Technologie

NASA dostała kilkanaście propozycji budowy nowych stacji kosmicznych

KK
Krzysztof Kurdyła
6

Na łamach Antyweb poruszałem już temat zagrożeń technicznych, jak i politycznych, które mogą skrócić czas pracy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Czy NASA ma jakąś alternatywę? Ma, jak się okazuje kilkanaście, pytanie, czy któraś zdąży się zrealizować.

Sytuacja ze stacją w skrócie wygląda tak, że NASA i współpracujące z nią zachodnie agencje mają nadzieję, że misja badawcza tej placówki potrwa przynajmniej do 2028 roku. Rosjanie, których część modułów jest kluczowa dla działania stacji, używają tego tematu jako środka nacisku politycznego, raz mówiąc, że będą dalej współpracować, a raz przebąkując, że stacja jest w złym stanie i po 2025 r. prawdopodobnie się z niej wycofają.

Sama stacja faktycznie najnowsza już nie jest, awarie trapią ją dość regularnie, a obecnie trwa przegląd mający dać odpowiedź, czy fatalny manewr połączenia modułu Nauka z ISS, zakończony obrotem stacji o 540° nie spowodował jakich poważnych, a niewidocznych na pierwszy rzut oka uszkodzeń. Z tych czy innych przyczyn, trzeba brać pod uwagę, że ISS może nie wytrzymać nawet do końca zatwierdzonego okresu (31 grudnia 2024 r.).

Biznes na ratunek

O ile Rosjan taki scenariusz nie dotknie aż tak bardzo, ponieważ ściśle współpracują z Chinami, budującymi właśnie swoją dużą stację kosmiczną Tiangong, to Zachód może być w kropce. NASA liczy, że coraz mocniejszy prywatny przemysł kosmiczny zasypie tę dziurę i pozwoli zaoszczędzić agencji ponad 1 miliard dolarów rocznie. Odpalono w tym celu specjalny program Commercial LEO Destinations, który w pierwszym etapie wesprze cztery firmy kwotą 400 mln dolarów.

Pieniądze mają pomóc w rozpoczęciu budowy prywatnych stacji orbitalnych. Jak ujawnił dyrektor ds. komercyjnych lotów kosmicznych, Phil McAlister agencja otrzymała już kilkanaście zgłoszeń, które obecnie są na etapie rygorystycznych ocen. NASA chce wyłonić zwycięzców najpóźniej przed końcem tego roku, a ma nadzieję, że stanie się jak najszybciej.

Nie ujawniono nazw firm uczestniczących w tym konkursie, podano tylko, że są wśród nich tak start-upy, jak i doświadczone firmy z biznesu lotniczego i kosmicznego. Z wcześniejszych wewnątrz agencyjnych spotkań wiadomo, że zainteresowane tymi kontraktami były między innymi SpaceX, Blue Origin, Airbus, Boeing i Lockheed Martin.

Axiom już pracuje

Warto tu dodać, że w tym rozdaniu nie uczestniczy pracująca od dłuższego czasu nad prywatnymi modułami dla ISS firma Axiom Space. Ta ostatnia otrzymała już na początku roku kontrakt wysokości 140 mln dolarów i jest w trakcie produkcji modułów, z których pierwszy ma polecieć na orbitę w 2024 r. O ile oczywiście będzie do czego... Plan Axiom przewiduje dobudowanie do ISS swojego zespołu modułów, który następnie zostanie przekształcony w samodzielną stację.

Bez ISS ani rusz

Cztery stacje kosmiczne brzmią imponująco. Plan NASA, zakładający pomoc w budowie prywatnych jednostek, a następnie zakupy miejsca na swoje projekty od firm prywatnych rownież jest ekonomicznie przekonujący. Program Commercial Crew, w ramach którego powstał Crew Dragon od SpaceX, pomimo porażki Boeinga (zawory ciągle nie działają) uniezależnił NASA od Rosjan, a jednocześnie pozwolił zaoszczędzić ok. 20 do 30 miliardów dolarów (szacunek w stosunku do przewidywanych kosztów programu typu „koszt plus”).

Pytanie tylko, czy nie zabrano się za to zbyt późno. NASA przez zaniedbania ostatnich dekad nie ma żadnego backupu dla ISS i wszystkie kalkulacje, chcąc nie chcąc, oparte są na optymistycznym scenariuszu. Pozostaje trzymać kciuki, żeby do całego procesu nie wtrącił się pan Murphy ze swoimi prawami.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: