Gry

MultiVersus, czyli kiedy Batman bije się z Tomem i Jerrym. Zasłużony wybuch popularności?

KC
Kacper Cembrowski
2

MultiVersus, czyli gra w stylu Super Smash Bros. od Warner Bros., wystartował - i zrobił to zaskakująco dobrze. Czy niesamowita wręcz popularność tej produkcji jest zasłużona?

MultiVersus okazało się ogromnym sukcesem. Chyba nikt nie spodziewał się takich wyników

MultiVersus zostało kilka dni temu udostępnione w wersji beta i chociaż przed premierą produkcji ciężko było zauważyć przesadny entuzjazm w sieci, tak w obecnej chwili większość graczy zwyczajnie oszalała na punkcie bijatyki 2.5D z wieloma popularnymi bohaterami.

Według najnowszych informacji, produkcja opracowana przez Player First Games przebiła barierę 5 milionów graczy. Gdyby tego było mało, MultiVersus już drugiego dnia znalazło się na liście TOP 10 gier na Steam, następnie przebijając barierę 150 tysięcy graczy w jednej chwili. Co więcej, gra Warner Bros. zajęła pierwsze miejsce w rankingu najczęściej ogrywanych produkcji na Steam Decku, zajmując wyższą pozycje niż Grand Theft Auto V, Elden Ring czy świeżo wydane Stray.

Jak informował również Patryk Koncewicz chwilę po premierze, MultiVersus momentalnie przyciągnęło tłumy graczy, zostawiając w tyle tak głośnych reprezentantów gatunku jak Dragon Ball czy Mortal Kombat. W nocy z czwartku na piątek gra mogła pochwalić się niemałą liczbą aż 62433 graczy, którzy jednocześnie mierzyli się w wirtualnych pojedynkach na platformie Steam. Oznacza to, że produkcja stała się liderem bijatyk. Starcia bohaterów z Warner Bros. stały się popularniejsze niż Dragon Ball FighterZ (44303 graczy) i Mortal Kombat 11 (35147 graczy).

Mały poślizg pomimo wielkiej popularności. To jednak niewiele zmienia

Świetnie wyniki w Microsoft Store i PlayStation Store są dowodem na to, że możemy już mówić o fenomenie, który - trzeba przyznać - jest lekkim zaskoczeniem. Mimo ogromnego hype’u, początek pierwszego sezonu (czyli oficjalnego startu gry) został opóźniony. Pierwsza data została wyznaczona na 9 sierpnia, jednak dziś twórcy poinformowali na swoim Twitterze, że przez wzgląd na chęć dostarczenia produktu jak najlepszej jakości, oficjalny start MultiVersus trochę się opóźni - niestety, nie poznaliśmy dokładnej daty.

Nie zmienia to jednak faktu, że produkcję już można sprawdzać na wszystkich platformach - i ze względu na ogromną popularność, stale podbijaną przez streamerów, postanowiłem sprawdzić, o co tyle szumu.

Nie wierzyłem w tę grę przed premierą - teraz biję się w pierś

Pierwsze pogłoski i grafiki z MultiVersus wzbudzały we mnie dość ambiwalentne odczucia, chociaż będąc szczerym, byłem nastawiony bardziej negatywnie. Oprawa graficzna na całkiem niskim poziomie, mieszanka bohaterów która początkowo w ogóle mi do siebie nie pasowała no i sam zamysł free-to-play… wiemy, jak jest z tymi grami. Oczywiście, zdarzają się takie hity jak Fortnite, Call of Duty: Warzone czy Genshin Impact, jednak w większości te projekty to zwyczajnie niewypały.

Pierwsze wrażenia wskazywały na to, że Warner Bros. próbuje zrobić podróbkę Super Smash Bros. wykorzystując znane licencje, jednak w żadnym sensownym stopniu nie przykładając się do tej produkcji. Byłem niemal przekonany, że słuch o MultiVersus zaginie bardzo szybko - o ile w ogóle ta produkcja zdoła trafić do świadomości graczy. Oj, jak bardzo się myliłem.

MultiVersus to przede wszystkim sporo frajdy

Założenie gry jest typowe dla produkcji podobnych do Super Smash Bros. - naszym celem jest wypchnięcie przeciwników poza arenę. Tylko tyle i aż tyle. Im więcej obrażeń otrzyma nasz przeciwnik, tym dalej odleci, co w końcu sprawi, że powrót na pole bitwy nie będzie możliwy.

Królik Bugs konta Arya Stark z Gry o tron, Batman kontra Tom i Jerry czy LeBron James kontra Kudłaty ze Scooby-Doo - czysty absurd? Nie, gwarancja doskonałej zabawy! Ilość bohaterów oraz to, jak bardzo się od siebie różnią i z jak skrajnych światów pochodzą, dodaje pikanterii wszystkim pojedynkom w grze. Pomimo obecności poważnych postaci, nie ma tutaj mowy o mrocznym klimacie - atuty bohaterów zostały wykorzystane w jak najbardziej rozrywkowy sposób, bo to jest właśnie celem MultiVersus. Dobra, szalona zabawa.

Jeden wielki chaos - i to jest ogromna zaleta MultiVersus!

Tym sposobem Kudłaty może wyciągnąć z podłogi wielką kanapkę i rzucić nią w przeciwnika, Finn z Pory na przygodę biega ze swoim mieczem i szczerbaty uśmiech nie znika z jego twarzy, LeBron masakruje przeciwników piłką do koszykówki, a Tom rozkłada pułapki na myszy na mapie. Wonder Woman może wykorzystać swoje lasso, żeby przyciągnąć sojusznika, kiedy ten prawie spada z mapy, a Steven ze Steven Universe może rzucić w naszą stronę lewitującą tarczę, która pomoże nam wyjść z opresji.

To zaledwie mała część umiejętności wszystkich bohaterów. Obecnie mamy do wyboru w sumie 17 postaci, a to dopiero początek - do gry zmierzają tacy bohaterowie jak Rick i Morty, Joker, Gandalf, Jedenastka ze Stranger Things, Daenerys Targaryen, Harry Potter, Godzilla, Neo z Matrixa, Johnny Bravo, Atomówki, Ben 10 czy Samuraj Jack. Zdecydowanie jest na co czekać.

Mnóstwo zawartości i zabawa od pierwszej chwili

Po trzech wieczorach spędzonych z MultiVersus wsiąknąłem w tę produkcję w pełni i nie ma tutaj mowy o żadnej monotonii - wręcz przeciwnie. Nie opuszcza mnie uczucie, że jeszcze mnóstwo do odkrycia przede mną. Dodając do tego liczne bonusy, perki czy skórki do bohaterów, a także doskonale wszystkim znaną z innych gier przepustkę sezonową, dostajemy darmowy tytuł, przy którym możemy spędzić nie dziesiątki, a setki godzin.

Kwestia mikropłatności została rozwiązana w bardzo elegancki sposób. Oczywiście, wpłacając realne pieniądze, zdecydowanie szybciej będziemy mogli odblokować wiele elementów - nie jest to jednak nic nachalnego, podobnie jak na przykład w Apex Legends. Jeśli chodzi o samą oprawę graficzną - chociaż na początku martwiłem się, że będzie sporą przeszkodą, tak finalnie okazała się bardzo przyjemna i idealnie wpasowuje się całą stylistykę.

MultiVersus pozytywnie mnie zaskoczyło. To doskonała, chaotyczna i kreskówkowa zabawa, która za darmo gwarantuje mnóstwo godzin świetnej zabawy. Wybuch popularności jest zatem jak najbardziej zasłużony - zresztą, przekonajcie się sami. Nie pożałujecie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu