vod
64

Niewygodne i drogie, ale nikt mi ich nie zabierze ani nie ograniczy. Coraz częściej sięgam po płyty

Usługi VOD przeżywają oblężenie, serwisy streamingowe notują spadki, a ja coraz częściej sięgam po fizyczne nośniki, które do niedawna wydawały się zbędne.

Powiedzmy sobie szczerze: funkcjonowanie na co dzień na przestrzeni ostatnich kilku tygodni byłoby bez Internetu niemożliwe. Do Sieci przeniosło się wszystko – i praca, i rozrywka, i kontakty z innymi ludźmi. Spotkania biznesowe odbywają się na wideoczatach, podobnie jak wieczorne pogaduchy w cztery oczy (i dwie kamery) bądź rozmowy w szerszym gronie.  Sporo osób pracuje zdalnie, co jest dla nich rozszerzeniem tego, co robili do tej pory lub zupełnie czymś nowym. Analogicznie jest z rozrywką: filmy i spektakle streamujemy z Sieci, jak również muzykę w postaci nagrań studyjnych lub zarejestrowanych koncertów.

Gorsza jakość na VOD, streaming notuje spadki

W tych nietypowych okolicznościach dochodzi do wielu innych nietypowych sytuacji. Giganci streamingowi zdecydowali się na ograniczenie jakości wideo, dzięki czemu odciążona zostanie przepustowość infrastruktury w całej Europie. Zrobili to niemal wszyscy, a każdy z kim rozmawialiśmy potwierdza, że popularność usługi wzrosła. Takie zachowanie oraz informacje raczej nikogo nie dziwią, choć nie da się ukryć, że dla niektórych nie są to dobre wieści – jeśli posiadacie odpowiedni sprzęt, by cieszyć się wysoką jakością obrazu i dźwięku, to nie będziecie teraz rozpieszczani szeroko dostępnymi treściami w 4K w Internecie.

Polecamy: Niższa jakość na Netflix. Czy będą zwroty? Znamy oficjalne

Wbrew jednak wszelkim przypuszczeniom, niektóre serwisy notują spadek aktywności użytkowników. We Włoszech w serwisie Spotify liczba odtworzeń 200 najpopularniejszych kawałków w lutym 2019 roku wynosiła około 18,3 mln. Od momentu ogłoszenia ograniczeń przez premiera Włoch, w statystykach zauważono spadek odsłuchań 200 topowych utworów do około 14,4 mln. Pomiędzy 3 marca a 17 marca zauważono spadek o 23%, czyli niemal 1/4.

Coraz częściej sięgam po płytę z filmem

Wszystko to wpłynęło także na to, jak ja oglądam filmy, seriale czy słucham muzyki. Obejrzenie nowego odcinka serialu w najlepszej możliwej jakości nie jest teraz czymś kluczowym, ale chcąc docenić pracę, jaką włożyli twórcy w komponowanie kadrów, ogrywanie scen i całą postprodukcję, chciałbym móc maksymalnie cieszyć się efektami ich osiągnięć. W wielu przypadkach jest to teraz niemożliwe, dlatego sukcesywnie odhaczam kolejne tytuły z mojej mini-kolekcji płyt.

Czytaj też: Te filmy trafiły wcześniej na VOD. To samo spotyka polskie tytuły

Oczywiście, że każdorazowe wstawanie po pudełko, wyjmowanie nośnika, umieszczanie go w napędzie i przeczekiwanie komunikatów informujących widza o konsekwencjach nielegalnego kopiowania filmu ma się nijak do dwukrotnego wciśnięcia przycisku na pilocie podczas korzystania z serwisu VOD, ale ma to też swój urok. Czasami irytuje, nie jest tak wygodne, ale wiem, że nikt mi tego nie odbierze ani nie ograniczy.

W obecnych okolicznościach coraz bardziej dociera do mnie, jak zależni stajemy się od treści, za które płacimy abonament, a które fizycznie znajdują się setki, może tysiące kilometrów od nas, przemykając tylko przez sieć na nasze zawołanie. W mgnieniu oka, niezależnie od powodu, ich jakość może być ograniczona (czego jesteśmy świadkami), ale niewykluczone, że w bardziej krytycznej sytuacji możemy zostać od nich odcięci.

Przygotujcie się na mniej nowości

Nie wiadomo, jak będą wyglądać kolejne tygodnie i miesiące. Produkcja wielu seriali i filmów została wstrzymana bezterminowo. Telewizje ograniczają emisje nowych odcinków seriali, a filmowe premiery przeniosły się do Sieci lub trafią do kin dopiero na jesieni. Kalendarz premier serwisów VOD jest jeszcze pełen nowości, ale jeśli obecna sytuacja będzie się przedłużać, to będziemy musieli być gotowi na więcej cierpliwości w oczekiwaniu na nowe tytuły.

Polecamy: Koronawirus przenosi daty premier większości filmów od Sony

Niedawno pojawiły się u mnie pewne wątpliwości, co do regularnego powiększania kolekcji filmów, a wszystko przez coraz bardziej przytłaczającą rolę serwisów VOD. Coraz więcej treści debiutuje właśnie tam, podobnie dzieje się też z klasykami, o które może być ciężko w wydaniu fizycznym. Aktualna sytuacja przypomniała mi jednak, że czasem warto jest przemęczyć się z płytą z filmem, by nie obawiać się problemów po stronie dostawcy usługi czy operatora. Niezależnie od przyczyn.