Świat

Napij się Coca-coli, wtedy poddasz się w meczu online. Tak wynika z reklamy

KR
Krzysztof Rojek
37

Coca-Cola wypuściła nową reklamę, która na lata zapisze się złotymi zgłoskami jako przykład cringe'u i tego, jak nie robić takich klipów.

Tworzenie akcji marketingowych dla gigantycznych korporacji to bardzo niewdzięczne zadanie. Z jednej strony non stop wymagany jest świeży pomysł, a z drugiej, ze względu na to że nad finalną produkcją czuwa masa osób, nie trzeba wiele by nawet świetną koncepcję przerobić na coś, czego nie da się oglądać. Co jednak, jeżeli sam pomysł od początku pokazuje, że twórca kompletnie nie rozumie, jaki przekaz pójdzie w takiej reklamie w świat? Cóż, błąd może zostać wychwycony na etapie realizacji i pewnie dzięki temu świat nie dowiedział się o wielu kompromitujących reklamach. Jeżeli jednak tak się nie stanie, dostajemy twór taki jak w tej reklamie. I kiedy myślałem, że nic gorszego przez najbliższy czas nas nie spotka, ze swoją reklamą wyszła Coca-Cola.

Co Coca-Cola myślała publikując tę reklamę?

Jeżeli jeszcze nie widzieliście wspomnianego dzieła, zamieszczam go poniżej:

W klipie widzimy jakiś bliżej niesprecyzowany turniej e-sportowy, w którym gracze przeciwnych drużyn ścierają się na mapie w grze w klimatach średniowiecznego fantasy. W pewnym momencie gracz, który wyraźnie przegrywa swoje starcie sięga po butelkę Coli, po czym respawnuje się na mapie. I kiedy myślimy, że zaraz dzięki mocy, którą dało graczowi te kilka łyków Coli zacznie on rozstawiać przeciwników po kątach, tej sprawia, że jego postać... odrzuca swój oręż. Gest ten ma taką moc, że tak samo robią gracze drużyny przeciwnej, ku niedowierzaniu widzów i komentujących.

I ja rozumiem, że Coca-Cola jak Nokia łączy ludzi, ale tutaj ktoś chyba nie wie, o czym opowiada

Obejrzałem klip Coli 3 razy i w dalszym ciągu, tak jak komentatorzy wydarzenia, nie jestem w stanie określić, co tu się właściwie stało. Albo inaczej - wiem, ale nie rozumiem, w jaki sposób ktoś połączył to w całość. Widzicie, każda marka ma dziś swoją ideologię z którą bardzo chce być łączona. I tak marka butów sportowych będzie promowała w swoich klipach wytrwałość i dążenie do celu, a marka piwa - mówiła, że spędzanie czasu w gronie przyjaciół jest ważne. Coca-Cola także ma swoją ideologię, która jest widoczna we wszystkich jej klipach. Zauważcie, że w spotach coli praktycznie zawsze pojawia się motyw uczuć i dzielenia się tymi pozytywnymi uczuciami z innymi, co ma odbicie w ich claimie "taste the feeling".

I we wspomnianym klipie Coca-Cola właśnie to chciała pokazać. Wiecie - promowanie takich rzeczy jak pokój, zaprzestanie walki etc. bardzo dobrze wpisuje się w kanwę pozytywnych emocji, którymi można się dzielić. Tyle że w siedzibie Coca-Coli nikt chyba nie ma pojęcia o tym, jakie wartości są cenione w świecie graczy i zabrał się za temat bazując wyłącznie na tym, żeby dobrze zobrazować ideologię marki, a nie żeby miała ona cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Oczywiście - są sytuacje w których taki scenariusz mógłby się sprawdzić. Jednak w e-sporcie, gdzie ceni się zgranie zespołu, taktykę, determinację i poświęcenie takie zachowanie, jak przedstawione na klipie, jest zaprzeczeniem wszystkich pozytywnych wartości łączonych z tą dziedziną życia. To, co zrobił zawodnik po wypiciu Coli to poddanie meczu. Oznacza to nie tylko przegraną, ale też - zawiedzenie wszystkich osób z drużyny, które ciężko pracowały by dostać się do wielkiego finału. W jakim świetle stawia to Colę? A no właśnie.

Coca-Cola kompletnie przestrzeliła wspomnianą reklamę, co widać po komentarzach i ocenach ludzi. Nie zgadza się tu wszystko, od pomysłu po przesłanie, nie mówiąc już że gra ogrywana na turnieju wygląda jak jakaś tania produkcja mobilna. Cola słusznie zbiera za to negatywne oceny, a jednak wciąż promuje ten klip w swoich social mediach. Może na przyszłość warto nieco oderwać oczy z nad briefu i zobaczyć, czy to co się robi, w ogóle ma sens.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: