Felietony

Trzy (moim zdaniem) najbardziej niedoceniane funkcje w smarfonach

KR
Krzysztof Rojek
30

Niedawno opowiadałem wam o przereklamowanych funkcjach w urządzeniu. Dziś porozmawiamy o tych, które nie dostają tyle uwagi, ale bez których nie wyobrażam sobie smartfona.

Jak wielokrotnie już powtarzałem, każdy z nas korzysta z telefonu w odmienny sposób. Dlatego też telefony są miksem pomysłów i technologi, złączonych w takich proporcjach, by postarać się zaspokoić potrzeby jak największej liczby klientów. To się nie zawsze udaje, dlatego jakiś czas temu napisałem dla was tekst o trzech, moim zdaniem, najbardziej przereklamowanych funkcjach w telefonie. Oczywiście, każda moneta ma dwie strony i tak, jak na rynku istnieją szeroko reklamowane funkcje, które do mnie nie przemawiają, tak są też takie, bez których nie wyobrażam sobie korzystania z telefonu i uważam, że ich wprowadzenie znacznie podniosło komfort korzystania ze smartfona. Które z nich są dla mnie najistotniejsze?

Szybkie ładowanie

Oczywiście, dziś szybkie ładowanie, jak wszystko, jest elementem wojny producentów na cyferki. Jeszcze dwa lata temu prędkość 65 W wydawała się kosmicznie szybka, podczas gdy dziś mamy już 120, a nawet - 150 W. Oczywiście, przy takich wartościach każde kolejne ulepszenia będą dawały coraz mniejszy progres i absolutnie nie dziwię się ludziom, którzy nie rozumieją pogoni za tym, by smartfona naładować nie w 30 a w 20 minut.

Dlatego w przypadku szybkiego ładowania nie chodzi mi o konkretną wartość, z jaką do telefonu dostarczana jest energia, ale koncept szybkiego ładowania w ogóle. Zanim pojawiło się ono w telefonach, problem pt. "muszę wyjść z domu za 5 min i orientuję się, że mam rozładowany telefon" był u mnie niezwykle powszechny. Tak - niektórzy mają nawyk ładowania smartfona w nocy. Ja nie mam. Dlatego też szybkie ładowanie to prostu technologia, która mi ratuje w takich momentach skórę, a także - daje trochę większy spokój z korzystania z urządzenia, ponieważ nie muszę strategicznie planować kiedy podładuje telefon. Jeżeli widzę, że mam kilkanaście procent baterii, wiem, że wystarczy kilkadziesiąt minut (a nie dwie godziny), żeby smartfon miał energię na kolejne 24 godziny.

Aparat szerokokątny

Tutaj historia jest bardzo podobna, jak w przypadku szybkiego ładowania. Zaczęło się od telefonów LG, które jako pierwsze wyposażone były w obiektyw szerokokątny. Od nich funkcja została niezwykle szybko podchwycona przez innych producentów i po chwili stała się standardem w telefonach z każdej półki cenowej. I muszę przyznać, że o ile najczęściej ujęcia z kamery szerokokątniej nie mogą równać się tym z głównego obiektywu (zazwyczaj są to soczewki np. z dużo mniejszą rozdzielczością matrycy), to w niektórych przypadkach jest to funkcja niezastąpiona.

Mając pod ręką szerokokątny obiektyw zwyczajnie nie trzeba się martwić o to, czy możemy odsunąć się od fotografowanego obiektu na tyle daleko, by dać radę objąć go w całości. To samo tyczy się chociażby momentów, w których robimy zdjęcie grupie znajomych. Możliwość zmiany aparatu na szerszy kat zamiast kombinować jak to zrobić, by zmieścić wszystkich w kadrze jest sporym komfortem, który dziś uważamy za standard, a o którym kiedyś mogliśmy jedynie pomarzyć.

Obsługa gestami

Jeżeli chodzi o obsługę systemu Android, smartfony przechodziły przez trzy główne fazy rozwoju. Pierwszą z nich były telefony które fizyczne przyciski miały w dolnej ramce urządzenia. Za ich pomocą mogliśmy np. cofnąć się do poprzedniego menu, wrócić na ekran główny czy wywołać opcje aplikacji. Często wtedy w głównym przycisku krył się czytnik linii papilarnych. Potem jednak wszedł iPhone X i z dnia na dzień takie konstrukcje zaczęły się wydawać po prostu przestarzałe. Wtedy nastąpiła faza druga, czyli telefony bezramkowe, które obsługiwane były przez ekranowe przyciski systemowe. Ta faza to tez faza rozwoju gestów niczym z iPhone'a, jednak większość producentów próbowała je rozwiązać po swojemu, dosyć nieporadnie i przez to - niewygodnie.

Pamiętam, jak aktualizacja nakładki  do (chyba) Androida 8 przyniosła do mojego smartfona obsługę gestów w moim Huaweiu i muszę przyznać, że było to zrobione tak, że odbiłem się od tej funkcji jak od ściany. Teraz jednak, kiedy gesty są już zrobione poprawnie, przyznam się, że nie wyobrażam sobie używać telefonu w inny sposób. Taki sposób poruszania się po menu wydaje mi się dziś po prostu naturalniejszy i kiedy przychodzi nowy smartfon na testy, to oprócz włączenia trybu ciemnego, ustawienie gestów jako sposobu nawigacji jest obowiązkowe, ponieważ bez tego wszystko, co robię na smartfonie zajmuje 2x więcej czasu.

A bez jakich opcji wy nie wyobrażacie sobie używania telefonu?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu