62

Netflix zakręca kurek i obniża jakość filmów? Nie wierzę, w to co widzę

Jeśli wydawało Ci się, że w ostatnich dniach część filmów i seriali na Netflix nie wygląda tak dobrze, jak wcześniej, to nie jesteś jedyny. Czyżby usługa VOD ograniczyła jakość obrazu?

Jakość nigdy nie była problemem Netfliksa

Netflix od samego początku był dla mnie serwisem, gdzie nie musiałem obawiać się o jakość materiałów. To własnie ta usługa VOD spopularyzowała w pierwszej fazie rozdzielczość 4K, a jeśli w początkowym okresie dostępności w Polsce jakieś tytuły wyglądały na Waszych telewizorach niezbyt dobrze, to wynikało to z jakości plików, jakie dostarczone były Netfliksowi przez dystrybutorów. Tyczyło to się między innymi produkcji Warner Bros., ale na szczęście sytuacja uległa zmianie. Od początku 2016 roku możemy cieszyć się katalogiem i jakością filmów i seriali, które oferowane są nie tylko w 4K, ale wspierają także HDR, Dolby Vision czy Dolby Atmos. Jeśli posiadacie kompatybilny z nimi sprzęt, to będziecie mogli nacieszyć oczy i uszy.

Polecamy: Jak wyłączyć automatyczne odtwarzanie na Netflix

Jednocześnie produkcje niedostępne w 4K – starsze filmy i seriale, a także tytuły na licencji – znajdują się w ofercie Netfliksa w rozdzielczości 1080p, która jest wystarczającą jakością dla wielu widzów. Warto jednak przypomnieć, że oprócz rozdzielczości materiału, niezwykle ważna jest ilość informacji w obrazie, czyli tak zwany bitrate. To on w dużej mierze wpływa na to, jak prezentują się poszczególne sceny i jeśli stopień kompresji jest zbyt wysoki (a bitrate zbyt mały), to zamiast wyraźnego i ostrego obrazu otrzymamy tak zwaną pikselozę. Jest to nader widoczne w dynamicznych i bogatych scenach (na przykład pościg przez zróżnicowaną scenerię, gdzie zbyt niski bitrate powoduje zlewanie się podobnych do siebie obszarów).

Gorsza jakość obrazu na Netflix(?)

Netflix, podobnie jak inne serwisy VOD, ponosi koszty związane z ruchem w serwisie, dlatego od samego początku istnienia usługi w pocie czoła pracuje nad optymalizacją kompresji – to znaczy zmniejszeniem ilości przesyłanych danych przy zachowaniu jakości obrazu i dźwięku. Jest to szczególnie istotne dla użytkowników korzystających z serwisu na łączach i urządzeniach mobilnych (np. dzięki nowym mobilnym planom Netfliksa). W przypadku domowego seansu przy stałym połączeniu z Internetem, na przykład za pośrednictwem światłowodu, takie obawy nas nie dotyczą i można cieszyć się maksymalną jakością obrazu, jaką tylko serwis dysponuje.

Dlatego powtórzę się i napiszę, że nawet na odbiornikach 4K (do 55 cali) materiały w 1080p wcale nie wypadały tak źle, bo niższa rozdzielczość rekompensowana była odpowiednim bitratem. Wiem, bo wiele takich produkcji oglądałem – seriale „W garniturach”, „Brooklyn 9-9” czy „Mad Men” prezentowały się naprawdę dobrze i bez widocznych skutków kompresji. To zmieniło się w okolicach weekendu, gdy oprócz wspomnianych tytułów postanowiłem powtórzyć film z Willem Smithem „Jestem legendą”. Widoki zapuszczonego Nowego Jorku, na którego ulicach wyrosły rośliny, a pomiędzy porzuconymi autami przebiegały sarny i inne zwierzęta, wypadały koszmarnie. Byłem gotów na jakość niższą, niż 4K, ale byłem naprawdę zdumionym tym, co zobaczyłem.

1080p na Netflix w przeglądarce osiąga w serialu „Mad Men” do ok. 3 Mbps

Nie zauważyłem, by treści w 4K (głównie oryginalne produkcje Netfliksa) dotknął ten sam problem, ale dość szybko zorientowałem się, że nie jestem jedyną osobą, która zauważyła zmiany w poziomie kompresji materiałów na Netflix. Na forum Filmożerców opublikowany został także post, w którym autor porównał wcześniej obowiązujące wartości z aktualnymi – to spadek bitrate’u z 6-8 Mbps do 2-5 Mbps. Moje spostrzeżenia potwierdzili też znajomi, którzy podobnie jak ja dość skrupulatnie przyglądają się jakości obrazu w filmach i serialach, ale myślę, że nawet mniej zaangażowani w takie obserwacje widzowie mogli dostrzec spadek jakości na większych ekranach, bo tam zdecydowanie jest ona najbardziej zauważalna.

Skąd taka decyzja u Netfliksa?

Wysłaliśmy do Netfliksa zapytanie o zaistniałą sytuację, bo aktualne okoliczności mogą być i z pewnością są przyczyną wzmożonego ruchu w serwisie VOD, a w takiej sytuacji platforma mogłaby obawiać się problemów z wydajnością serwerów.