Felietony

Nie scrolluj dalej. Spójrz, jak zmieniło się Twoje życie

Jakub Szczęsny
14

Drogi Pamiętniczku. Przed pandemią, wojną oraz hiperinflacją i tym samym - zniesmaczeniem pewnymi nieaktualnymi już ideałami, człowiek miał poczucie, że żyje w najlepszym momencie naszej cywilizacji. Że ma szansę przeżyć te momenty, o których wcześniejsze generacje mogą pomarzyć. Przyszłym natomiast wyszykujemy piękne miejsce do "robienia swojego".

Nie macie poczucia, że jest bardzo "inaczej"? Jakoś się przyzwyczailiśmy do przeniesienia bardzo wielu rzeczy do rzeczywistości wirtualnej. Młodzi wchodzący w pracę zdalną mają czasami wrażenie, że prawdopodobnie coś robią, ale jest to tak bardzo "ezoteryczne", że aż wręcz nierealne. Obecna sytuacja spowodowała, że nasze więzi społeczne mocno się rozluźniły. Świat wirtualny daje nam namiastkę tego, co możemy mieć w "tradycyjnych warunkach".

Dzieciaki, które w trakcie pandemii miały lekcje zdalne, czują się często wyobcowane. Wyrwane wprost z bardzo newralgicznego momentu, jakim jest etap socjalizacji w życiu człowieka - obecnie mają problem z nawiązywaniem przyjaźni, nie czują potrzeby wychodzenia gdziekolwiek. Oczywiście to nie jest reguła, ale takich dzieciaków jest coraz więcej. Te, które miały pewne deficyty w zakresie umiejętności komunikacji z rówieśnikami, zatapiają się mocniej niż kiedykolwiek w "wirtualu" i tam właśnie żyją. Obecna sytuacja wręcz premiuje takie odstępstwa od normy i jest w stanie pogłębiać pewne niekorzystne stany emocjonalne.

Ale narzekasz, znowu

Jak podaje Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gorzowie Wielkopolskim, sama pandemia dla dzieci okazała się być ogromnym stresem. Na tyle, że odnotowano częstsze przypadki schorzeń psychicznych u najmłodszych oraz młodzieży. Coś, co wydaje nam się czasami nie do pomyślenia, jest obecnie faktem, w dodatku o większej skali niż kiedykolwiek. Izolacja, poczucie zagrożenia i obawa o najbliższych są w stanie spowodować przypadki PTSD i negatywnie wpływają na późniejsze relacje z rówieśnikami.

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy psychiatrzy odnotowali częstsze występowanie depresji, stanów lękowych, zaburzeń nerwicowych, problemów ze snem i apetytem, a także zespołu stresu pourazowego (PTSD) wśród dzieci i młodzieży. W związku z tym, specjaliści apelują do rodziców, opiekunów i pedagogów o wzmożoną czujność i podpowiadają, jak wspierać dzieci i młodzież w nowej, postpandemicznej rzeczywistości.

Ale przecież chorują nie tylko najmłodsi. Znacie kogoś, kto w czasie pandemii podupadł na zdrowiu psychicznym? Wyizolował się od znajomych, zatracił w czymś: pracy, narkotykach, osobistej pasji? Nie realizuje się w życiu społecznym i akceptuje pewien trend - emocjonalnej samotności. Od randek mamy Tindera, od komunikacji Messengera, od spotkania w pracy Zooma lub Slacka, a od zakupów Glovo, czy Pyszne.pl.

U siebie nawet zauważam to, że nie jest już tak, jak było. Owszem, nie mam problemu z tym, aby wyjść do sklepu, porozmawiać z kimś na mieście. Aczkolwiek wszędzie widać piętna pandemii. Nie ma już tylu wyjazdów służbowych z Antyweba, dzieje się mniej. Można było to dawno przerzucić do świata wirtualnego i pandemia okazała się katalizatorem tego procesu. Znajomych widuje się rzadziej. Z radością postanowiłem iść w coworking po zmianie drugiej pracy, kiedy już miałem okazję objąć cały pion marketingowy w firmie technologicznej: tam spotykam wielu ciekawych ludzi o podobnych zainteresowaniach.

Są tacy, którym to odpowiada. Od zawsze mieli problem z relacjami z innymi ludźmi i lubią zaszyć się w czterech ścianach: pracować kiedy chcą i jak chcą, nie wychodzić z domu, zakopywać się w kołdrze i oglądać non-stop seriale na Netfliksie. To wszystko jednak nie prowadzi do niczego dobrego. Wydaje się, że mamy za łatwo, za bardzo na wyciągnięcie ręki. Złapałem się nawet na tym, że słabiej już dogaduję się z wcześniejszą generacją: ludzie ode mnie 10 lat młodsi mają już zupełnie inne spojrzenie na świat, inne priorytety, inaczej przeżywają konkretne emocje.

Świat się zmienia, a my nie mamy na to wpływu

Straciliśmy też poczucie bezpieczeństwa. Szybko okazało się, że świat wcale nie jest taki pokojowy, jak nam się wydawało. Mieliśmy wrażenie, że za naszych czasów nie zdarzy się już wojna, Internet tak się nie podzieli. Nie będzie tylu tragedii, które możemy niejako skonsumować i wręcz wmusza się je w nas przez media. Staliśmy się jak zombie, którzy karmią się informacjami, przeważnie złymi. A w ostatnim czasie już tragicznymi wręcz.

Kończąc już, czuję momentami zażenowanie z powodu mojej naiwności. Bo ja serio sądziłem, że żyjemy w najlepszym dla nas czasie. Że już nie będzie wojen, że nikt nie wprowadzi tak radykalnych zmian technologicznych, a i nie trafi nas coś, co na zawsze zmieni nasz świat. A miało być tak dobrze...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu