Militaria

Niebieski, futurystyczny i elektryczny. Ciekawy demonstrator KTO o napędzie hybrydowym

KK
Krzysztof Kurdyła
5

Na trwających od paru dni targach obronnych Eurosatory naprawdę sporo się dzieje, zarówno w tematach nowoczesnego, jak bardziej tradycyjnego sprzętu. Jednym z najciekawszych projektów na jaki się natknąłem jest koncepcyjny kołowy transporter opancerzony o napędzie hybrydowym.

Nie tylko Rheinmetall

Pojazd, o którym tutaj mowa, przygotowała firma FFG (Flensburger Fahrzeugbau Gesellschaft mbH), czyli w Polsce raczej mało znany, średniak z niemieckiego rynku. Firma nijak nie może równać się z takimi potentatami jak Rheinmetall czy Krauss-Maffei Wegmann (KMW), ale jednocześnie to, co przygotowali, pokazuje jak duże są możliwości niemieckiego przemysłu obronnego.

Złośliwi mogliby napisać, że są wręcz odwrotnie proporcjonalne do możliwości pomocowych tego kraju, ale przecież my złośliwi nie jesteśmy. W każdym razie FGG to firma, która zajmuje się raczej remontowaniem i modernizacją istniejących pojazdów bojowych, opracowywaniem do nich konkretnych modułów, samodzielnie produkuje zaś głównie pojazdy wsparcia technicznego.

Spojrzenie w przyszłość

Tymczasem na targi przywieźli efektownie wyglądający koncept kołowego transportera opancerzonego Genesis, będącego demonstratorem dla opracowywanego przez firmę hybrydowego zespołu napędowego. Przedstawiciele FFG otwarcie przyznali, ze nie jest to gotowy produkt i nie zamierzają zbierać na niego zamówień. Z tego też chyba względu zdecydowali się go pomalować na zupełnie niewojskowy, niebieski kolor.

Tworząc Genesis, firma chciała zdobyć praktyczne doświadczenia w zakresie tych niespotykanych dotąd w pojazdach wojskowych napędów. Patrząc na profil jej działalności, FFG widzi się raczej jako dostawca takiego rozwiązania dla np. wspomnianych gigantów, do produkowanych przez nich wozów. Przedstawiciele firmy nie ukrywają, że według ich ocen, upowszechnienie się hybryd, nawet w cięższych pojazdach to kwestia niezbyt długiego czasu.

KTO Genesis

Genesis, jak na prototyp wygląda zaskakująco „dopracowanie”, a zarówno zdjęcia, jak i dane podane przez twórców wskazują, że nie jest to sklejkowo-kartonowy demonstrator designu. Pojazd został przygotowany jako duży i ciężki, około 40-tonowy KTO z napędem 8x8. Mierzy sobie dobrze ponad 8 metrów długości i 3,2 m szerokości. Kadłub z podwoziem ma 2,4 metra wysokości, waży około 25 ton i ma możliwość przewożenia 10-osobowego desantu. Można go dociążyć o kolejne 15 ton, na targach pokazano wersję wyposażoną w bezzałogową wieżę z działkiem 30 mm.

Najciekawszym elementem wozu jest oczywiście jego system napędowy. Genesis ma na pokładzie 6-litrowy silnik Deutz o mocy 270 KM. Każda oś została wyposażona we własny silnik elektryczny o mocy 230 KM. Zasilane są one z pakietu baterii litowo-jonowych dostarczających napięcie 640V. W tym ostatnim przypadku firma planuje przejście na system generujący 800 V.

Wszystkie elementy systemu elektrycznego ukryte są pod podłoga wozu, silnik diesla i baterie są zamontowano z przodu i odizolowano od załogi stalową przegrodą. Układ napędowy został też wyposażony w system odzyskiwania energii przy hamowaniu. Pojazd ma na dziś stosunek mocy do masy na poziomie 45 KM/t, a moment obrotowy na koło ma wynosić ogromne 15 622 Nm.

Pozwolić to ma temu interesującemu pojazdowi osiągać prędkości rzędu 100 km/h, wjeżdżać na wzniesienia o nachyleniu 60% i zjeżdżać po zboczach o nachyleniu 30%. Zasięg w trybie elektrycznym określono na 150 km przy prędkości 40 km/h, włączenie silnika spalinowego wydłuży go do 600 km, nawet przy prędkościach rzędu 60 km/h. Pojazd ma obecnie wchodzić w fazę testów praktycznych, mających potwierdzić powyższe założenia.

Ciekawie rozwiązano też system kierowania pojazdem. Schowane za burtami koła nie są skrętne, a za wykonywanie manewrów odpowiada system skid-steering, podobny trochę do sposobu w jaki skręcają czołgi, w zakręcie różnicowana jest prędkość obrotowa poszczególnych kół. Wszystkie systemy oraz oprogramowanie wymienionych układów mają być autorstwa FFG. Widać, że firma raczej nie oszczędzała na tym projekcie.

Obiecujący koncept

Nie da się ukryć, że prototyp Genesis wygląda zaskakująco, bardzo oryginalnie i po prostu ciekawie. Zastosowano w nim sporo interesujących rozwiązań, które na papierze mają sporo sensu. Jeśli czegoś bym się tu obawiał, to wspomnianego systemu skrętnego, szczególnie w momencie, gdy któryś z silników uległby awarii. Oczywiście odpowiedź na pytanie czy to ma sens, poznamy po testach poligonowych. Nie mniej, jak na firmę, która dotychczas nie „uciekała” w te rejony, FFG stworzyło projekt robiący duże wrażenie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu