lenovo thinkpad
5

MWC 2019 i Lenovo w formie: dużo ciekawego do pracy i do domu

Na tegorocznej konferencji MWC 2019 Lenovo zaprezentowało szereg nowości, spośród których szczególnie ciekawie prezentują się nowe Lenovo ThinkPad oraz niewielki tablet. Co dokładnie zaoferowano?

ThinkPad z klasą na poważnie

Na początek wypada zacząć od urządzeń skierowanych do bardzo wymagających użytkowników. Komputery klasy biznesowej zdecydowanie wyewoluowały w ciągu ostatnich kilku lat i teraz zdecydowanie nie przypominają swoich topornych poprzedników, choć akurat prosta stylistyka Lenovo ThinkPad to nie tylko znak rozpoznawczy, ale dla niektórych również poważna zaleta.

Lenovo ThinkPad T490 doczekało się mniejszych ramek wokół ekranu (8,2 zamiast 11 mm), a do wyboru będą panele TN HD, IPS Full HD w opcji z filtrem ograniczającym widoczność dla osób postronnych oraz IPS o rozdzielczości QHD. Mamy tu również nowe układy, wciąż niskonapięciowe, Intel Core Whiskey Lake-U. Domyślnie są one połączone z zintegrowaną grafiką Intel UHD Graphics 620, ale można się też zdecydować na dedykowaną Nvidia GeForce MX250. Pamięci operacyjnie można mieć maksymalnie 48 GB (DDR4 RAM: 16 lutowane, a 32 w dwóch SO-DIMM), natomiast przestrzeni na pliki cały 1 TB na SSD. Urządzenie waży 1,46 kilograma, oferuje akumulator 50 Wh i mamy Thunderbolt 3. Sprzedaż rusza w marcu. Zbliżoną do niego propozycją będzie oczywiście Lenovo ThinkPad T490s, a wśród największych różnic można wspomnieć o RAM-ie (maksymalnie do 32 GB) i wyglądzie. W dodatku będzie dostępny w srebrnej, w całości aluminiowej wersji. Ten model będzie dostępny w sklepach od kwietnia. Szczególnie podoba mi się deklarowany czas pracy na poziomie aż 20 godzin.


W tym wszystkim nie mogło zabraknąć też większego brata, czyli Lenovo ThinkPad T590. Może być wyposażony w nawet 15,6-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości Ultra HD, co w sumie najbardziej go wyróżnia z całej trójki.


Oprócz tego doczekaliśmy się dwóch nowych przedstawicieli serii X, czyli tej najsmuklejszej: Lenovo ThinkPad X390 oraz X390 Yoga. Przede wszystkim w pierwszym przypadku na miejsce 12,5-calowego panelu pojawił się już 13,3-calowy, oczywiście przy zachowaniu starych wymiarów. Nie zabrakło również nowych niskonapięciowych Intel Core Whiskey Lake-U, obsługi do 32 GB DDR4 RAM, do 1 TB dysku PCIe SSD, akumulatora 48 Wh, przekładającego się na prawie 18 godzin działania. Yoga z kolei wprowadza więcej zmian, obejmujących głównie samą konstrukcję – w zestawie nie brakuje też rysika.

Czytaj również:
Takie sprzęty uwielbiam. Tanie, uniwersalne, z mocną baterią.

Komplet dla użytkowników domowych

Dobra, było trochę o ThinkPadach, jednak to seria IdeaPad jest częściej kupowana i spotykana w sklepach z elektroniką z racji na swoją masowość. Tu również doczekaliśmy się nowości. Najważniejszą nowością jest szerszy wybór, jeżeli chodzi o zastosowany procesor i kartę graficzną: nowe modele są tworzone zarówno z propozycjami AMD, jak i Intela oraz Nvidii. Cieszą również atrakcyjne ceny, startujące już od 370 dolarów (na polskie warunki może to dać około 1800 – 2000 złotych).

Lenovo IdePad S340 będzie dostępne w wersjach z 14 lub 15,6-calowym wyświetlaczem o rozdzielczości HD lub Full HD, w technologii IPS albo TN, z kolei najwyższy wariant pochwali się nawet dotykowym ekranem. Klienci otrzymają do wyboru mnóstwo konfiguracji: wśród dysków będą do wyboru SSD (128 lub 256 GB) albo jeszcze HDD, wśród procesorów spośród Intel Core Whiskey Lake-U (od i3 – 8145U do i7 – 8565U), a opcjonalnie będzie dostępna grafika Nvidia Geforce MX250.

Dalej mamy Lenovo IdeaPad C340, który to jest laptopem 2w1 z w pełni obracanym wyświetlaczem, który dodatkowo da się obsługiwać dotykiem. Napędza go czterordzeniowy Intel Core i5-8265U, dwurdzeniowy i3-8145U lub Pentium Gold 5405, choć warianty 14-calowe otrzymają opcjonalnie AMD Athlon 300U, Ryzen 3 3200U, 5 3600U albo Ryzen 7 3700U. Sam ekran może mieć przekątną 14 lub 15,6 cala i rozdzielczość HD albo Full HD. Z uwagi na niską cenę, wahającą się wokół dwóch tysięcy złotych, mogą stać hitami.

Na koniec został Lenovo IdeaPad S540. Tu również są warianty z ekranem o przekątnej 14 albo 15,6 cala. Co ciekawe, wersje z Intelami otrzymają panele IPS o jasności 300 nitów. Wśród procesorów będzie dało się wybierać przez wszystkie Intel Core Whiskey Lake-U, aż po AMD Ryzen 3 i moim zdaniem taka różnorodność bardzo dobrze zrobi popularności tego sprzętu. Sprzęt ten nawet pozwoli na granie, bo w wariancie z Intel Core może mieć do Nvidii Geforce GTX 1050 (dla 15,6″). Deklarowany czas pracy ma wynosić 12 godzin w przypadku modelu z Intelem i 8 w przypadku AMD. Szkoda tylko, że nie podano bardziej dokładnych informacji.

Sprzedaż C340 i S340 rozpocznie się w kwietniu, a S540 w czerwcu.

Nietypowe, godne uwagi gwiazdy

W tym wszystkim warto też wspomnieć coś o bardziej niszowych propozycjach. Zdecydowanie właśnie taką jest 14-calowy monitor o rozdzielczości Full HD z portem USB typu C, który spokojnie można zmieścić do plecaka czy torby i mieć przy sobie dodatkowy panel, co zdecydowanie przydaje się w pracy. Grubość zaledwie 4,6 mm i waga 600 gramów powodują, że taki wynalazek ma sens. Szkoda tylko, że nie oferuje własnego akumulatora, a jego cena wynosi 1000 złotych.

Zaintrygował mnie również Lenovo Tab V7. W zasadzie to bezpośrednio konkurent dla olbrzymiego Xiaomi Mi Max 3 i trudno go inaczej traktować, ponieważ został wyposażony w aż 6,9-calowy ekran IPS o rozdzielczości Full HD+. Sam producent opisuje go jako tabletosmarton, co moim zdaniem całkiem nieźle go przedstawia. Nie brakuje w nim dużej baterii 5180 mAh, przyzwoitych podzespołów (Snapdragon 450, 3/4 GB RAM, 32/64 GB pamięci wbudowanej), a przy tym zachowuje niską cenę na poziomie 249 euro. Inna sprawa, czy z wymienionym powyżej Mi Maxem ma szansę w bezpośrednim starciu.

Teraz musimy jeszcze na chwilę wrócić do tematu pracy. Z racji na niego Chińczycy przygotowali dedykowane słuchawki Lenovo X1 ANC, które już swoją nazwą mają nawiązywać do flagowej serii ThinkPad X1. W ich przypadku doczekaliśmy się portu USB typu C, dzięki któremu oferowana jakość dźwięku i rozmów ma być o wiele lepsza, aktywnej i elektronicznej redukcji szumów oraz optymalizacji pod kątem telekonferencji. Naturalnie słuchawki mają też Bluetooth 5.0, a ich pełne naładowanie trwa około dwie godziny.

Lenovo pozytywnie zaskakuje

Muszę przyznać, że tegoroczne targi MWC 2019 mijają dla mnie pod znakiem wielu ciekawych i porządnych premier. Aż jestem bardzo miło zaskoczony. Nie inaczej jest w przypadku Lenovo, które do Barcelony przywiozło ze sobą naprawdę sporo dobrych urządzeń, które mają wszystko, aby stać się hitami sprzedaży. Szczególnie dobrze wyglądają urządzenia dla biznesu – w ich przypadku widać jedną filozofię marki, starannie realizowaną w kolejnych generacjach produktów. Nie gorzej prezentuje się to w kategorii komputerów dla klientów indywidualnych. Tu Lenovo stawia przede wszystkim na wyższą wydajność niż u rywali oraz mnogość dostępnych wariantów, choć szczerze mówiąc, niektóre mogłyby się nie pojawić, jak, np. te oferowane z dyskiem HDD na system, aplikacje oraz dane. Takie rzeczy w 2019 roku są trudne do zaakceptowania. Mimo wszystko należy patrzeć na całokształt, a pod tym względem łatwo zauważyć stały progres producenta.

Michał Pisarski, prosto z MWC:

Miałem już okazję sprawdzić część urządzeń, którymi Lenovo chwaliło się na MWC. Mam jeden główny wniosek: te sprzęty są przede wszystkim praktyczne. Niektóre z nich powinny trafić dobrze w gusta zwykłych użytkowników, którzy niekoniecznie chcą wydawać na komputer czy tablet wiele tysięcy złotych, ale oczekują jednak solidnej konstrukcji i dobrej płynności działania. Inne, tak jak ThinkPady, wpasują się w wymagania dużych firm. Lenovo nie zapomina też o rewolucji 5G, ale to temat na inny materiał.

Cieszy mnie więc przede wszystkim mnogość rozwiązań oferowanych przez firmę, a także szerokie portfolio urządzeń. Nie brakuje też cichych zwycięzców, których wiele dużych mediów pewnie przemilczy, a według mnie zdecydowanie zasługują na uwagę.

Ot, choćby Lenovo Smart Clock – budzik na szafkę nocną z obsługą Asystenta Google. Gadżet wyposażono w bardzo dobry głośnik i prosty dostęp do najpopularniejszych funkcji, takich jak prognoza pogody. Kosztuje w przeliczeniu niecałe 300 złotych – niewiele jak na sprzęt, który oferuje wsparcia dla Assistanta i wyświetlacz.

Nieco żałuję też, że do Europy nie trafi raczej Lenovo Z5 Pro GT – smartfon przypominający Mi Miksa 3 od Xiaomi. W Chinach kosztuje w przeliczeniu 1500 złotych, a ma na pokładzie najnowszego Snapdragona 855, 8 GB RAM i 128 GB pamięci. Że nie wspomnę już o niemal bezramkowym ekranie wyprodukowanym przez Samsunga oraz oryginalnej stylistyce. Klasa!

Urzekł mnie również wyjątkowo zgrabny IdeaCentre AiO 340. Wygląda świetnie, a wrażenie robi do tego mnogość opcji konfiguracyjnych. Lenovo wprowadzi do sprzedaży wersje 22-calowe i 24-calowe, z procesorami Intela lub AMD oraz układami graficznymi Intel albo Radeon. Do tego smukłe ramki, dwie opcje kolorystyczne i naprawdę niezłe wyświetlacze Full HD. Ceny mają startować od około 2000 złotych, a AiO 340 trafi do Europy jeszcze w marcu.

Współautor: Michał Pisarski