VOD

Reklamy na Netfliksie to kolejne ograniczenia. Gra nie warta świeczki?

Konrad Kozłowski
2

O tańszym pakiecie Netfliksa zawierającym reklamy mówimy od kilku miesięcy. Prawdopodobnie zostanie on uruchomiony na początku 2023 roku i cały czas dowiadujemy się o nim czegoś nowego.

Niemal każdy większy gracz na rynku VOD rozważa lub wdraża plan z reklamami. Disney+ jest o krok, HBO Max już posiada taką ofertę, a za kilka miesięcy także i Netflix uruchomi nową ofertę. Celem jest oczywiście zwiększenie liczby subskrybentów oraz zatrzymanie tych, którzy chcą zaoszczędzić. Serwisów VOD przybywa, ale widzowie nie są zainteresowani zwiększaniem wydatków, dlatego jeśli jedna z platform stanie się za droga, to anulowanie abonamentu będzie koniecznością. Już teraz wiele osób żongluje subskrypcjami, z niektórych całkowicie rezygnują, dlatego nic dziwnego, że każdy z serwisów będzie starał się uczynić swoją ofertę jak najbardziej przystępną. Patrząc na sukcesy pakietu z reklamami od HBO Max, trudno mi jednak uwierzyć w rewolucję, jaką takie oferty miałyby wprowadzić.

Netflix wprowadzi nowy plan, ale czy zmieni ofertę?

Netflix oferuje na tę chwilę najbardziej skomplikowany zestaw pakietów: aż trzy warianty cenowe i trzy zupełnie inne oferty różniące się jakością materiałów i liczbą jednoczesnych streamów. Gigant raczej przespał moment na aktualizację asortymentu i teraz będzie starać się to nadrobić. Nadchodzący pakiet z reklamami będzie najtańszy, ale czy wpłynie na pozostałe? Czy ceny znów pójdą w górę? Jak na razie nie mówi się o kwotach, gdy pojawia się temat reklam na Netfliksie, ale patrząc na to, jak funkcjonuje to w USA na Disney+ i HBO Max nie byłbym przesadnym optymistą.

Na całe szczęście pakiet z reklamami nie tak prędko zawita do Polski. Żadna z usług nie rozważa uruchomienia takowej oferty w naszym regionie, ale chyba nie będzie za czym płakać. Netflix zapowiedział, że obecność reklam będzie oznaczać pewne braki w katalogu, ponieważ nie wszystkie licencje pozwalają platformie na umieszczanie treści promocyjnych przed lub w trakcie oglądania. Być może nawet nigdy Netfliksowi nie uda się przełożyć biblioteki filmów i seriali 1:1 do planu z reklamami, a to tylko początek ograniczeń.

Tańszy pakiet i reklamy? Wybrakowany katalog i brak trybu offline

Dziś dowiadujemy się bowiem, że najtańszy plan ma nie pozwalać na pobieranie filmów i seriali do pamięci urządzenia, byśmy mogli je oglądać bez dostępu do Sieci. Tryb offline był nie lada nowością na Netfliksie i mi osobiście wielokrotnie zdarzało się z niego korzystać - czy osoby płacące mniej pogodzą się jednak z niepełnym katalogiem i brakiem trybu offline? W świetle takich informacji zaczynam dochodzić do wniosku, że Netflix będzie chciał zrewolucjonizować branżę po raz kolejny wprowadzając na rynek historycznie niski abonament. Tylko w ten sposób byłby chyba w stanie przekonać niezdecydowanych i zachęcić ich do wyboru tej platformy, zamiast któregokolwiek z konkurentów.

Ruch ku tańszym pakietom pokazuje, że firmy będą chciały dotrzeć do jak największego grona odbiorców i są gotowe porzucić dotychczasowe założenia i standardy, którymi się kierowały. Oczywiście nikt nie będzie zmuszony do oglądania reklam na VOD, o ile będzie gotowy zapłacić odpowiednio więcej. Subskrypcja Disney+ w USA podrożała właśnie ze względu na obecność nowego, tańszego pakietu i choć nie ma żadnych planów wprowadzenia takiej oferty do Polski, to niewykluczone, że któregoś dnia giganci zmienią zdanie wobec pozostałych rynków.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu