najlepsze głupie komedie
10

Głupie, głupsze i najśmieszniejsze komedie nie tylko na Prima Aprilis

Wszyscy lubimy się czasem pośmiać. Nie trzeba tego jednak zawsze robić przy czymś wysublimowanym i na poziomie. Czasem wystarczą głupoty i najlepsze komedie z tego rodzaju.

Głupkowatych komedii w kinie zdecydowanie nie brakuje. Oczywiście każdy tę „głupkowatość” rozumie całkowicie inaczej. Na liście znalazły się filmy, które można byłoby określić mianem guilty pleasure. Niby wiemy, że to najprostsza z możliwych rozrywek, a jednak bawimy się znakomicie. Czasami każdy z nas potrzebuje takiego odprężenia i odmóżdżenia, które ułatwi nam reset głowy w tych trudnych czasach. Tego typu produkcje można byłoby wymieniać godzinami. Wiele klasyków nie znalazło się na liście, która nie może ciągnąć się przecież w nieskończoność. Jakie są więc wasze ulubione głupie komedie, o których nie wspomnieliśmy?

Filmy w czasach zarazy, czyli najlepsze produkcje o epidemiach i wirusach

Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej

Ten długaśny tytuł całkiem zgrabnie opisuje sens całości. Borat, czyli dziennikarz kazaskiej telewizji, wyrusza do Stanów Zjednoczonych, aby poznać amerykańską kulturę. Prostak, ksenofob, seksista, homofob i kretyn – tak najprościej można byłoby opisać główną postać. Te wszystkie cechy w zmieszaniu z otwartą, inteligentną i tolerancyjną Ameryką dają prawdziwą mieszankę wybuchową, która potrafiła rozbawić widzów z całego świata. Durnowate żarty w gładki sposób przechodzą do krytyki społecznej, która może do nas przemówić lub pozostać za fasadą wulgarnego humoru.

 

Czy leci z nami pilot?

W związku z zatruciem załogi samolotu pasażerskiego to były pilot wojskowy musi przejąć stery, przełamując jednocześnie swój lęk przed… lataniem. Scenariusz jest przepakowany skeczami parodiującymi najsłynniejsze filmowe sceny. Do tego widzowie mieli okazję patrzeć na plejadę gwiazd w świetnych występach – czego chcieć więcej? Ten film był początkiem wielkiej kariery Leslie Nielsena, którego nie sposób nie kochać, jeśli tego typu komedie do nas przemawiają.

 

Głupi i głupszy

To jedna z tych produkcji, która nawet nie próbuje udawać wysublimowanego kina. Prosta komedia, która weszła już do kanonu totalnej klasyki. Wszystko dzięki popisom Jima Carreya i Jeffa Danielsa. Fabuła jest oczywiście bardzo prosta. Dwóch kumpli przemierza Amerykę, aby oddać zgubioną walizkę bardzo atrakcyjnej kobiecie. To, co spotyka ich po drodze to oczywiście zbiór fars, gagów i głupot, które potrafią wielu widzów rozbawić do łez. Głupkowaci kumple szybko podbijają serca widzów, pozwalając się tak po prostu polubić.

 

Millerowie

To jeden z tych filmów, który możecie kojarzyć, nawet jeśli go nie widzieliście – chociażby z memów. Samo założenie fabularne jest proste w swej absurdalności. Główny bohater jest dilerem. Został okradziony z towaru. W ramach zadośćuczynienia musi przetransportować dużą dostawę z Meksyku. Dla zachowania pozorów organizuje fikcyjną rodzinę, wynajmując ludzi i płacąc im za udawanie jego bliskich. Wyrusza z nimi na wyprawę pełną gagów i pomyłek. Mamy tu do czynienia z komedią postaci i przełamywania własnych barier. Film robi dokładnie to, czego się po nim spodziewamy, nie próbując nas zaskakiwać, co na szczęście nie jest jednak jego wadą. Czasami to proste radości są najlepsze.

 

Straszny film

Oczywiście można byłoby tu wrzucić wszystkie filmy z tej serii, jednak od siebie najbardziej polecam część pierwszą – jest po prostu najbardziej udana. Projekt spodoba wam się zarówno, jeśli jesteście fanami horrorów, jak i wtedy, gdy ich nie znosicie. Straszny film to parodia wszelkich klasycznych zagrywek, które dobrze znamy z tych prawdziwie strasznych filmów. Produkcja obśmiewa wszelkie głupoty, które dobrze znamy z kina przełomu wieków. W scenach znalazła się cała masa bezpośrednich odniesień do znanych dzieł, wnosząc produkcję na porządny poziom satyry. Przy tym wszystkim film pozostaje prosty, głupkowaty i po prostu zabawny.

 

Ted

Nie chodzi tu o te konferencje naukowe propagujące „idee warte propagowania”. To opowieść o dorosłym mężczyźnie i jego kumplu – misiu. Ted jest jego ulubionym pluszakiem z dzieciństwa, który ożył dzięki dziecięcej prośbie. Od tamtego czasu jednak mocno się zmienił, dorósł i rozkochał w hulaszczym życiu i używkach. Mamy tu do czynienia z nieprzyzwoitymi żartami, prostym humorem, odniesieniami do popkultury i najprostszych instynktów.