Technologie

Nowe baterie od LG i Samsunga mogą rozruszać rynek

MS
Maciej Sikorski
13

Tak się jakoś złożyło, że Samsung i LG kojarzą się nam przede wszystkim ze smartfonami. Zwłaszcza ta pierwsza firma, lider rynku inteligentnych telefonów, jedyny obok Apple producent, który potrafi w tym biznesie zarabiać miliardy dolarów. Nie można jednak zapominać, że w obu przypadkach mówimy o gi...

Tak się jakoś złożyło, że Samsung i LG kojarzą się nam przede wszystkim ze smartfonami. Zwłaszcza ta pierwsza firma, lider rynku inteligentnych telefonów, jedyny obok Apple producent, który potrafi w tym biznesie zarabiać miliardy dolarów. Nie można jednak zapominać, że w obu przypadkach mówimy o gigantach, korporacjach działających na wielu polach. Jednym z nich są baterie. To niezwykle istotna część ich działalności. Dla całego rynku. Dla każdego użytkownika sprzętu elektronicznego. Jeśli wierzyć doniesieniom, obaj gracze czynią postępy na polu rozwoju akumulatorów.

Od kilku kwartałów w raportach finansowych Samsunga w oczy rzucają się wyniki związane ze sprzedażą komponentów. Koreańczycy kiedyś opierali swój biznes o ten segment, potem przyszła era dominacji ich smartfonów, ale podzespoły nie wyparowały - nadal przynosiły firmie sensowne zyski. Wystarczy wspomnieć, że toczący z Samsungiem boje patentowe Apple zaopatrywał się u Koreańczyków. Nadal to robi. Samsung i LG potrafią rozwijać podzespoły, wprowadzać na tym polu nowe rozwiązania, zachęcać innych graczy do korzystania ze swojej bogatej oferty. Inwestują, pracują i mają.

Owocem wspomnianych prac są m.in. nowe rodzaje akumulatorów. Media donoszą o osiągnięciach koreańskich firm, które można było podziwiać na imprezie branżowej w Seulu - swoje produkty prezentowały tam Samsung SDI oraz LG Chem, czyli części czeboli odpowiedzialne m.in. za opracowywanie i produkcję akumulatorów. Co zobaczyli goście? Baterie, które można wyginać, skręcać, łamać. Po prostu elastyczne komponenty, które w nieodległej przyszłości mają trafić do urządzeń.

Prace nad produktami tego typu trwają już od kilku lat, nie wspomina się o nich po raz pierwszy. Ciągle jednak nie widać na rynku efektów, niektórzy zaczynają się niecierpliwić - spokojnie, Koreańczycy "dowiozą" te elementy. A potem wpakują je do smartwatchy, opasek, inteligentnej odzieży czy biżuterii. Rozwiązań jest sporo, pewnie będą się pojawiać nowe, bo elastyczne baterie są w stanie wiele zmienić w zakresie projektowania produktów z gatunku wearable. Znika poważne ograniczenie, otwierają się nowe drzwi.

Elastyczna bateria będzie mogła trafić np. do paska zegarka, w ten sposób uda się go odchudzić lub... zwiększyć czas pracy na jednym ładowaniu. Podobno przeprowadzono testy wytrzymałościowe, które wykazały, że nawet po 50 tysiącach zagięć bateria sprawnie funkcjonuje. Gotowe są prototypy urządzeń pracujących z tymi podzespołami, 2016 rok może przynieść konkrety w tej sprawie. W kolejnych latach pewnie przekonamy się, że model Edge (smartfon z zagiętym ekranem) to wstęp do składanych smartfonów. Może nawet w pełni elastycznych urządzeń elektronicznych. Bateria stanowiła poważną przeszkodę na drodze do stworzenia takiego sprzętu, teraz problem zaczyna być niwelowany.

Cieszyć może fakt, że nad bateriami pracują obaj koreańscy giganci - to gwarancja szybszego rozwoju, korporacje będą się nakręcać, każda z nich podejmie pewnie trud wyprzedzenia przeciwnika. Nie chodzi tu tylko o prestiż - w grze są duże pieniądze. Dzieje się i to dzieje się "namacalnie" - ludzie mogą już wziąć do rąk akumulatory nowego typu, nie jest to mit i medialna plotka. Pozostaje czekać na wysyp urządzeń ze wspomnianymi komponentami.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

LGSamsungbaterie