[źródło]

Ten projekt upadł, ale idea trwa i przyciąga kolejne firmy.

Odbiór w punkcie, czyli gdzie?

Czytając komunikat PP, zastanawiałem się nad konkurencyjnością rozwiązania Poczty po zestawieniu go z Paczkomatami. Te drugie mają poważny atut: są dostepne całodobowo. A zdecydowana większość placówek pocztowych działa do godzin popołudniowych, wieczornych i jest zamykana. Tu jednak pojawiają się stacje Orlen, które zazwyczaj są przecież całodobowe. I tu wypada zadać pytanie: jaki odsetek przesyłek przypada na owe stacje? Sukces usługi odbiór w punkcie to zasługa Poczty, czy gracza z rynku paliw?

Plusem opisywanego rozwiązania (z punktu widzenia usługodawcy) jest nie tylko to, że przyciąga się klienta do konkretnej usługi – ściąga się go także w miejscu, gdzie może wydać więcej pieniędzy. W przypadku stacji zaatakuje, kupi hot doga i gazetę, a w placówce Poczty… Pisałem jakiś czas temu, że tam można obecnie kupić prawie wszystko. Rośnie zatem szansa, że klient wyjdzie z ubezpieczeniem albo przynajmniej kalendarzem z Janem Pawłem II…