Technologie

NASA odpala program Stacja Kosmiczna+, dopłaci do prywatnych inicjatyw

KK
Krzysztof Kurdyła
5

Wraz ze starzeniem się Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przed NASA coraz wyraźniej rysuje się problem, co robić dalej. Kosztujące ponad 150 mld dolarów kosmiczne laboratorium już dziś trapią różne problemy techniczne, które każą liczyć się z tym, że okres jej użytkowania może być krótszy, niż zakładany, a i ten przecież już się kończy. Amerykańska agencja tym razem chyba nie pójdzie w kierunku kolejnej międzynarodowej budowy. W NASA mają nadzieję, że powstanie prywatna stacja kosmiczna, w której NASA będzie partycypować w kosztach budowy i utrzymania, w zamian za stałe miejsce dla jej przedstawicieli na pokładzie.

Kiedy koniec ISS?

Na wstępie trzeba jasno powiedzieć, że amerykański pomysł to ostatni dzwonek, jeśli nie już spóźniona inicjatywa. Pomijając wspomniane problemy techniczne, laboratorium będzie pracować na orbicie do 2028 r. i to o ile zgodzą się na to pozostali partycypanci. Trzeba jednocześnie pamiętać, że jest wśród nich Rosja, która „w kosmosie” skręciła obecnie w objęcia Chin. Jeśli takiej zgody nie będzie, stacja zakończy działalność już w 2024 r.

Biorąc pod uwagę ambitne chińskie plany dotyczące własnych stacji, z których orbitalna ma być gotowa już w przyszłym roku, Amerykanie muszą zacząć kolejny projekt właściwie już dziś. Wśród pomysłów są takie, żeby spróbować zrobić kolejną stację podobnie jak ISS, międzynarodowo (ekipa z ISS, zapewne minus Rosja). Jednak biorąc pod konieczność dogadania się kilku krajów i agencji, może to oznaczać program liczony na grubo ponad dekadę. Dlatego większe nadzieje upatrywane są obecnie w sektorze prywatnym, który coraz agresywniej wchodzi w kosmos.

Komercjalizacja kosmosu

Udane przedsięwzięcia amerykańskich, i nie tylko, firm, w których NASA ostatnio miała swoje udziały, już od pewnego czasu skutkuje zmianą nastawienia agencji. Programy realizowane przez tę organizację wespół z powiązanymi politycznie firmami sektora obronnego, coraz częściej zastępowane są przez misje firm nowej „kosmicznej fali” takich jak SpaceX czy Rocket Lab. Sukcesy programów Commercial Cargo oraz Commercial Crew prawdopodobnie uświadomiły agencji, że działanie w ten sposób jest i szybsze, i znacznie tańsze.

Stąd, w ramach nowego programu Commercial LEO Destinations, NASA chce w najbliższych latach przeznaczyć 400 mln dolarów na dwa do czterech projektów stacji kosmicznych, zaproponowanych przez prywatne firmy. Umowy miałyby być zawarte już w czwartym kwartale tego roku. Prace nad projektami miałyby się rozpocząć w 2022 r. i zakończyć w 2025, kiedy to miałyby mieć miejsce wstępne przeglądy gotowych projektów.

Na 2026 r. NASA planuje drugą fazę programu, certyfikację stacji i ustalenie dostępu dla astronautów i ładunków. NASA miałaby na takim obiekcie prawdopodobnie status głównego najemcy i planuje posiadać stałą, dwuosobową obsadę. Jednocześnie agencja ma nadzieję, że potencjał komercyjny skłoni firmy prywatne do przedstawienia projektów przynajmniej tej wielkości, co ISS. Już dziś usługi komercyjne zaczynają nabierać coraz większego znaczenia dla ISS, w 2022 r. ma tam trafić całkowicie prywatna załoga dostarczona przez firmę Axiom Space.

 

Pieniądze i Chiny w tle

Dotychczasowe programy tego typu z ostatnich lat przyniosły agencji spore oszczędności. Aczkolwiek, żeby do tego doszło, najpierw trzeba sporo zainwestować. Bardzo ciekawe, czy agencja zdoła zapewnić sobie finansowanie tego programu. Ostatnie lata nie wyglądały pod tym względem zbyt ciekawe, ale też nie było tak blisko do wyniesienia na orbitę chińskiej stacji.

Wydaje się, że przy takiej astropolitycznej konkurencji, jaką staje się chiński program kosmiczny, Kongres nie będzie miał wyjścia i sięgnie głębiej do kieszeni. W wypowiedziach pracowników agencji, po między wierszami oczywiście, da się nadzieję na to wyczuć. W efekcie, w najbliższych latach będziemy świadkami ciekawego pojedynku, modelu centralnie sterowanego po chińskiej stronie, ze starającą się coraz bardziej komercjalizować i wciągać w przestrzeń kosmiczną prywatne firmy Ameryką. Reszta graczy (Europa, Japonia, Rosja, Indie, kraje arabski) będzie zapewne przytulać się do jednej ze stron lub próbować stać w rozkroku.

Mnie osobiście ciekawi, czy do boju stanie Orbital Assembly, ze swoim projektem stacji ze sztuczną grawitacją. Na dziś, całość wygląda jak wielki przekręt i ciekawe, czy jej projektanci zdecydują się na poważną weryfikację swojego pomysłu.

Źródło: [1]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: