11

Nowa linia smartfonów Samsunga. Idą we właściwym kierunku

Pod koniec poprzedniego tygodnia trafiłem na nagłówki informujące, że Samsung zamierza wprowadzić na rynek nową linię smartfonów. Pokręciłem głową z niedowierzaniem: znowu chcą rozszerzyć ofertę, a przecież już teraz jest bardzo rozbudowana i można się w niej zgubić. Takie działania do niczego dobrego nie prowadzą, mogą jedynie zaszkodzić firmie, która musi zmienić strategię i dostosować […]

Pod koniec poprzedniego tygodnia trafiłem na nagłówki informujące, że Samsung zamierza wprowadzić na rynek nową linię smartfonów. Pokręciłem głową z niedowierzaniem: znowu chcą rozszerzyć ofertę, a przecież już teraz jest bardzo rozbudowana i można się w niej zgubić. Takie działania do niczego dobrego nie prowadzą, mogą jedynie zaszkodzić firmie, która musi zmienić strategię i dostosować ją do warunków panujących obecnie na rynku. Okazuje się jednak, że koreańskich producent może podjąć właściwe kroki.

Czytając nagłówki o nowej linii w głowie szybko pojawia się myśl, że sprzętu będzie jeszcze więcej i zapanuje większy chaos. Możliwe jednak, iż korporacja planuje sprzątać, a nie bałaganić. Napisałem możliwe, ponieważ pewności mieć nie można – bazujemy na pogłoskach. Z tych ostatnich wynika, że Samsung zamierza utworzyć linię z kolejną literą w nazwie i zamknąć w jej obszarze konkretną gamę produktów. Niedawno zrobili tak w przypadku serii A, czyli smartfonów z obudową z metalu. Trafiając na produkt Galaxy A wiadomo czym ma się wyróżniać i czego mniej więcej można się spodziewać. Warto pójść tym tropem.

Niejednokrotnie pisałem, że niektórzy producenci naprawdę kiepsko oznaczają swoje produkty i wprowadzają zamieszanie w ofercie. Nie wiem, co oznaczają litery przypisane smartfonom Sony, nazwy flagowców HTC zaczynają wzbudzać uśmiech na twarzy. Rozsądnie rozgrywała to np. Nokia (obecnie Microsoft) i wiadomo, że 5xx = budżetowo, a 9xx to produkt z wyższej półki. Samsung ponoć też chce ułatwić poruszanie się po swoim katalogu produktowym, klient nie będzie się zastanawiał, czym jest model, w którym występuje przedziwny zlepek słów, skrótów i pojedynczych liter.

Jeśli plotki znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, to przyklasnę koreańskiej korporacji – powinni robić porządek w ofercie. Liczba wypuszczonych słuchawek musi być zmniejszona, nazwy nie mogą wywoływać śmiechu albo prowadzić u potencjalnego klienta do wzruszenia ramionami i stwierdzenia, że nie wie, z czym ma do czynienia: ma być prosto i klarownie. Następcy konkretnych modeli też muszą być odpowiednio oznaczani. Efektem zmian powinna być sytuacja, w której oferta Samsunga jest podzielona na kilka kategorii okraszonych literą, wewnątrz występują ewentualnie kolejne podziały, ale w granicach rozsądku.

Samsung prawdopodobnie nie poprzestanie na tej jednej zmianie – krótko po ogłoszeniu wyników finansowych za trzeci kwartał 2014 roku firma poinformowała, że szykuje cały ich szereg. Na papierze wygląda to dobrze, pytanie, czy podobnie będzie w realnym świecie. Dorzucanie do oferty kolejnych dziesiątek produktów, które często nie różnią się od siebie niczym prócz jednej litery w nazwie i ekranem zwiększonym o 0,3 cala nie jest najlepszym pomysłem na walkę z ambitnymi chińskimi producentami – Koreańczycy prawdopodobnie już to wiedzą. Przyznam, że czekam na widoczne i zakrojone na szeroką skalę ruchy Samsunga na rynku mobilnym i jestem ciekaw, czy przyniosą one efekty. Porządek w ofercie będzie do tego dobrym punktem wyjścia.