Świat

O takim sposobie leczenia nowotworów pewnie nie słyszeliście - tak będzie wyglądać przyszłość

JS
Jakub Szczęsny
52

Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszę się z tego, że żyjemy w czasach, gdzie żyje nam się naprawdę komfortowo. Głupie przeziębienie albo biegunka raczej nas nie zabiją, z sufitu nam nie kapie, możemy się kontaktować z osobami z drugiego końca świata i całkiem szybko tam się przemieścić. Komfort i post...

Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszę się z tego, że żyjemy w czasach, gdzie żyje nam się naprawdę komfortowo. Głupie przeziębienie albo biegunka raczej nas nie zabiją, z sufitu nam nie kapie, możemy się kontaktować z osobami z drugiego końca świata i całkiem szybko tam się przemieścić. Komfort i postęp - te dwa wyrazy dzieli nierozerwalny wręcz związek. A skoro o nich mowa - nie sposób wspomnieć o tym, jak w przyszłości będziemy leczyć nowotwory.

Jeśli o tej chorobie mówimy, to należy dodać, że jest to przypadłość cywilizacyjna. Choroba niezwykle podstępna, nierzadko dająca objawy dopiero wtedy, gdy jest już po prostu za późno. Coraz większa obserwowalna zachorowalność na nowotwory skłania naukowców do poszukiwania nowych form leczenia, udoskonalania już obecnych. WHO podała w 2012 roku informacje o prognozowanym, gwałtownym wzroście zachorowań na raka (aż o 75%) w roku 2030. Bardzo ważnym czynnikiem warunkującym obserwowany wzrost zachorowań są oczywiście złe nawyki ludzi - palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, stres oraz niezdrowe żywienie. Natomiast nie można pominąć innych istotnych powodów - wzrostu światowej populacji, a ponadto starzenia się narodów - zapadalność na nowotwory jest cały czas bardzo silnie skorelowana z wiekiem.

Najczęściej pacjent spotyka się z kilkoma formami leczenia nowotworu. Oczywiście, wszystko zależy również od rodzaju schorzenia oraz tego, jakiej partii ciała ono dotknęło. Leczenie jest ustalane indywidualnie dla każdego pacjenta na podstawie jego stanu zdrowia, zaawansowania nowotworu, również ryzyka, a także możliwości okaleczenia osoby chorej. W niektórych przypadkach leczenie chirurgiczne, czyli najczęściej wycięcie zmiany z marginesem zdrowej tkanki jest ostatecznością, a w innych przypadkach okaże się być wskazaniem pierwszego wyboru. Dostępna jest również chemioterapia, przy czym tej jest mnóstwo odrębnych rodzai, również dobieranych na podstawie różnych kryteriów. Chemioterapia kojarzy nam się często z czymś kompletnie wyniszczającym - i słusznie. Choć nie jest to regułą - leki cytotoksyczne - czyli takie, które uśmiercają głównie te komórki, które szybko się mnożą. A nowotwory złośliwe do takich rzecz jasna należą. Nie oznacza to, że zdrowe komórki są absolutnie kryte - mnogość skutków ubocznych wskazuje na to, że chemioterapia jest niesamowicie inwazyjnym dla organizmu sposobem leczenia.

W przypadku przerzutów, zwłaszcza do kości, do głosu dochodzi często medycyna nuklearna. Niektóre radioizotopy są analogami dla pierwiastków budujących nasze ciało, a te gromadząc się - jak wspomniałem w kościach mogą oddziaływać na komórki nowotworowe oczywiście je niszcząc. Radioterapia w skrócie natomiast polega na wystawieniu zmiany nowotworowej na działanie promieniowania - jako, że w komórkach nowotworowych nie działają prawidłowo mechanizmy obronne przed uszkodzeniem, również przez promieniowanie - te po prostu umierają. Trzeba sobie jednak ustalić - każdy z tych sposobów niesie ze sobą pewne nieprzyjemne skutki uboczne.

Ok, ale co z tymi wirusami?

Federacja Żywności i Leków w Stanach Zjednoczonych dopuściła do użytku medycznego nowy typ wirusa, który... jest w stanie leczyć nowotwory. Zmodyfikowany genetycznie wirion selektywnie działa na komórki nowotworowe, które nie potrafią bronić się przed działaniem wirusa i są przez niego niszczone. Alimogene laherparepvec (T-VEC, nazwa handlowa Imlygic) został genetycznie zaprogramowany na znalezienie nowotworu i zniszczenie go - w odpowiednio dużym uproszczeniu. Na razie zmodyfikowany wirus potrafi działać jedynie na czerniaka, jednak to osiągniecie daje poważne nadzieje na to, że podobne rozwiązania zostaną użyte przeciw innym nowotworom. W toku badań wykorzystano wirusa opryszczki - na drodze modyfikacji genetycznych uniemożliwiono mu atakowania zdrowych tkanek ludzkich, a przy okazji nakierowano go na identyfikowanie oraz niszczenie tych, które tyczą się czerniaka.

Rozwiązaniu temu w obecnej formie daleko jeszcze do ideału. Czerniak to nowotwór skóry, który co roku dopada 2500 osób w Polsce, a co roku ta liczba się podwaja. W ogromnej większości czerniak kończy się śmiercią pacjenta i na ogół, jego leczenie sprowadza się głównie do zwiększenia komfortu oraz przedłużenia życia. W przypadku tego nowotworu, wirus sprawdził się właśnie jedynie w przedłużeniu długości życia średnio o 4,4 miesiąca na grupie 436 pacjentów. Specjaliści wierzą natomiast, że może się on okazać świetnym uzupełnieniem skomplikowanej terapii przeciwnowotworowej. Daje to również nadzieję na leczenie innych rodzajów tego schorzenia. Niestety, jest to również metoda niezwykle kosztowna - za ten specyfik należy zapłacić aż 65 tysięcy dolarów.

Grafika: 1, 2

Źródła: Onkonet, Extreme Tech

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Chorobahotrak