Felietony

Co dalej z Netfliksem? Co musi się zmienić, by odzyskał zaufanie widzów?

KK
Konrad Kozłowski
56

Premiera Disney+ w nowych krajach stawia pod większym znakiem zapytania przyszłość Netfliksa, który robi co może, by zatrzymać fotel lidera dla siebie. Czy i jakie zmiany powinien wprowadzić, by nie dać się konkurencji?

Początkowe lata Netfliksa wyglądały zgoła inaczej z perspektywy całego rynku. Żaden z rywali nie mógł stanąć w szranki z gigantem ze względu na ogromną bibliotekę (licencjonowanych) treści oraz niezawodne zaplecze techniczne. To drugie to nadal znak rozpoznawczy Netfliksa, bo problemów z działaniem platformy raczej nie ma, ale pod względem jakości treści pojawiają się pewne powody do narzekania. I pisząc to zdanie mam na myśli wrażenia audiowizualne, a także poziom reprezentowany przez materiał dostępne w usłudze, co jest jeszcze większym wyzwaniem dla giganta w ostatnim czasie. Mimo, że dość regularnie wprowadza na rynek tytuły, które oglądane są przez dziesiątki lub setki milionów widzów w ciągu pierwszego tygodnia, to trudno mówić tu o paśmie sukcesów.

Netflix reaguje, ale czy to będzie kontratak?

Staje się to coraz bardziej widoczne, dlatego platforma reaguje. Wprowadza opcje dodatkowej opłaty za profile używane przez widzów spoza gospodarstwa domowego, rozważa dodanie reklam oraz transmisji na żywo. To trzy rzeczy, o które jeszcze pięć lat temu byśmy Netfliksa nie podejrzewali. Ale krajobraz branży VOD zmienił się nie do poznania. Prime Video od Amazonu zachęca niezwykle atrakcyjną ceną, Disney+ rośnie jak na drożdżach, a mniejsi jak Viaplay budują swój kapitał na tak istotny programach dla widzów jak transmisje sportowe. Zachwyty nad Disney+ nie są przesadzone: platforma wkroczyła do Polski z bogatym katalogiem, świetną jakością treści oraz promocją na start. Poza tym, nawet standardowa cena jest naprawdę zachęcająca, bo to tylko 28,99 zł miesięcznie. Netflix oczekuje ponad dwukrotnie więcej za pakiet z 4 streamami i jakością 4K UHD, co w świetle bardziej restrykcyjnego podejścia do współdzielenia kont będzie nie lada problemem, bo najwyższy pakiet był dla wielu opłacalny tylko wtedy, gdy płaciły za niego cztery osoby.

Netflix musi się zmienić, więc jak rysuje się jego przyszłość? "Wydaje mi się, że Netflix w Polsce czekają ciężkie czasy. Od wczoraj wiele osób aktywowało D+ i są one oczarowane ich bogatą biblioteką. W rozmowach jakie przeprowadzam, bardzo często przewija się stwierdzenie, że Netflix jest pierwszą platformą, z której będą rezygnować. Wydaje mi się, że ten trend będzie niedługo bardzo mocno widoczny. I nie chodzi tylko o to, że N ma coraz słabszą ofertę, której nie są w stanie zrekompensować takie rzeczy jak bardzo dobry nowy sezon Stranger Things."- tłumaczy Dawid Muszyński, redaktor naczelny naEkranie.pl. "Chodzi także o bardzo wysoką cenę abonamentu. W tej samej kwocie możemy mieć D+, HBO Max i Amazon Prime. Matematyka jest tutaj nieubłagana, każdy będzie wolał mieć 3 platformy zamiast jednej." - dodaje.

Netflix nie straci pozycji lidera, ale...

W tej chwili sytuacja ma się całkiem nieźle, bo Netflix stał się wyborem numer jeden dla ogromnej rzeszy widzów i niektórzy nie zrezygnują z niej tak łatwo, jak podkreśla Marta Wawrzyn szefująca serwisowi Serialowa.pl: "Mam wrażenie, że polski rynek VOD jest wciąż w tym miejscu, gdzie 10 lat temu był rynek amerykański, to znaczy Netflix jest dla nas synonimem platformy VOD, a nie jedną z wielu platform. Nie znamy co prawda danych dotyczących faktycznej liczby klientów, ale dane Gemiusa wystarczą, żeby się zorientować w sytuacji - na Netfliksa zagląda miesięcznie jakieś 13 mln Polaków, a druga platforma na liście, czyli ostatnio już nie Player, a HBO Max, ma 4-5 mln i nie potrafi tego utrzymać na stałe".

Wawrzyn nie przewiduje nagłego odpływu użytkowników: "Disney+ namiesza, ale myślę, że jeszcze kilka lat upłynie, zanim zacznie się u nas dziać to, co się dzieje w USA, czyli Netflix rzeczywiście zacznie tracić masowo użytkowników na rzecz innych platform. Teraz ludzie raczej będą dalej chcieli mieć Netfliksa i do tego może coś jeszcze. Produkcje Netfliksa są u nas dalej mylone z produkcjami jakościowymi i jeśli ja nie jestem w stanie wytłumaczyć swoim czytelnikom, że Netflix już od dawna nie produkuje dobrych seriali, to tym bardziej nie wytłumaczę tego komuś, dla kogo Netflix jest tym miejscem, które go przekonało, że seriale to rodzaj rozrywki, który jest wart naszego czasu." Podobnie uważa Muszyński odpowiadając na pytanie, czy Netflix pozostanie liderem rynku: "Na razie tak, ale to jest tylko kwestia czasu jak przestanie nim być. Nie widzę na razie żadnych zapowiedzi by Netflix chciał coś zmienić. Mam wrażenie, że za dużą wiarę kładą w przyzwyczajenie ludzi i ich niechęć do zmian. "

Co powinien zrobić Netflix?

