Zmarł aktor światowej klasy. Zapisał się w pamięci kultowymi rolami i nawet gdy nie był na pierwszym planie, to przyciągał uwagę. Walczył z chorobą od kilku lat.

Zmarł aktor Val Kilmer, gwiazda takich hitów jak Top Gun, czy kultowego (z różnych względów) Batman Forever. Odchodzi w akompaniamencie pochwał oraz wspominań o jego trudnym charakterze. Jedno jest jednak pewne, że jego ślad na zawsze pozostanie w historii współczesnej kinematografii.
Nie żyje gwiazda kina. Val Kilmer zmarł w wieku 65 lat
Aktor był znany publiczności z ogromnej ilości hitów, odgrywania kultowych postaci i trudnego charakteru. Trudno sobie wyobrazić, aby jego postać nie dopełniała roli Toma Cruise'a w Top Gunie (u początków kariery Kilmera). Tombstone, na pewno nie byłby takim samym westernem bez niego, a i kultowego z różnych powodów Batmana Forever niełatwo jest sobie wyobrazić bez jego roli. Całe jego życie to była gra aktorska, więc aż trudno sobie wyobrazić co musiał przeżywać, gdy w 2014 roku otrzymał diagnozę od lekarza – rak gardła. Jak podała jego córka Mercedes dla New York Timesa, zmarł z powodu zapalenia płuc.
W swoim życiu miał okazję pracować z największymi artystami całej branży. Zaczął grać wcześnie, bowiem nie zdążył ani skończyć 17 lat, lecz kariera wybuchła dopiero dekadę później, gdy zaczął grać w hitach lat 80. Zaczął u boku Toma Cruise'a, a potem dostał szansę w mega produkcji fantasy George'a Lucasa i Rona Howarda Willow. Współpracował także z legendą kina, Marlonem Brando w źle przyjętym filmie (słusznie zresztą) Wyspa doktora Moreau, a także z Carrie-Ann Moss w Czerwonej Planecie.
Odchodzi w akompaniamencie wspominań jego talentu i trudnego charakteru. Aktor Josh Brolin idealnie to nakreślił, pisząc na Instagramie: Będzie mi Ciebie brakować. Byłeś bystry, wymagający, odważny, niezwykle kreatywny – prawdziwa petarda. Niewiele takich osób zostało. Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się tam, w niebiosach, gdy w końcu tam dotrę.
Źródło: Guardian
Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu