25

Zdziwieni nowościami Netflix? Popatrzcie co się najlepiej ogląda

Dlaczego Netflix zamawia, kupuje i produkuje takie, a nie inne filmy oraz seriale? Zerknijcie na listę najpopularniejszych tytułów i szybko zrozumiecie, o co tu chodzi.

Reakcje na kolejne zapowiedzi i nowości Netfliksa od pewnego czasu wpisują się w pewien schemat. Nie mam żadnych problemów, by odgadnąć, jaka będzie wstępna opinia widzów na temat danego serialu czy filmu, choć czasem staram się przełamać tę passę i próbuję inaczej podejść do niektórych premier. U wielu widzów brakuje tej chęci dania drugiej szansy, są bardziej asertywni, co mnie kompletnie nie dziwi, choć wiem, że czasem można przegapić naprawdę udaną produkcję tylko dlatego, że wcześniejsze dokonania stacji/serwisu/reżysera/scenarzysty nie były tak dobre.

Ależ to będzie widowisko! Poznaliśmy obsadę serialu „Obi-Wan Kenobi” w uniwersum Star Wars

Jak działa Netflix?

Na temat tego, jak działa teraz Netflix i jak kreowana jest u podstaw strategia serwisu, można by napisać książkę. Algorytmy i statystyki mogą nie grać pierwszych skrzypiec, ale jestem przekonany, że są niezwykle mocnym argumentem podczas wewnętrznych dyskusji na temat tego, w jakim kierunku powinna zmierzać platforma. Konkretne tytuły pokazują, że Netflix uwielbia korzystać z działających schematów, które są tylko delikatnie inaczej doprawiane, by smakowały inaczej, ale generalnie mamy znów do czynienia z tym samym daniem.

Kina wracają do formy? Wystarczył „Godzilla vs. Kong”, by pobić rekord!

Najlepszy skład nie zagwarantuje zwycięstwa

Netflix ma tendencję do przejmowania i zatrzymywania u siebie najlepszych twórców, co oczywiście nie jest żadną niespodzianką, ale jestem ciekaw jak długo jeszcze będzie można eksploatować pomysłowość Ryana Murphy’ego czy Alexa Piny i Esther Martínez Lobato – pierwszy wymieniony stoi za takimi hitami jak „Glee”, „American Horror Story” i „American Crime Story”, a dla Netfliksa stworzył „Hollywood”, „Ratched” i „Wybory Paytona Hobarta”. Jego współpraca z platformą ma potrwać kilka lat, więc możemy spodziewać się kolejnych projektów, podobnie jak i od wspomnianego duetu, który odpowiadał za „Dom z papieru”, a później przygotował również „White Lines”, a teraz „Sky Rojo”. Reakcje na nowe produkcje tych twórców były raczej mieszane, co potwierdza tezę, że nie każdy ma monopol na sukces.

Anime zaciekawiło mnie bardziej niż gra. Recenzja DOTA: Dragon’s Blood na Netflix

Ale to nie zmienia znacząco taktyki Netfliksa, bo oprócz znanych nazwisk stojących za jego projektami (a taką metodę stosuje też wiele innych platform i stacji), serwis ma w zwyczaju powielanie działających mechanizmów w konkretnych serialach. Ruch ku produkcjom sci-fi po sukcesach „Stranger Things” oraz „Dark” był nader widoczny – w Europie nakręcono kolejne seriale oparte o paranormalne czy apokaliptyczne elementy, zazwyczaj z nastoletnimi bohaterami w rolach głównych. Nie brakuje też oper mydlanych w różnych okolicznościach, a to się po prostu ogląda.

TOP 10 na Netflix mówi tak wiele

I choć znajdujących się w TOP 10 Netfliksa seriali nie zaliczymy do lokalnej czy światowej czołówki, to w wielu przypadkach są one po prostu wystarczające, by przykuć widzów do ekranu. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy oferta platformy wzbogaca się o lepiej oceniane i bardziej znane za oceanem tytuły, które z pewnych powodów w Polsce nie doczekały się podobnego zainteresowania. Czasem sprawa rozbija się o tematykę, czasem o formę, czasem o język.

Powierzchowne podejście do katalogu Netfliksa

Powodów jest wiele, ale do subskrybentów Netflix w pierwszej kolejności docierają najbardziej promowane i obecne we wszelkich materiałach marketingowych tytuły. Te często wpisują się w panujący trend, bo Netflix dostrzega potencjał i deficyt konkretnego rodzaju treści. One powstają, bo podobne cieszył się do tej pory popularnością, a te nowe będą cieszyć się popularnością bo są niejako przedłużeniem tego, co było, więc z rozpędu widzowie biorą się za oglądanie.

Kwiecień na Netflix – mnóstwo nowości, w tym dwie mocne polskie premiery

Wielokrotnie lista TOP 10 na Netflix była dla nas źródłem zaskoczenia i zawodu, tym bardziej, że to często nie jest wina użytkowników, że nie są świadomi obecności wielu wartych uwagi produkcji na platformie. Jestem przekonany, że premiera dokumentu „Apollo 11” przejdzie kompletnie niezauważona przez zdecydowaną większość subskrybentów w Polsce, a to jeden z najlepszych dokumentów ostatnich lat. Takie przykłady można by mnożyć. Tymczasem marnie odebrane „Ferajna z Baker Street”, „Sky Rojo” czy dość niespodziewane „Ginny & Georgia” nie mają problemu, by utrzymać się w TOP 10.