2

Mozilla chce, żeby użytkownicy smartfonów też czuli się bezpiecznie, korzystając z sieci. Brzmi nazbyt idealistycznie?

Ma konferencji z Barcelonie Mozilla prezentuje kolejne nowości, które pozwalają wykreować pełen obraz z planami fundacji w stosunku do segmentu mobilnego. Jeśli wydawało się Wam, że to koniec nowości i więcej asów w rękawie twórcy Firefoksa nie mają – byliście w głębokim błędzie. Kolejna prezentacja Mozilli ma nie tylko znaczenie technologiczne, ale jest również wspaniałym […]

Ma konferencji z Barcelonie Mozilla prezentuje kolejne nowości, które pozwalają wykreować pełen obraz z planami fundacji w stosunku do segmentu mobilnego. Jeśli wydawało się Wam, że to koniec nowości i więcej asów w rękawie twórcy Firefoksa nie mają – byliście w głębokim błędzie. Kolejna prezentacja Mozilli ma nie tylko znaczenie technologiczne, ale jest również wspaniałym ruchem PR-owym. O czym mowa?

Widzieliśmy już Mozilla Marketplace, czyli sklep z aplikacjami pisanymi w HTML5. Zaprezentowano również Otwartą Sieć działającą w oparciu o projekt Boot to Gecko, która jest niczym innym jak systemem działającym w pełni w chmurze. Mozilla jest najwyraźniej na fali, bo rzuca kolejne karty na stół. A trzeba przyznać, że nie są to byle jakie karty, bo tym razem rozchodzi się o prywatność i bezpieczeństwo użytkowników smartfonów – kwestię, która w dobie dominacji Androida i iOS raczej traktuje się dość pobłażliwie (chyba nikogo przekonywać nie trzeba co do liczby informacji, którą przechowują na temat swoich klientów Google, Apple i inni producenci?).

Mówi Wam coś nazwa Do Not Track?. Nazywamy w ten sposób specjalny nagłówek w protokole HTTP wysyłany przez przeglądarkę internetową, który daje znak danej witrynie, że jej użytkownik nie życzy sobie być śledzonym. W efekcie wszystkie witryny, których nie odwiedzamy, czyli sieci reklamowe, moduły zbierające statystyki itp. mają przestać zbierać informacje na temat internauty. Rozwiązanie to zdobywa coraz większą popularność. Obecnie poza Firefoksem obsługują je: Opera, Safari oraz Internet Explorer. W planach jest także wbudowanie Do Not Track do Google Chrome, z czym producent zwlekał dość długo, gdyż mogłoby to zaszkodzić systemom reklamy kontekstowej (co prawdopodobnie się stanie).

Do Not Track chcąc nie chcąc zaczynają respektować też firmy reklamowe. Mowa tutaj m.in. o Digital Advertising Alliance, który reprezentuje blisko 400 przedsiębiorstw tego typu. O rosnącej popularności standardu pisał jakiś czas temu Wall Street Journall. Jego zdaniem liczba reklamodawców, którzy go reprezentują nieustannie rośnie, co jest bardzo pozytywnym znakiem.

Co ciekawe, Do Not Track spotkał się też z uznaniem Białego Domu, który przygotował Kartę Praw użytkowników internetu. Wzywa ona wszystkie firmy z branży internetowej do respektowania standardu Do Not Track i wprowadzenia jego obsługi do swoich produktów.

Tyle wprowadzenia, co zatem Mozilla chce uczynić z Do Not Track, i o czym Grzegorz donosi z Barcelony? Otóż technologia ta ma zostać wprowadzona do smartfonów opartych na platformie Boot to Gecko. Oznaczałoby to, że nie tylko strony internetowe wyświetlane za ich pomocą otrzymałyby czerwone światło, jeśli chodzi o śledzenie użytkowników (co obecnie pozwala tylko mobilny Firefox, jako jedyny wspierający Do Not Track), ale również wszystkie aplikacje. Jeśli zestawimy tę decyzję z rosnącą liczbą użytkowników internetu korzystających ze smartfonów oraz popularnością różnego rodzaju aplikacji, które w tym celu wykorzystują (i które są znacznie wygodniejsze niż mobilna przeglądarka), trudno odmówić logiki działaniu fundacji.

Jak to ma działać w praktyce? Użytkownik będzie miał w systemie specjalny przełącznik umieszczony w ustawieniach przeglądarki (powyżej zdjęcie dostarczone przez Grzegorza z MWC). Po jego aktywowaniu wszystkie strony www oraz aplikacje zobaczą nagłówek Do Not Track. Ktoś powie: „to bez sensu, bo nikt nie będzie korzystał z tego”? Mozilla podaje, że obecnie nagłówek jest włączony u 18 proc. użytkowników mobilnego Firefoksa. Nie jest to dużo, ale zważywszy na to, ze technologia jest stosunkowo młoda, a jej wdrażanie nieustannie postępuje można mieć pozytywne nadzieje związane z tym wynikiem.

Podsumujmy zatem – Mozilla chce nam dać system działający w chmurze (ale nie tylko, bo Otwarta Sieć to tylko jeden z projektów wchodzący w skład Boot to Gecko. Prawdopodobnie możemy się spodziewać również drugiego, bardziej tradycyjnego rozwiązania), a przy tym zagwarantować bezpieczeństwo i prywatność. Jeżeli jestem w stanie zaufać któremukolwiek producentowi z branży IT, to chyba byłaby to właśnie fundacja, za którą stoi pewna idea, i która nie zdołała jeszcze zrazić do siebie użytkowników żadną aferą związaną z prywatnością i bezpieczeństwem.

Do Not Track w smartfonach bez wątpienia jest dużym krokiem naprzód jeśli chodzi o ochronę prywatności użytkowników. Oczywiście nie łudźmy się, że rozwiąże to wszystkie nasze problemy związane ze śledzeniem. W dalszym ciągu zobaczymy przyciski społeczościoe, w dalszym ciągu Google coś zbierze na nasz temat i w końcu w dalszym ciągu witryny będą nas widziały – to nieuniknione. Boot to Gecko będzie jednak pierwszym systemem, który postawi wyraźną granicę między śledzeniem na nasze własne życzenie, a wszystkimi działaniami, które odbywają się za naszymi plecami.

Wracając do pytania w tytule – czy brzmi to idealistycznie? Jak najbardziej. Ale w tym przypadku ten idealizm nie jest aż tak bardzo odrealniony jak zazwyczaj. A przynajmniej bardzo chciałbym, żeby tak było, gdy Boot to Gecko trafi w końcu na rynek.