Kolejnym rodzącym się pytaniem jest to dotyczące kierunku, jaki powinien obrać Netflix. Czy powrót do wcześniej działających schematów zapewniłby mu sukcesy? "Netflix powinien wrócić do swoich korzeni, czyli tworzyć mniej kontentu ale o wyższej jakości scenariuszowej. Obecnie mamy zalew przeciętnych czy nawet bardzo słabych produkcji, które tylko marnują nasz drogocenny czas. Już nie wspomnę, że kosztują one tego streamingowego giganta miliony." Muszyński wspomina też wcześniej świetnie odbierane projekty i sugeruje zmiany w ofercie oraz pakietach:  "Takie produkcje jak "House of Cards", "Gambit" czy "Mindhunter" to u nich naprawdę rzadkość. Powoli niestety, i mówię to z wielkim bólem, ludzie przyzwyczajają się, że Netflix staje się synonimem przeciętności. Powinni też pomyśleć nad jakąś promocją cenową i raczej włożyć między bajki ograniczenie dzielenia się kontami, które tak tylko przypomnę sami na początku swojej działalności promowali i z której byli niezwykle dumni. Bez tego ciężko będzie im zatrzymać abonentów już nie mówię o pozyskaniu nowych."

W podobnym tonie wypowiada się Marta Wawrzyn i zwraca też uwagę na działa promocyjne Netfliksa: "Netflix w tym momencie jest najdroższą platformą streamingową, która jednocześnie ma najmniej wartościowych rzeczy do zaoferowania. I zamiast porozmawiać poważnie o obniżce ceny, chce iść na wojnę z użytkownikami współdzielącymi konto, podczas gdy konkurencja wręcz chwali się liczbą profili i urządzeń, na jakich można jednocześnie oglądać filmy i seriale. To nie jest dobra droga, zwłaszcza że -- jak już kiedyś rozmawialiśmy -- Netflix po prostu przestaje być sexy." Czy podejmowane przez platformę kroki, przy dobieraniu nowych projektów powinny ulec zmianie?

"Netflix powinien spojrzeć krytycznie na swoje kolejne zamówienia, a następnie zredukować je przynajmniej o połowę. Przestać kasować po dwóch, trzech sezonach seriale, które dopiero się rozwijają, mają solidną bazę fanów i potencjał, żeby stać się czymś więcej. Dbać o marki, promować produkcje jakościowe, budować pozytywny przekaz wokół swoich seriali, zacząć znów pojawiać się na fanowskich konwentach (w tej chwili Netflix próbuje zastąpić eventy, które znamy od lat, własnymi eventami, jak Tudum czy Geeked Week)."

"Przypomina mi się otwarcie tegorocznego finału "Saturday Night Live" i jak Natasha Lyonne przedstawiła się, że jest twórczynią takiego serialu "Russian Doll" na Netfliksie. Po czym dodała sarkastycznie, że taaak, to właśnie są dwie rzeczy, z którymi w dzisiejszych czasach chcemy się kojarzyć - Rosja i Netflix. Mocny żarcik, ale uzasadniony pod każdym względem. Jeśli nie zauważyliście, że 2. sezon "Russian Doll" w ogóle był na Netfliksie, to dlatego, że specjalnie tym faktem się nie chwalono. A przecież mówimy o jednym z najbardziej chwalonych seriali, który miał nominacje do Emmy, Złotych Globów i wygrał nagrodę TCA, stowarzyszenia amerykańskich krytyków telewizyjnych." - dodaje Wawrzyn.

Wszyscy widzieliśmy, jakim echem odbiła się premiera Disney+, ale czy tak bardzo wpłynie to na polski rynek?" Disney+ namiesza, ale myślę, że jeszcze kilka lat upłynie, zanim zacznie się u nas dziać to, co się dzieje w USA, czyli Netflix rzeczywiście zacznie tracić masowo użytkowników na rzecz innych platform" - tłumaczy Marta. "Netflix jeszcze przez wiele miesięcy, a pewnie i kilka lat pozostanie liderem, mimo że jego oferta pozostawia wiele do życzenia. Wejście Disney+ pokazało jakościową przepaść nie tylko pomiędzy originalsami tej platformy (wliczając w to takie marki, jak Hulu i FX, które u nas będą już tylko na Disney+) a produkcjami Netfliksa. Do tego dostaliśmy całą masę kultowych seriali, na czele z "Lost - Zagubieni", "Buffy" i "Z Archiwum X". Tego ostatniego Netflix nigdy już mieć nie będzie - wszyscy rzucili się odzyskiwać swoje licencje, więc w efekcie na Netfliksie kultowych seriali już prawie nie ma. Netflix zaczyna przypominać cmentarzysko skasowanych seriali, do których nie ma po co wracać.

Quo vadis Netflix?

Wszystkie informacje, jakie pojawiają się w mediach na temat podejmowanych przez Netfliksa działań sugerują, że platforma błyskawicznie próbuje zmienić swoją strategię. Wzięcie pod uwagę wprowadzenia reklam, streamingu na żywo oraz uczynienie oferty jeszcze bardziej skomplikowaną przypomina działanie w afekcie, a nie przemyślany plan. Dokąd to zaprowadzi Netfliksa?

 

 

 

 

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu