Polska

Nie zamówię już paczki z odbiorem w Żabce, mam na to za dużego pecha

Kamil Świtalski
46

Wygląda na to, że odbieranie paczek w sklepach sieci Żabka to kompletnie nie moja bajka. Jeszcze ani razu nie udało mi się tego zrobić bez dodatkowych przygód,

Żabek przybywa z każdym dniem jak grzybów po deszczu — właściwie to nie przesadzę pisząc, że czasem są częściej niż na każdym rogu. Prawie jak sklepów sieci 7-eleven w Azji. I podobnie jak w Azji, można do nich od jakiegoś czasu zamawiać paczki. Jako że mamy pod dostatkiem Paczkomatów InPost, raczej z tego nie korzystam. Na taką opcję skusiłem się, dosłownie, trzy razy. I trzy razy był problem.

Problem z odbiorem paczki w Żabce miałem trzykrotnie. I nigdy nie była to wina sklepu

Pierwszym przedmiotem który chciałem odebrać w okolicznym sklepie Żabka były zakupy z niemieckiego Amazona. Przekierowałem tam kuriera, bo był dwa dni wcześniej niż zakładał pierwotny plan. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy odwiedziłem wskazany punkt odbioru, a sprzedawca poinformował mnie, że nie może wydać mi paczki, bo system firmy kurierskiej jest w trakcie serwisowania i najwcześniej odbiorę ją jutro, po 16. Auć, no co zrobię, jak nic nie zrobię, czekałem.

To była jednak sytuacja wyjątkowa - historia z zakupami na Allegro które planowałem odebrać w Żabce to zupełnie nowy poziom. Wracając z podróży wygodniej było mi odebrać je na stacji metra, niż nadrabiać drogi do Paczkomatu. Obie przesyłki zamówiłem tego samego dnia, jedna dotarła w czwartek — i dostałem wiadomość, że czeka na mnie w Urzędzie Pocztowym. Zdenerwowałem się i zdziwiłem, no ale po powrocie do domu okazało się, że to nic dziwnego: Żabka na stacji jest po prostu zamknięta. Jako że czekałem jeszcze na drugą — to postanowiłem odstać w kolejce raz, a porządnie.

...i tutaj następuje plot-twist, którego kompletnie się nie spodziewałem. Następnego dnia Żabka wciąż była zamknięta, ale kurier Poczty Polskiej nie zawiózł paczki do oddziału pocztowego, jak dzień wcześniej. Zamiast tego - zostawił ją w sklepie sieci... stację metra dalej. I tak, to był moment, w którym obiecałem sobie, że tak długo jak nie będę zmuszony, tej formy odbioru już nie wybiorę.

Zero konsekwencji, a sam system też mógłby być bardziej dopracowany

Zirytowałem się na brak konsekwencji ze strony dostawcy — dlaczego jednego dnia zostawił w Urzędzie Pocztowym, drugiego w sklepie? Dlaczego wybrał punkt oddalony o całą stację metra, zamiast wybrać najbliższy, który jest znacznie bliżej... właściwie to pewnie kilkadziesiąt/kilkaset kroków od wyjścia z podziemia? I tak dobrze, że pokusił się tylko o jedną stację, a nie zostawił przesyłki na drugim końcu miasta, w końcu tam też Żabek nie brakuje.

Ale najbardziej w tym wszystkim poruszyła mnie chyba kwestia samego systemu. Dlaczego Allegro, gdy zamawiałem w środę, nie wiedziało, że dostawa w czwartek do tego punktu będzie niemożliwa? Nie miałem jak sprawdzić od kiedy sklep był nieczynny, ale jestem pewien, że nawet kiedy jeszcze Paczkomaty stały całe, zdrowe i działające - i można było w nich nadawać paczki - ale InPost wiedział że mogą być jakieś problemy, te znikały z mapy dostępnych urządzeń. Jak szybko reaguje system (i dlaczego tak wolno) - tego nie wiem. Wiem jednak, że na trzy zamówione do Żabki przesyłki, żadnej nie udało mi się odebrać bez problemu. Tak, wiem, mam pecha - ale następnym razem po prostu nadrobię trasy i wybiorę Paczkomat. Szybciej, pewniej i bez problemów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: