55

Muzyka Google kusi zupełnie nowym wyglądem. Chyba dam się przekonać

Muzyka Google to chyba najbardziej niedoceniana usługa muzyczna i to nie tylko w naszym kraju. Jej zalet nie sposób nie docenić – stała opłata dająca dostęp do milionów utworów, które uzupełnić możemy własną kolekcją, zupełnie za darmo wrzucając na serwery nawet do 50 tysięcy utworów! A co z interfejsem? Jest lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Do […]

Muzyka Google to chyba najbardziej niedoceniana usługa muzyczna i to nie tylko w naszym kraju. Jej zalet nie sposób nie docenić – stała opłata dająca dostęp do milionów utworów, które uzupełnić możemy własną kolekcją, zupełnie za darmo wrzucając na serwery nawet do 50 tysięcy utworów! A co z interfejsem? Jest lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Do wyglądu aplikacji mobilnych nie można się po prostu przyczepić – wersja dla bliższego Google Androida odpowiada temu, co znajdziemy w aplikacji dla iPhone’a i iPada. Zgodny z wytycznymi Material Design interfejs był dostępny tylko i wyłącznie na urządzeniach mobilnych, ale jedynie do wczoraj. Google zaktualizowało swoją web-aplikację, czyniąc ją bliźniaczo podobną do tego co znajdziemy na smartfonach i tabletach.

gmusic.nowplay.home

Po odwiedzeniu adresu Music.google.com od razu zauważymy, że zrobiło się tam nieco przestrzenniej. Zwiększono przejrzystość i czytelność serwisu, naturalnie kosztem ilości jednocześnie widocznych treści, ale nie mam nic przeciwko temu. Także panel z kontrolkami odtwarzania został delikatnie powiększony, co z pewnością ułatwi zarządzenie odtwarzaną muzyką.

gmusic.artist

gmusic.album

Aż miło popatrzeć

By przekonać się o tym jak wiele zmieniło Google musimy rozpocząć odtwarzanie jednego z utworów lub na przykład odwiedzić strony poświęcone albumom i wykonawcom. Niemal pełnoekranowy tryb dla okładki albumu jest opcjonalny, ale jeśli nie zamierzamy zmieniać kolejności nadchodzących kawałków, to wypełniający większość ekranu cover może się podobać. Nie trudno jednak zorientować się, że na większych ekranach doskonale widoczna będzie „pikseloza”, która zniechęca. Każdy z wykonawców posiada teraz sporych rozmiarów grafiki w tle na poświęconych ich podstronach, także z albumami. Listy utworów i albumów wyświetlane są na białym tle, co uznam za sporą zaletę, bo są zawsze dobrze widoczne i czytelne.

gmusic.cover

gmusic.nowplay.home

Wręcz świetnie prezentują się wyniki wyszukiwania oraz zasoby naszej biblioteczki muzycznej. Awatary wykonawców umieszczono w okrągłych ramkach, zaś okładki na standardowej prostokątnej karcie zawierającej także nazwę płyty i artysty. Nie należy zapomnieć o wysuwanym z lewej strony panelu nawigacyjnym mającym zapewnić komfortowe przemieszczanie się po sekcjach usługach. By do niego dotrzeć musimy kliknąc dokładnie na ikonkę „hamburgera”, dlatego zdecydowanie wygdniejsze jest po prostu pozostawienie go zawsze aktywnego.

To nadal web

Nic nie zmieniło się jednak odnośnie najczęściej wymienianego zarzutu wobec Google Music. W dalszym ciągu musimy sięgać po przeglądarkę internetową, a wiele osób, w tym ja, nie życzy sobie odtwarzacza muzyki w kolejnej karcie przeglądarki, lecz potrzebuje odrębnej aplikacji. Stosowanie „atrapy” otwierając player w osobnym oknie to tylko mydlenie sobie oczu i nawet mini-odtwarzacz z Chrome Web Store nie zaradzi wciąż obecnemu problemowi.